Słowo Boga bardzo wyraźnie ostrzega nas przed duchem antychrysta, który przenika praktycznie wszystkie zbory. Jan pisząc o tym duchu, inaczej mówiąc o nauce czy doktrynie antychrysta (duch to inaczej także nauka), wymienia jej trzy podstawowe cechy:

  1. Zaprzeczenie, że Jehoszua przyszedł w ludzkim, podatnym na grzech ciele:
    „Po tym poznawajcie ducha Bożego: Wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele (sarksi), z Boga jest. (3) Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie” (1 Jana 4:2-3).

    „Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele (sarksi). Taki jest zwodzicielem i antychrystem (2 Jana 7).

Słowo „ciało” tam użyte, to „sarksi”, które oznacza ludzkie ciało o wyłącznie jednej – ludzkiej naturze.

  1. Zaprzeczenie, że Jehoszua jest Chrystusem (Mesjaszem), czyli Namaszczonym duchem Boga – człowiekiem, posłanym, powołanym i wybranym do wypełnienia woli Bożej:
    „Któż jest kłamcą, jeżeli nie ten, który przeczy, że Jezus jest Chrystusem?” (1 Jana 2:22).
  2. Zaprzeczenie, czyli poddanie w wątpliwość ojcostwa Boga Ojca i synostwa Jehoszua:
    „Ten jest antychrystem, kto podaje w wątpliwość Ojca i Syna. (23) Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca”  (1 Jana 2:22-23).

Te trzy cechy nauki antychrysta występujące łącznie, znajdziemy tylko i wyłącznie w nauce o trójcy, trójjedynym/trójosobowym bogu.

Ad. 1.

Nauka ta, twierdząca, że Jehoszua jest takim samym Bogiem Wszechmogącym i wiecznym jak Ojciec, przeczy temu, że taki Bóg – Syn mógł przyjść w ludzkim grzesznym ciele.
Dlatego uważa się, że przyszedł wprawdzie w ludzkim ciele, ale twierdzi się, że grzeszne ciało tylko przykryło boskość, towarzyszącą Jehoszua cały czas na ziemi.
Tym samy naucza się, że miał DWIE natury: ludzką i duchową.

W 451 roku na soborze chalcedońskim potwierdzono uroczyście poprzednie fałszywe symbole wiary (nicejski i konstantynopolitański) dotyczące „Trójcy”, a następnie przyjęto formułę następującej treści:
„Idąc za świętymi Ojcami wszyscy jednogłośnie uczymy wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, Pan nasz Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z rozumnej duszy i ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa…
Jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę…” (BF VI,8).

Rzymskokatolicki pisarz, Thomas Hart, szczerze mierzy się z problemem stworzonym przez doktrynę „Trójcy”, kiedy zauważa, że:
„Symbol Chalcedoński [dekret soboru ogłaszający, że Jezus jest zarówno Bogiem jak i człowiekiem] uczynił prawdziwe człowieczeństwo niemożliwym. Definicja soborowa mówiła, że Jezus jest prawdziwym człowiekiem, jeśli jednak są w nim dwie natury, jest jasne, która będzie dominować. Jezus staje się w ten sposób całkowicie od nas różny. Jest on wszystkowiedzący, wszechmocny i wszechobecny. Zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość… wie dokładnie, co dana osoba myśli i co zamierza zrobić. To wykracza daleko poza zwykłe ludzkie doświadczenie. Jest on kuszony, ale nie może zgrzeszyć, bo jest Bogiem. Jaki więc jest to rodzaj kuszenia? Nie za wiele ma to wspólnego ze zmaganiami, z jakimi nam przychodzi się borykać.”

Jehoszua, narodził się z Marii jako człowiek, żył jako człowiek i umarł jako człowiek – miał wyłącznie jedną naturę ludzką, identyczną z naszą – jeżeli ktoś naucza inaczej, objawia się w nim duch antychrysta – bez cienia wątpliwości.

Kościół rzymsko-katolicki oficjalnie głosi nauki diabła, jako jego główny reprezentant na ziemi, po dziś dzień, a miliardy ludzi pochłania to kłamstwo, otwierając się na działanie szatana:„KKK 479 – W czasie ustalonym przez Boga wcielił się Jedyny Syn Ojca, wieczne Słowo, to znaczy Słowo i substancjalny Obraz Ojca; nie tracąc natury Boskiej, przyjął naturę ludzką”.

„KKK 481 – Chrystus ma dwie natury, Boską i ludzką, niepomieszane, ale zjednoczone w jednej Osobie Syna Bożego.”

„KKK 470 – Wszystko to, kim On jest, i to, co czyni w niej, należy do „Jednego z Trójcy”. Syn Boży udziela, więc swojemu człowieczeństwu swojego osobowego sposobu istnienia w Trójcy. Zarówno w swojej duszy, jak w swoim ciele Chrystus wyraża, więc po ludzku Boskie życie Trójcy” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 22).

Tej fundamentalnej prawdy o całkowitym człowieczeństwie Chrystusa, nie wyznają również inne wielkie religie i ugrupowania „protestanckie” – trynitarne, ale z „ciałem” eksperymentują również inni zwodziciele i tak na przykład organizacja świadków Jehowy naucza, że Chrystus był wcielonym aniołem Michałem w „doskonałym” człowieku, a tym samym nieosiągalny jest dla nas Jego przykład życia.

Głosi się, że w Chrystusie zamieszkiwały dwie natury: Boża i ludzka, czyli, że był pół bogiem, pół człowiekiem, w ten sposób przeczy się jakoby Chrystus umarł naprawdę, twierdzi się, że sam się wzbudził, itp.

Umarła ludzkość a boskość pozostająca w Jehoszua nie mogła umrzeć, więc wymyśla się różne teorie, sednem, których jest fakt, że umarło tylko ciało, ale duch nie – umarła ludzkość a boskość pozostająca w Nim nie mogła umrzeć.
Czyli, tak naprawdę Chrystus nie umarł albo nie umarł w pełni, a przecież, jeśli nie umarł to nie mógł zmartwychwstać, gdyż zmartwychwstać może tylko to, co umarło.
„A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też nasza wiara” (1 Koryntian 15:14).

A przecież jest to fundament ewangelii Chrystusa – „śmierć” i „zmartwychwstanie” Jehoszua jest centrum radosnej nowiny, a jeżeli jest trójca i Jehoszua jest drugą osobą bóstwa, to jako Bóg nie mógł umrzeć.
Jednak dokładna analiza Słowa Boga wykazuje wyraźnie, że nasz Zbawiciel – Jednorodzony Syn Boga (Przysłów 30:4, Zachariasza 12:10, Izajasza 52:12, Jana 1:1) opróżnił się z boskości (Filipian 2:5-8), stał się mniejszym od aniołów czyli człowiekiem (Hebrajczyków 2:9), był podległy zakonowi i miał udział we krwi i ludzkim ciele (Hebrajczyków 2:14), upodobnił się we wszystkim do Swych braci czyli upadłych ludzi (Hebrajczyków 2:17) i był doświadczony we wszystkim jak my, czyli wszedł w głębie człowieczeństwa, pozostając jednak wolnym od grzechu (Hebrajczyków 4:15).

Śmierć Chrystusa jest śmiercią dla grzechu. Wzbudzenie jest powstaniem do nowego życia. Jeżeli nie ma śmierci dla grzechu, to nie ma też powstania do życia dla Boga – wiara jest daremna!
„Umarłszy bowiem dla grzechu, raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 6:10-11).

Jehoszua przez śmierć zniszczył tego, który władał nad śmiercią – szatana (Hebrajczyków 2:14), jest to fundamentem ewangelii. Natomiast trójca niszczy to wszystko, czyniąc z największego wydarzenia i największego tryumfu Jehoszua nad szatanem, grę, sztukę, w której autorzy umawiają się, który ma udawać umarłego.

W Biblii czytamy wielokrotnie o śmierci Chrystusa. Jest to jedna z podstawowych nauk Biblii, jednakże nauka o trójcy zaprzecza, że Chrystus był na ziemi w pełni wyłącznie człowiekiem, choć jest to tak niezwykle ważna kwestia, która jest punktem wyjścia dla zbawienia.
Właśnie ta prawda zawierająca się w CZŁOWIECZEŃSTWIE Chrystusa, jest jedną z podstawowych prawd zbawiennych, tak ważna, że tych, którzy jej nie wyznawali, apostołowie nie dopuszczali do społeczności chrześcijańskiej i nakazywali unikać takich ludzi:
„Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Taki jest zwodzicielem i antychrystem. (8) Miejcie się na baczności, abyście nie utracili tego, nad czym pracowaliśmy, lecz abyście pełną zapłatę otrzymali. (9) Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna. (10) Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. (11) Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach” (2 Jana 7-11, por. 1 Jana 4:1-3).

Między innymi dlatego Chrystus będąc na ziemi tak często nazywał siebie „synem człowieczym” – aby podkreślić swoją śmiertelność, jako człowieka o ludzkiej naturze.
„Kim jesteś ty, że się boisz człowieka śmiertelnego, syna człowieczego, który ginie jak trawa?” (Izajasza 51:12).

On faktycznie był synem człowieczym na ziemi i tak jak człowiek, Jehoszua umarł, a Bóg Go wzbudził.
„Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony będziesz” (Rzymian 10:9).

 Jak czytamy, jest to kwestia zbawienia – Bóg Ojciec wzbudził Go z martwych, a jeśli wzbudził to znaczy, że wcześniej umarł (Dzieje 4:10, 3:26, 2:24, 2:32, 5:30, 10:40).

Tak mówi Słowo Boże, zaś ci którzy wierzą w trójcę, czy trójjedynego stwora, mówią, że Jehoszua, jako nieśmiertelny Bóg nie mógł umrzeć i dlatego sam Siebie z martwych wzbudził mocą życia wiecznego. Nauczyciele trynitarni nazywają to umową, mówią, że część Jehoszua nie umarła, bo boskość nie może umrzeć i w ten sposób duch Babilonu czyni swoje dzieło.

Każdy, kto odrzuca przyjście Jehoszua w ludzkim ciele (sarksi), według Pisma jest prowadzony duchem antychrysta, a to jest wielkim celem szatana, aby skłonić do myślenia, iż Jehoszua nie był w pełni człowiekiem, miał nad nami przewagę, w związku z tym Jego życie na ziemi, święte i nieskalane, jest dla nas ludzi niedostępne, a przez to i zbawienie jest niedostępne, gdyż każdy, kto grzeszy z diabła jest (1 Jana 3:8), a dla takiego nie ma miejsca w niebie.

Ad. 2.

Nauka o trójcy zaprzecza, że Jehoszua był namaszczonym (Chrystus, to znaczy – Namaszczony, Mesjasz, Pomazaniec) Zbawicielem od grzechów ludzkości, gdyż Bóg – Syn nie może sam siebie namaścić duchem, a uczy się, że sam był Bogiem Wszechmocnym (a przecież to Bóg Wszechmocny udziela swego ducha innym osobom).

Nie może też być dla nas przykładem, wychodzi na to, że przyszedł, aby nas zbawić w naszych grzechach, a nie od naszych grzechów. Jego przykład jest dla nas nieosiągalny, tak jak nieosiągalny dla człowieka jest sam Bóg. Ale wystarczy tylko spojrzeć, do jakiego dzieła został namaszczony nasz Pan, aby wiedzieć jak bardzo trójca jest szkodliwa dla planu zbawienia.
Duch Wszechmocnego, Pana nade mną, gdyż Pan namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę; posłał mnie, abym opatrzył tych, których serca są skruszone, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, (2) abym ogłosił rok łaski Pana i dzień pomsty naszego Boga, abym pocieszył wszystkich zasmuconych” (Izajasza 61:1-2).

Wyzwolenie jeńców to nic innego jak wyzwolenie człowieka z niewoli grzechu i kłamstw – poza udowodnieniem sprawiedliwości Boga, to był cel misji Chrystusa na ziemi, do tego został namaszczony, czyli odłączony, powołany, wyznaczony (Jana 8:31-36).
Przyniósł nam Prawdę i Światłość, wskazał jedyną Drogę do Ojca – nabranie Jego wiary – wiary Syna do Ojca, który z miłości strzeże Jego przykazań i pełni Jego wolę.

Jednakże nauka o trójcy przeczy temu, że Chrystus stał się człowiekiem, który został „namaszczony” duchem Bożym, gdyż twierdzi się, że to był sam Bóg, który występował w swojej drugiej roli, w ten sposób ograbia się też ludzi z możliwości naśladowania Go – nabrania wiary na wzór Jego wiary, wiary Syna w Ojca.

 Ad. 3.

Wreszcie nauka ta ewidentnie zaprzecza prawdziwemu ojcostwu Ojca i synostwu Syna.
Jeśli obaj są równymi sobie Bogami, istniejącymi obaj od zawsze, niemającymi początku ani końca, umawiając się, że jeden będzie udawał Ojca a drugi Syna, to tak naprawdę Ojciec nie jest Ojcem, a Syn Synem.

Zauważmy, że Syn Boży bez aluzji określa Swoje relacje z Ojcem. Nazywa Go Swoim Ojcem i Bogiem (Jana 20:17, Objawienie 3:12). Podobnie Paweł wielokrotnie nazywa Boga Ojcem, a także Bogiem i Ojcem Pana naszego, Jehoszua (Efezjan 1:3, 2 Koryntian 1:3).
Biblia jest pełna bardzo precyzyjnych określeń relacji Boga ze Swoim Synem, jak i ze Swoimi dziećmi. Nie musimy sami się pozbawiać tych prawdziwie rodzinnych relacji z Ojcem i naszym Panem (starszym Bratem).
Jehoszua tak jak my, ma Swojego Ojca i Boga. Natomiast Bóg Ojciec, nie ma ani Ojca, ani Boga, a Jego Syn jest Synem.
Takie jest świadectwo Biblii.
Biblia wyraża się precyzyjnie o stosunkach w rodzinie Bożej. Przestrzega nas także:
„Każde Słowo Pana jest prawdziwe, On jest tarczą dla tych, którzy Mu ufają. Nie dodawaj nic do Jego Słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę” (Przysłów 30:5-6).

Ojciec jest wtedy, gdy zrodzi syna i to oznacza, że ktoś jest wcześniej – ojcem, a ktoś później – synem. Dziecko rozumie te relacje, ale ludzie świadomie nie chcą rozumieć, w ten sposób czynią Boga kłamcą:
„Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim (1 Jana 5:10).

Do tego prowadzi właśnie trzymanie się nauki o trójcy, czy trójosobowym bogu.

Apostoł Jan przestrzega nas przed tym duchem przeciwnika Boga. Mówi, że „kto poddaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca. A żywot wieczny jest w Synu Jego” (1 Jana 2:22, 5:11-12).

Podważanie autentycznych związków pomiędzy Bogiem Ojcem a Synem Boga jest dziś równoznaczne z odrzucaniem żywota wiecznego, dlatego ponownie – nauka o trójcy niszczy cały plan zbawienia.

Nie możemy poprzez pryzmat tej nauki zrozumieć Bożej miłości w ofiarowaniu Syna i ofiary Syna w postaci oddania Swego życia dla dobra każdego człowieka.
Plan zbawienia staje się niezrozumiałym ciągiem wydarzeń. Trójca niszczy ogrom poświęcenia Ojca i Syna dla dobra człowieka. Nie ma bardziej diabelskiej nauki, dlatego nazwana jest duchem antychrysta. Jest także centrum wina katolickiego Babilonu, które rozlewa się na cały świat i wchodzi do przytłaczającej większości społeczności religijnych.

Ludzkość, życie, przykład Syna Bożego oraz wiara i posłuszeństwo Jego słowom i przykazaniom jest dla nas wszystkim. Jego wiara ma się stać naszą wiarą, aby dla nas dostępna była „sprawiedliwość Boża przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących” (Rzymian 3:22).

Nie nasza ułomna wiara zbudowana na ludzkich baśniach, ale Jego wiara, dostępna dla nas, gdy wierzymy, że Jego życie może być naszym życiem. Ten, który miał udział we krwi i ciele, ludzkim ciele, (Hebrajczyków 2:14), daje nam przykład życia wiary i dla każdego wierzącego w Niego, ten przykład staje się życiem i doświadczeniem.
Ta wiara, wiara Syna Boga, udzielona nam podczas tego procesu wzrostu w poznaniu, przezwycięża świat, grzech, szatana.
„Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza. A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?… Kto ma Syna, ma życie; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” (1 Jana 5:4-5,12).

Żadna ludzka nauka, nawet tak powszechnie panująca jak trójca, nie powinna okraść szczerych ludzi z tej wspaniałej obietnicy zwycięstwa w prawdziwym, jedynym zrodzonym Synu Boga.„Kto tedy wyzna, że Jezus jest Synem Boga, w tym mieszka Bóg, a on w Bogu. A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, jaką Bóg ma dla nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim” (1 Jana 4:15-16).

Cwany lis.

Bożą liczbą jest dwanaście. Każdego tygodnia w Szabat, kapłan żydowski kładł w miejscu świętym dwanaście chlebów pokładnych. Miały być w dwóch stosach po sześć: 6+6 = 12 (3 Mojżesza 24:5-6).
Miały wskazywać na obecność (Jana 14:23) oraz naukę (Jana 14:24, 6:35-38) Ojca i Syna (Przysłów 30:4, Jana 1:1-2, 14:1, 17:3, 1 Koryntian 8:6).
Nazywano je chlebami Bożej obecności.

Ale wystudiowanym planem szatana było wkroczenie do rady Dwóch i zajęcie miejsca należnego Ojcu i Synowi. Jego największym pragnieniem zawsze była chęć odbierania czci, zrównania się z Bogiem, jak dowiadujemy się z poniższego wersetu:
„O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! (13) A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże (aniołów Boga) i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. (14) Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym (Izajasza 14:12-14).

W trójcy szatan równa się z Ojcem i Synem, jako trzeci i również odbiera cześć, jako osobowy duch Boży. Jest to wielka „tajemnica” nieprawości, prowadząca jej wyznawców wprost w ręce szatana.

Pamiętajmy, że dzieło zbawienia jest dziełem dwóch i tylko dwóch osób. Najlepiej oddaje to prorok Zachariasz, opisując pokojowe nastawienie Kapłana i Latorośli.
„Oto mąż, którego imię brzmi Latorośl… (13) On zbuduje przybytek Pana i zdobędzie majestat królewski, zasiądzie, jako władca na swoim tronie. Także kapłan zasiądzie na swoim tronie i będzie między obydwoma (szenajim) pokojowe nastawienie” (Zachariasza 6:12-13).

Słowo obydwoma – „szenajim” oznacza dokładnie dwie istoty.

Kim jest Kapłan, a kim Latorośl?
Latorośl, mąż, który zbuduje przybytek Pana (Jego społeczność) i zdobędzie majestat królewski. Władca, czyli nikt inny jak Jehoszua Zbawiciel (Jeremiasza 23:5-6).

Kim zatem jest drugi, czyli kapłan?
To jest Ojciec. Tak naprawdę to Stwórcą, Kapłanem, Sędzią, Pocieszycielem, Zbawicielem jest sam Ojciec. A jedynie realizuje Swoje funkcje przez Swego Syna.

Także Jan mówiąc o społeczności boskich osób, wspomina dwie:
„Co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest z [1] Ojcem i z [2] Synem jego, Jezusem Chrystusem” (1 Jana 1:3).

Szatan do rady Dwóch (Zachariasza 6:12-13, por. Izajasza 52:12), wślizguje się przebiegle jak wąż. Dlatego księga Objawienia ostrzega nas przed liczbą 666, czyli przed akceptacją nauki o trójcy (z Bożej dwunastki robi swoją liczbę 6+6+6= 666).

Na ten temat pisałem więcej w artykule: „Znamię bestii”:
Znamię bestii 666 – Jehoszua strona główna

Trójca jest bazą, esencją, fundamentem całej katolickiej nauki. Staje się też bazą, esencją, fundamentem każdego systemu przyjmującego tą demoniczną naukę.
Dziś prawie cały świat tzw. „chrześcijański” bazuje na tej nauce i w związku z tym dla ogromu ludzi, cały plan zbawienia zostaje zniweczony, miliardy ludzi upojonych winem katolickiego Babilonu (Objawienie 17:2, 4), nie widzi (czytaj nie wierzy) słów: „wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!” (Jana 14:1), lecz pędzi „szeroką drogą” i jednym zbuntowanym głosem wspólnie z całym światem krzyczy:
Duch Święty z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę! (Sobór Watykański II, Konst. Dei verbum, 10).

Do tych ludzi odnoszą się słowa zanotowane przez apostoła Jana:
„Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca i Syna” (2 Jana 9).

Nasze zbawienie i dobro wieczne, są uzależnione od poznania dwóch najważniejszych Osób (Jana 17:3):

  1. Jedynego, prawdziwego Boga – Boga Ojca
    oraz
  2. Tego, którego On posłał na ziemię, Jedynego Syna Boga, Jehoszua Chrystusa.

Kto czci inne osoby jest BAŁWOCHWALCĄ, a żaden bałwochwalca Królestw Bożego nie odziedziczy! (1 Koryntian 6:9).

Nie ma bardziej diabelskiej nauki od trójcy, dlatego słusznie nazwana jest duchem antychrysta:
Ten jest antychrystem, kto podaje w wątpliwość Ojca i Syna (1 Jana 2:22).

Podsumowując, widzimy trzy podstawowe, fałszywe nauki:

    1. Jehoszua przebywając na ziemi nie był w pełni tylko człowiekiem, takim samym, jak my (z wyjątkiem grzechu).

    2. Jehoszua nie mógł być człowiekiem „namaszczonym” duchem Bożym, gdyż dwie natury w nim zamieszkiwały: boska i ludzka. Poza tym to On sam był bogiem, grającym rolę człowieka, wiec sam siebie nie mógł namaścić własnym duchem.

    3. Jehoszua to bóg w trójcy (lub trójjedyny), czyli jeden bóg o trzech obliczach/postaciach/osobach, a tym samym nie może być prawdziwym Synem Bożym – w pełni tego słowa znaczeniu.

Trzeba dodać, że poddawanie w wątpliwość Syna Bożego (wiary, która zwycięża świat), to domena zwiedzenia nie tylko wśród MILIARDÓW wyznawców troistego boga, ale całej masy innych ślepych i głuchych ludzi, na przykład:

– milionów świadków Jehowy, uważających Syna za jednego z aniołów – Michała,

– ponad miliarda muzułmanów, twierdzących, że mówienie, iż Najwyższy ma Syna – to bluźnierstwo,

– milionów niewierzących, tak zwanych ateistów, czy agnostyków,

– milionów (miliardów) uniwersalistów, buddystów, hindusów i innej maści organizacji, czy wyznać – ludzi, którzy widzą w Jehoszua z Nazaretu zaledwie oświeconego proroka,

– wielu, wielu innych polegających na swoim rozumie „mędrców” i filozofów…

„A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? (14) A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. (15) On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? (16) A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. (17) A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mateusza 16:13-17, por. 1 Jana 4:14-15, 5:1, 4-5, 13 + cała ewangelia Jana).

Była i jest to kluczowa sprawa – czy wierzymy, że Jehoszua, to Syn Boży, który wyzbył się swojej chwały, którą miał przy Ojcu, aby na krótki czas stać się zwykłym człowiekiem, który umarł za nasze grzechy dla naszego ratunku, a następnie został zmartwychwzbudzony przez swojego Boga – Ojca, aby oficjalnie zostać ogłoszonym naszym Panem, Królem i jedyną Drogą do Boga.

Słowo Boże – Biblia jest jedna, a wyznań i grup tysiące, każda twierdzi, że wierzy w boskie pochodzenie Pisma i tylko na Biblii buduje swoje doktryny (poza katolikami i innymi stawiającymi „tradycję” na równi z Pismem). To najlepszy dowód, potwierdzający fakt, że dowolnie ją sobie interpretują.
Słowo Boże nie podlega jednak dowolnemu ludzkiemu wykładowi (2 Piotra 1:20-21).
Studiując ją, należy się trzymać dwóch zasad:

  1. Ja jestem uczniem a Bóg i Jego Syn (Słowo) nauczycielem – nie polegam na swoim rozumie, czy naukach, które nabyłem od różnych ludzi w ciągu życia.
  2. Biblia i tylko Biblia, czyli Pismo tłumaczy i wyjaśnia się samo.

Jeśli mam wątpliwości, to proszę Boga o wyjaśnienie i cierpliwie szukam rozwiązania problemu w Jego Słowie. Jest Ono tak skonstruowane, że każda kwestia biblijna jest wyraźnie i dokładnie wyjaśniona, wystarczy trochę się potrudzić i szukać różnych tekstów na jeden, badany temat.

Badając kwestię trójcy, mamy wystarczająco dużo jednoznacznych tekstów biblijnych, tak dużo, i tak jednoznacznych, czyli jasnych, że powszechne panowanie trójcy w tzw. „chrześcijaństwie”, można wytłumaczyć tylko pijackim odurzeniem winem Babilonu.

Podkreślenie, że Bóg jest jeden i Syn Boga – nasz Pan jest jeden, jest wywyższeniem woli i Ojca i Syna, wywyższeniem Prawdy Słowa Bożego. Natomiast przyjmowanie teorii trzech bogów, w różnych postaciach czy wariantach, jest niezależnie od tego, w jaką wersję trójcy wierzymy, nauką antychrysta (1 Jana 2:22).
Tylko „trzeźwi” są w stanie odczytać, zrozumieć, przyjąć z wiarą i podpisać się pod poniższą deklaracją apostoła Pawła:
„Wszakże dla nas istnieje tylko jeden [1] Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden [2] Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy” (1 Koryntian 8:6).

Chwała Bogu, za to, że choć nieliczne ale istnieją jeszcze takie osoby, niechaj łaska i pokój Boga Ojca oraz Jego Syna, będą przy nich do końca…

 

Paweł Krause