Na rozwój podstaw dogmatu o „Trójcy Świętej”, miały wpływ dwa pierwsze sobory w IV stuleciu po Chrystusie.

Sobór w Nicei w 325 roku, zwołał sam cesarz Konstantyn, który za wszelką cenę dążył do ocalenia jedności imperium, a do tego niezbędna była jedność doktrynalna samego Kościoła.

W 381 roku, odbył się z kolei pierwszy sobór konstantynopolitański, który dotyczył boskości „Ducha Świętego”. Sobór potwierdził i na nowo sformułował nicejskie wyznanie wiary. Oto część tego wyznania, dotycząca ducha Świętego:
„Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków”.

Na postanowienia nicejsko-konstantynopolitańskie oraz późniejszych soborów i synodów kościół powołuje się do dziś. W najnowszym katechizmie czytamy:
„Trójca jest jednością. Nie wyznajemy trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach: Trójcę współistotną (…). Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem, co do natury” (str. 69).

Czy ktoś o zdrowym umyśle jest w stanie to zrozumieć?

Odkrycia archeologiczne pokazują trójcę już w starożytnym Babilonie ukrytą pod postacią trójkąta równoramiennego, wskazującą na równość trzech bogów. Ten sam symbol przejął kościół rzymski. Nauka o trójcy zakorzeniona jest w cywilizacji Babilonu, Indii, Chaldei, Fenicji, Egiptu, Rzymu, Skandynawii, Germanii czy u Indian.
Nauka ta jest powszechną cechą kultów pogańskich.
Koncepcja trójcy poprzez Babilon rozpowszechniła się na całym świecie, dlatego też Babilon w Biblii jest symbolem odstępstwa, gdyż główny kult Babilonu – to trójca.
Historyk, Alexander Hislop, w swojej książce „The Two Babylons” (Dwa Babilony) przedstawia następujące informacje:
„W jedności Jedynego Boga Babilończyków istniały trzy osoby i aby symbolizować tę doktrynę Trójcy używali oni, czego dowiodły odkrycia Layarda, trójkąta równoramiennego, dokładnie tak, jak to robi dzisiaj Kościół Rzymski” (str. 16).
„Papiestwo ma w niektórych swoich kościołach, jak na przykład w klasztorze tzw. Trynitariuszy Madrytu, obraz Trójjedynego Boga z trzema głowami na jednym ciele. Babilończycy mieli cos podobnego. Layard w swojej ostatniej pracy przedstawił wzór takiej trójjedynej boskości czczonej w starożytnej Asyrii. (…) W Indiach najwyższe bóstwo jest w jednej z najdawniejszych świątyń w grotach przedstawione w trzema głowami na jednym ciele i nazwane «Eko deva Trimurty» – Jeden Bóg w trzech postaciach. W Japonii buddyści czczą ich wielkie bóstwo, Buddę, z trzema głowami w tej samej postaci pod nazwą «San Pao Fuh»” (str. 17-18).

Wyraźne początki nauki o „trójcy” znajdujemy w religiach pogańskich. Na przykład w „Słowniku mitów i tradycji kultury” Władysława Kopalińskiego pod hasłem: trójca, czytamy:
„Triada, związek, zespół, grupa trzech (osób, rzeczy, elementów), podniośle trójka, występująca w niektórych religiach grupa trzech bóstw: triada żeńska – ojciec, matka i syn (np. egipska: Ozyrys, Izyda, Horus) albo męska (np. babilońska: Ea, Marduk, Gibil; grecka: Zeus, Posejdon, Hades), czy wreszcie koncepcja jednego boga w trzech osobach, jak w hinduizmie: Brahma, Wisznu i Siwa, czy chrześcijańska Trójca Święta: Ojciec, Syn i Duch Święty, której dogmat w głównych zarysach ustaliły sobory: Nicejski w 325 i Konstantynopolski w 381 roku.”

W Biblii nie znajdziemy Boga w trójcy! Nie znajdziemy takiego ani podobnego zwrotu typu „Bóg w trzech osobach/postaciach”, itp.
Zarówno Stary, jak i Nowy Testament nie daje podstaw dla dogmatu o „Bogu w Trójcy Jedynym”, który powstał dopiero w IV stuleciu po Chrystusie.
Wystarczy spojrzeć na historię dogmatów, aby zauważyć jak ogromny wpływ na ich powstanie miała filozofia platońska, politeizm starożytnych religii oraz względy polityczne.

Już w Starym Testamencie czytamy:
„Słuchaj, Izraelu! JHWH jest naszym Bogiem — JHWH jedyny” (5 Mojżesza 6:4 BT).

Stanowisko to potwierdził Chrystus:
„Jezus odpowiedział: Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest” (Marka 12:29).

Prawowierni Izraelici wyznawali monoteizm w absolutnym tego słowa znaczeniu i z całą mocą sprzeciwiali się wszelkim formom politeizmu.
Gdy Chrystus wypowiada słowa: „zbawienie pochodzi od Żydów” (Jana 4:22), podkreśla tym samym, że cały niezmienny depozyt wiary został przekazany Izraelowi.
To do tego narodu „wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy przez proroków” (Hebrajczyków 1:1).

W innym miejscu — nawet o tych stojących w opozycji do Chrystusa — Jehoszua powiedział:
„Na mównicy Mojżeszowej zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Wszystko więc, cokolwiek by wam powiedzieli, czyńcie i zachowujcie…” (Mateusza 23:2-3).

Wypowiedź Chrystusa świadczy o tym, że zarówno faryzeusze, jak i uczeni w Piśmie reprezentowali biblijną teologię. Wyznawane przez nich „Szema Izrael” (Słuchaj Izraelu) całkowicie wykluczało pojęcie trójcy.

Zatem, w kogo powinniśmy wierzyć?

Kogo powinniśmy poznać?

Komu oddawać cześć?

Czy Ojciec jest tym samym, co Syn, a duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn — jednym Bogiem?

Po pierwsze, mimo katolickiego wyznania wiary — „Wierzę w Duch Świętego, Pana i Ożywiciela” — w Słowie Bożym nie znajdujemy dlań uzasadnienia.
Pan Jehoszua powiedział: „Wierzycie w [1] Boga i we [2] mnie wierzcie!” (Jana 14:1). Chrystus zachęca do wiary w Boga i w Niego, ale nie w osobowego ducha Świętego!

Określenia zaś Bóg i Pan dotyczą wyłącznie Boga Ojca i Jego Syna, Pana Jehoszua. Dobitnie podkreśla to apostoł Paweł:
„Wierzymy, że nie ma żadnego innego boga, oprócz Jednego. Bo chociaż nawet są tak zwani bogowie, czy to na niebie, czy na ziemi (…) wszakże dla nas istnieje tylko [1] jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i [2] jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy” (1 Koryntian 8:4-6).

Po drugie, według słów Zbawiciela, życie wieczne zależne jest od „poznania [1] jedynego prawdziwego Boga i [2] Jezusa Chrystusa” (Jana 17:3).

Chrystus pomija ducha Świętego. Czy jest do pomyślenia, aby to uczynił, gdyby duch Święty był tym samym, co Ojciec i Syn — jedynym Bogiem w trójcy świętej?

Po trzecie, również, kiedy Zbawiciel wypowiada się o osobach, które należy czcić, mówi, „aby wszyscy czcili [2] Syna, jak czczą [1] Ojca. Kto nie czci [2] Syna, ten nie czci [1] Ojca, który go posłał” (Jana 5:23).

Cześć, uwielbienie i chwałę winniśmy Bogu i Jego Synowi. „[1] Temu, który siedzi na tronie, i [2] Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków” (Objawienie 5:13).

Powyższe teksty informują nas, bez żadnego cienia wątpliwości, w Kogo mamy wierzyć, Kogo mamy poznać i Kogo mamy czcić, jeśli zależy nam na własnym życiu…

Są to proste i jasne przykazania, nakazy, które nie dają jakichkolwiek podstaw dla boskiej czci dla ducha Świętego, jako odrębnej istoty. Czcząc zaś Syna Bożego, dajemy wyraz czci dla Boga, którego Pan Jehoszua w pełni reprezentował. W ten sposób rozumiał to również Chrystus, gdyż powiedział:
„Kto wierzy we mnie, nie we mnie wierzy, ale w tego, który mnie posłał. Kto mnie widzi, widzi tego, który mnie posłał” (Jana 12:44-45).

Wymowny obraz przedstawiono w Księdze Daniela. Prorok widzi Boga zasiadającego na tronie oraz Syna Człowieczego (Daniela 7:9, 13-14). Ale ani jednym słowem nie wspomina o duchu Świętym, jako jakiejś dodatkowej, odrębnej istocie. Jeśli duch Święty byłby współistotny Bogu Ojcu i Synowi Bożemu to, dlaczego Biblia na ten temat milczy?
Podobnie rzecz przedstawia się w końcowym fragmencie księgi Objawienia (21:1-2), gdzie Autor pisze:
„I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływają z tronu [1] Boga i [2] Baranka (…) I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą” (Objawienia 22:3).

Czyż to niezastanawiające, że pomimo ukazania apostołowi zbawionych, aniołów, Boga i Baranka, nie widzi ducha Świętego, jako odrębnej istoty?
Ponadto duch Święty nie posiada też tronu! Skąd ta dyskryminacja?
Jedno jest pewne. Biblia ukazuje Osobę, jaką jest Jednorodzony, Pierworodny Syn Najwyższego oraz DRUGĄ zupełnie odrębną Osobę – Jednego, Jedynego prawdziwego Boga, Tego, „który ma nieśmiertelność, mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może” (1Tymoteusza 6:16).

Ta prawda została jasno przedstawiona przez proroków i apostołów, a przede wszystkim przez Chrystusa. Według słów Chrystusa, przyszedł On na ten świat m.in. głównie po to, „aby dać świadectwo prawdzie” (Jana 18:37).

W pełni dał temu wyraz objawiając Boga jako Jego Syn. Jednocześnie Jehoszua uczył, że jest całkowicie zależny od Ojca:
„Tedy Jezus odezwał się i rzekł im: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni; co bowiem On czyni, to samo i Syn czyni” (Jana 5:19).

Otrzymał żywot od Ojca:
„Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie” (Jana 5:26).

 Uczył, że jako posłaniec, pełni wolę Boga:
„Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał” (Jana 5:30).

Jednocześnie dodaje, że „poseł nie jest większy od tego, który go posłał” (Jana 13:16) i że „Ojciec mój (…) jest większy nad wszystkich” (Jana 10:29).

I wreszcie jedno z ważniejszych, w tym rozważaniu, stwierdzenie Chrystusa: Ojciec większy jest niż Ja (Jana 14:28).

Tak, więc kto kłamie?

Kościół rzymsko-katolicki, który twierdzi, że Chrystus jest równy Bogu Ojcu, czy sam Chrystus, który twierdzi, że nie jest równy Bogu Ojcu?
Sami zdecydujcie, komu chcecie wierzyć: Bogu czy diabłu, który poprzez swoje sługi – rozmaitych ludzi, rozpowszechnia kłamstwa na temat Jednego Boga i Jednego Syna.
Pan Jehoszua nazywa swojego Ojca „jedynym prawdziwym Bogiem” (Jana 17:3).

Również po Zmartwychwstaniu podkreśla swą zależność od Boga:
„Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego” (Jana 20:17 por. Objawienie 3:12, 5:9-10).

Jak widzimy także, Jehoszua ma swojego Boga!

Często słyszy się, że Chrystus był poddany Bogu tylko podczas swojej ziemskiej egzystencji, ale po wniebowstąpieniu został wywyższony i już nie podlega Ojcu.
Czy tak jest w istocie?
Bynajmniej!
Apostoł Paweł po zmartwychwstaniu Chrystusa stwierdza, że „głową Chrystusa jest Bóg” (1 Koryntian 11:3).

Apostoł pisał z natchnienia Bożego, wielokrotnie:
„Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, (16) nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, (17) aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, (18) i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, (19) i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, (20) jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie (Efezjan 1:15-20).

To Bóg Ojciec wzbudził Swego Syna i uczynił Panem do wyznaczonego czasu, Ten „Jeden Bóg i Ojciec wszystkich (a więc i Jehoszua), który jest ponad wszystkimi…” (Efezjan 4:6).

A gdy „nastanie koniec (z chwilą drugiego przyjścia Jehoszua), odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje (…)
Wszystko bowiem (Bóg) poddał pod stopy jego (czyli Jehoszua). Gdy zaś mówi, że wszystko zostało poddane, rozumie się, że oprócz tego, który mu wszystko poddał. A gdy mu wszystko zostanie poddane, wtedy też i sam Syn będzie poddany temu, który mu poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim” (1 Koryntian 15:24-28).

Biblia nie mówi ani o „trójcy”, ani „dwójcy”. Konsekwentnie uczy o Jedynym Bogu. Podkreślał to sam Chrystus. Gdyby było inaczej, byłby nam powiedział: „Jestem Bogiem, we wszystkim równy Ojcu”. Nigdy tego nie uczynił. Przeciwnie! Nazywał siebie Synem Bożym i wielokrotnie podkreślał swoją zależność od Ojca: „nie może Syn sam od siebie nic czynić” (Jana 5:19).

Wszystko cokolwiek też posiadał, otrzymał od Ojca — Jedynego Najwyższego Boga. On był dla Niego źródłem światłości, mocy, władzy a nawet nieśmiertelności. Chrystus wyraźnie powiedział, że Jedynego Prawdziwego Boga nikt nigdy nie widział, ani nie słyszał.
„A sam Ojciec, który mnie posłał, wydał o mnie świadectwo. Ani głosu jego nigdy nie słyszeliście, ani postaci jego nie widzieliście” (Jana 5:37).

Apostoł Jan to potwierdził: „Boga nikt nigdy nie widział” (1 Jana 4:12).

Również dla apostoła Pawła było jasne, że istnieje jedyny „Król wieków, nieśmiertelny, niewidzialny, jedyny Bóg” (1 Tymoteusza 1:17), którego nikt z ludzi nigdy nie widział:
„Jedyny, który ma nieśmiertelność, który mieszka w światłości niedostępnej, którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może” (1 Tymoteusza 6:16).

Apostoł Paweł, konsekwentnie odróżniał Jehoszua — Syna Bożego od Boga. Ojca nazywa Bogiem Pana Jehoszua, a Chrystusa uznaje za Pana, ustanowionego przez Boga (Efezjan 1:17).
To rozróżnienie wyraźnie widoczne jest we wszystkich pozdrowieniach apostoła Pawła na początku jego listów:
„Łaska wam i pokój od [1] Boga, Ojca naszego, i [2] Pana Jezusa Chrystusa” (1 Koryntian 1:3, por. Rzymian 1:7, 2 Koryntian 1:3, Galacjan 1:3, Efezjan 1:2-3, Filipian 1:2, Kolosan 1:2-3, 1 Tesaloniczan 1:1, 2 Tesaloniczan 1:1-2, 1 Tymoteusza 1:1-2, 2 Tymoteusza 1:1-2, Tytusa 1:4, Filemona 1:3).

Nauka o „Trójcy Świętej” nie ma ŻADNEGO biblijnego uzasadnienia!

Dogmat ten ma rodowód pogański. Opiera się na ludzkim wyobrażeniu boskości.
Niebezpieczeństwo wiary w „trójcę”, polega właśnie na tym, że stoi ona w CAŁKOWITEJ sprzeczności z wolą Bożą (Jana 6:40, 1 Jana 3:23, 5:5-13), zaciemnia Istotę Boga i Jego Syna, prowadząc do bałwochwalczego kultu błędnego wyobrażenia Boga! Prowadzi każdego, kto przyjął to kłamstwo na pewną śmierć – wieczne potępienie…

Nie pozwala nam zrozumieć ogromnej miłości i relacji zachodzących pomiędzy Ojcem i Synem.
Nie pozwala nam zrozumieć planu zbawienia.
Nie pozwala nam na nabranie wiary Chrystusa, która zbawia, czyli żywej wiary, umożliwiającej życie pełne posłuszeństwa i naśladowania Chrystusa we wszystkim.

Dzieje się tak, dlatego, że nauka o trójcy robi z Chrystusa pół boga (dwie natury: boska i ludzka), który przebywał na ziemi i skutecznie zniechęca nas do naśladowania Go, wmawiając nam, że to przecież nie możliwe, że Jego przykład jest dla nas nieosiągalny, tak jak nieosiągalny dla człowieka jest sam Bóg. Przed tym również ostrzegał apostoł Jan, pisząc:
„Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele. Taki jest zwodzicielem i antychrystem” (2 Jana 7).

Słowo Boga bardzo wyraźnie ostrzega nas przed duchem antychrysta, który przenika praktycznie wszystkie zbory. Jan pisząc o tym duchu, inaczej mówiąc o nauce czy doktrynie antychrysta, (duch to także inaczej nauka) wymienia jej trzy cechy:

1.
Zaprzeczenie, że Jehoszua przyszedł w ludzkim ciele o wyłącznie jednej ludzkiej naturze – 1 Jana 4:2-3.
Słowo ciało tu użyte: sarksi, oznacza ciało o jednej ludzkiej naturze podatne na pokusy.

2.
Zaprzeczenie, że Jehoszua jest Chrystusem, a dokładniej Namaszczonym posłańcem Bożym – 1 Jana 2:22.

3.
Zaprzeczenie, czyli poddanie w wątpliwość prawdziwego ojcostwa Boga Ojca i autentycznego synostwa Jehoszua – 1 Jana 2:22-23.

Te trzy cechy nauki antychrysta znajdziemy tylko i wyłącznie w nauce o trójcy.

Nauka twierdząca, że Jehoszua jest takim samym Bogiem Wszechmogącym i wiecznym jak Ojciec, przeczy temu, że taki Bóg – Syn mógł Syn mógł wyzbyć się natury duchowej i przyjść w ludzkim ciele, stając się takim człowiekiem jak my tylko bez dziedzictwa grzechu. Dlatego uważa się, że grzeszne ciało tylko przykryło boskość, towarzyszącą Chrystusowi cały czas na ziemi. W ten sposób przeczy się jakoby Jehoszua umarł naprawdę.
Jednak dokładna analiza Słowa Boga wykazuje wyraźnie, że nasz Zbawiciel opróżnił się z boskości, (Filipian 2:5-8), stał się mniejszym od aniołów, czyli zwykłym człowiekiem (Hebrajczyków 2:9), był podległy zakonowi i miał udział we krwi i grzesznym (podatnym na pokusy) ciele, (Hebrajczyków 2:14), upodobnił się we wszystkim do Swych braci, czyli upadłych ludzi (Hebrajczyków 2:17) i był doświadczony we wszystkim jak my, czyli wszedł w głębie człowieczeństwa, pozostając jednak wolnym od grzechu (Hebrajczyków 4:15).

Całe PISMO jest świadectwem Ojca o Synu i życie wieczne jest w tym właśnie, że uznajemy Jehoszua za Syna Boga Jedynego:
„A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?” (1 Jana 5:5).

„Jeżeli świadectwo ludzkie przyjmujemy, to tym bardziej świadectwo Boże, które jest wiarygodniejsze; a to jest świadectwo Boga, że złożył świadectwo o swoim Synu. Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim. A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota” (1 Jana 5:9-12).

„A my widzieliśmy i świadczymy, iż Ojciec posłał Syna jako Zbawiciela świata. Kto tedy wyzna, iż Jezus jest Synem Bożym, w tym mieszka Bóg, a on w Bogu” (1 Jana 4:14-15).

Lecz miliardy ludzi kocha kłamstwo i świadomie woli wyznawać diabelską trójcę!
Świadectwo, jakie wydał Ojciec o Synu, jest świadectwem wydanym przez prawdziwego Ojca o prawdziwym Synu. Mało, kiedy mamy tak pewne i wielostronne świadectwo.
Ale pomimo tego, dla zwolenników trójcy jest to pewnego rodzaju umowa, dwóch Bogów umawia się, że będą Ojcem i Synem, a z trzecim umawiają się, że będzie Duchem.
Ale czy całe zbawienie ma być oparte na umowie czy farsie?
Jeśli wiara zwyciężająca świat polega na uznaniu Jehoszua za Syna Boga (1 Jana 5:5), to nie może być w tym aluzji czy umowy, ale fakt tak realny jak to, że jestem ja czy ty, czytający te słowa.
Zaprzeczenie synostwa Bożego Jehoszua, jest główną nauką szatana (Mateusza 4:3, 6) i bezbożnych ludzi, którzy mu służą (Mateusza 27:40, 43, 1 Jana 5:5, 9-10).
Jest to wielka „tajemnica” nieprawości, prowadząca nieświadomych wyznawców wprost w ręce szatana, który ich chętnie pożera.
Podkreślenie, że Bóg jest jeden i Syn Boga jest jeden, jest właśnie wywyższeniem woli i Ojca i Syna, wywyższeniem prawdy Biblii i pierwszym krokiem na Drodze prawdy.
Natomiast przyjmowanie teorii trzech Bogów, w różnych postaciach czy wariantach, jest niezależnie od tego, w jaką wersję trójcy wierzymy, nauką antychrysta.
„Któż jest kłamcą, jeżeli nie ten, który przeczy, że Jezus jest Chrystusem? Ten jest antychrystem, kto podaje w wątpliwość [1] Ojca i [2] Syna (1 Jana 2:22).

Jan wyrażał wspaniałą prawdę o Bogu i Synu wielokrotnie:
„Kto trwa w nauce Chrystusa, ma i [1] Ojca i [2] Syna” (2 Jana 1:9).

„Kto uznaje [2] Syna, ma i [1] Ojca” (1 Jana 2:23).

To jest oczywiste, jasne i zrozumiałe, to prawdziwe błogosławieństwo – osobisty związek, społeczność z Ojcem i Synem, natomiast nauka o „trójcy” jest podstawowym przykładem sprzeczności dogmatyki kościoła katolickiego ze świadectwem Pisma Świętego.
Dotyczy to również innych dogmatów, które sprzeciwiają się nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale przede wszystkim Słowu Bożemu.
Nauka ta ewidentnie zaprzecza ojcostwu Ojca i synostwu Syna. Ojciec jest wtedy, gdy zrodzi syna i to oznacza, że ktoś jest wcześniej ojcem a ktoś później – synem.
Dziecko rozumie te relacje, ale ludzie nie (świadomie nie chcą zrozumieć – ich serca są pogrążone w ciemności), w ten sposób czynią z Boga kłamcę.
Do tego prowadzi właśnie trzymanie się nauki o trójcy.
Apostoł Jan przestrzega nas przed tym duchem przeciwnika Boga. Mówi, że kto poddaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca. A żywot wieczny jest w Synu Jego (1 Jana 2:22; 5:11-12). Zatem podważanie autentycznych związków pomiędzy Bogiem Ojcem a Synem Boga jest dziś równoznaczne z odrzucaniem żywota wiecznego.

Duch Święty.

Tak jak jasna jest prawda o Ojcu i Synu, tak jasna jest i prawda o duchu Świętym.
Hebrajski zwrot „Ruah Elohim” oznacza dosłownie „tchnienie Boga” i jest najdoskonalszą definicją ducha Boga.
Duch Święty przedstawiony jest jako Boży środek myślenia i działania, który jest Jego umysłem, myślą, słowem, Jego energią, Jego postawą, Jego mocą i Jego wolą.

Duch Boży działa w umyśle ludzkim prowadząc do nawrócenia. Przenosi on na człowieka cząstkę Bożych własności: mocy, charakteru i umysłu – cząstkę Jego natury.
Wypływa od Boga-Ojca poprzez Pana Jehoszua Chrystusa. Wylanie ducha Świętego zostało zapoczątkowane w dniu Pięćdziesiątnicy. Bóg i Chrystus przez wszystkie wieki istnienia ludzkiego utrzymywali i utrzymują kontakt z ludźmi przede wszystkim przez ducha Świętego. Bóg przez tegoż ducha podtrzymuje i rozwija Swoje Dzieło, uczy Swój Lud i wyrywa od pokus, otwiera serca i umysły, pieczętując duchem – Świętym, Prawdy, Chrystusowym – swój lud.

Wszelkie występujące w Biblii określenia ducha świętego – Boży, Pański, Chrystusowy, Święty, Ojcowski, Prawdy – odnoszą się do tego samego ducha.
Człowiek wierzący jest mieszkaniem dla ducha Świętego, a jego chrześcijaństwo objawia się poprzez trzymanie się nauki Chrystusa, co rodzi „owoce ducha świętego” (Galacjan 5).
Duch Boży, Jego moc bądź natura emanuje z Boga. Dlatego właśnie Słowo mówi o:
– „wylaniu” ducha (Joela 2:28, Tytusa 3:5-6),
– „tchnięciu” ducha (Jana 20:22),
– „uczestniczeniu” w duchu (Hebrajczyków 6:4),
– „napełnieniu” duchem (Dzieje 2:4),
– „namaszczeniu” duchem (Dzieje 10:38),
– „napojeniu” duchem (1 Koryntian 12:13),
– o tym, że duch Święty „pochodzi” od Ojca (Jana 15:26).

„Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni duchem Świętym (2 Piotra 1:21).

Tak Bóg, jak i człowiek, objawiają swego ducha również poprzez wypowiedziane słowa.
Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem” (Jana 6:63).

Relacja między człowiekiem i jego duchem jest podobna do relacji między Bogiem i Jego duchem.
Jak w przypadku człowieka nie można mówić, że jego duch stanowi odrębną osobę, tak nie można tego twierdzić w przypadku Boga.
Tak jak Bóg ma Swego ducha, czyli duchowość, charakter, umysł…, tak człowiek ma swego ducha, czyli umysł, charakter, duchowość…

Biblia nie pozostawia wątpliwości, że duch Boży-Święty to nie osoba!
Duch Święty nigdy nie jest wielbiony, czczony tak jak Ojciec i Syn są i żaden werset Pisma nie nakazuje tego robić, ani też się do niego modlić.
Nikt z nas nie będzie twierdził, że mój czy twój duch to odrębna od nas, inna osoba.
Tak samo nikt nie powinien twierdzić, że duch Boga to odrębna od Niego inna osoba. Ale powszechnie się tak uważa. Nie zważając na wypowiedzi Pisma.
„Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko duch Boży” (1 Koryntian 2:11).

Spójrzmy na kilka dobitnych przykładów.

W poniższym wersecie przeciwstawiono sobie dwa nieosobowe duchy.
„A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz ducha, który jest z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył” (1 Koryntian 2:12).

Jeśli duch, który jest z Boga jest bytem osobowym to duch świata, jakim i kim jest?

Kolejny przykład.

Duch Święty jest udzielany w różnej ilości, a czy może być różna ilość osoby?
„Albowiem Ten, którego posłał Bóg, głosi Słowa Boże; gdyż Bóg udziela ducha bez miary (Jana 3:34).

„A potem wyleję mojego ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia” (Joela 2:28).

Czy na podstawie powyższego wersetu nadal trudno pojąć, że duch Boży to nie jakaś osoba? Że duch Boży (duch pochodzący od Boga), jako moc, środek i działanie może być przekazany wielu osobom?

Kolejny.

Gdy Paweł nakazywał Tymoteuszowi, czego ma nauczać, wezwał niebiosa na świadectwo:
„Zaklinam cię przed Bogiem i Chrystusem Jezusem i wybranymi aniołami…” (1 Tymoteusza 5:21).

Gdyby Paweł znał trzecią istotę boską, wspomniałby ją, ale tego nie uczynił. Wymienił nawet aniołów, zatem z pewnością nie znał tej trzeciej osoby, gdyż inaczej uczyniłby obrazę nie wspominając jej, prawda?

Spójrzmy na inny przykład.

„A o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec” (Mateusza 24:36).

Gdyby duch Święty był osobą i to równą Ojcu to Jehoszua wymieniłby go, jako tego, który również zna czas Jego powtórnego przyjścia na ziemię w chwale. Poza tym, gdyby Syn był równy Ojcu lub byłby tą samą osobą, to również znałby dzień i godzinę, prawda?

Kiedy Jehoszua powróci, to uczyni to w swej własnej chwale, chwale Ojca i chwale świętych aniołów, ale nie ma wzmianki o chwale ducha. Spójrzmy:
„Kto bowiem wstydzi się mnie i moich słów, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale swojej i Ojca, i aniołów świętych” (Łukasza 9:26).

Gdzie we wszystkich powyższych fragmentach podziała się osoba ducha? Czyżby nie istniała? 

Kolejny.

Apostoł Jan wyraźnie napisał, z Kim mają społeczność prawdziwie wierzący:
„Co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z [1] Ojcem i z [2] Synem jego, Jezusem Chrystusem” (1 Jana 1:3).

Ponownie, gdzie się podział duch?
Jeśli byłby on osobą trójcy to mielibyśmy z nim również społeczność…
„Bo ci, których duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi” (Rzymian 8:14) – gdyby duch by osobą, wówczas to z nim miałyby społeczność dzieci Boże.

„Kto się za daleko zapędza i nie trzyma się nauki Chrystusowej, nie ma Boga. Kto trwa w niej, ten ma i Ojca, i Syna” (2 Jana 2:9).

Jan nie wymienia „trzeciej osoby”, jako tej, którą mają ci, którzy trzymają się nauki chrystusowej.

Następny.

Czy Jehoszua modlił się lub nauczał, aby modlić się do ducha, czy do Boga Ojca?
„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy swoje ku niebu, rzekł: Ojcze! Nadeszła godzina; uwielbij Syna swego, aby Syn uwielbił ciebie” (Jana 17:1).

Nasz Pan modlił się do swojego Boga Ojca, a także nauczał swoich uczniów, aby się modlili do Ojca:
„A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię twoje” (Mateusza 6:9).

Jaki sens miałoby modlenie się do samego siebie, gdyby trójca była prawdą?
Ludzie zacznijcie używać rozumu, który dał wam Bóg – oczywiści, jeżeli zależy wam na życiu wiecznym…
Chrystus modląc się do Ojca nazywał Go Jedynym Prawdziwym Bogiem.
Kiedy Bóg Go zmartwychwzbudził, Jego uczniowie, zgodnie z wolą Bożą, również Syna Bożego zaczęli wzywać w modlitwach (społeczność z Ojcem i Synem), lecz absolutnie nigdy, nikt z dzieci Bożych nie zwracał się w modlitwie do jakiejkolwiek innej „boskiej” osoby.

Kolejny przykład.

GDZIE W PIŚMIE ŚWIĘTYM WYSTĘPUJE CHOĆBY RAZ WZMIANKA – SŁOWO TRÓJCA, TRÓJJEDYNY, Bóg w trzech osobach, postaciach, ITP.?

Zwolennicy trójcy nie mają argumentów Biblii, więc często uciekają się do naciągania różnych tekstów Słowa Boga.
Prawdą jest, że duch posiada cechy osobowe. Poucza, karci, miłuje, czasami kieruje czyimś postępowaniem. Ale pamiętajmy, że te cechy osobowe dotyczą osoby Boga, która za tym duchem stoi, a nie jakiejś wymyślonej trzeciej osoby bóstwa.

„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tymoteusza 2:5).

Jasne i proste?
Czy nie? Czy nadal pozwalacie, aby szatan trzymał swoje klapy na waszych oczach i sercach?

Nauka o trójcy mówi, że jest jeden Bóg w trzech osobach. Zadajcie jednak pytanie małemu dziecku – ile jest osób, jeśli jest:

  1. Bóg Ojciec.
  2. Syn Boga.
  3. Duch Święty?

Każdy „zdrowy”, trzeźwy, normalnie, logicznie myślący człowiek powie: TRZY.

Kościół katolicki, twórca tej nielogicznej i niemającej uzasadnienia w Biblii nauki, wszystko celowo okrywa tajemnicą.
Czy jednak Słowo Boże jest tajemnicze?
Czy Bóg jest tajemniczy?
Czy nasz Ojciec nie kocha nas i nie chce się nam objawić?
Czy woli tajemnicze obrzędy kościelne, dziwne, niezrozumiałe formuły, niepotrzebne ofiary, czy też jednej prostej rzeczy, jak sam mówi: „miłości chcę, a nie ofiary i poznania Boga, nie całopaleń” (Ozeasza 6:6).

Nasz Bóg pragnie byśmy Go kochali, ale nie możemy Go kochać, jeśli Go nie znamy, jeśli Mu nie wierzymy.
Boimy się nieznanego, gdyż nie wiemy, co nam przyniesie. Życie wieczne to poznanie Ojca i Syna, a poznanie rodzi wiarę i miłość. Gdy poznajemy Boga, dostrzegamy Jego życzliwość i dobroć, co rozpala w naszych umysłach odwzajemnienie tego głębokiego uczucia.

Jedną z najpotworniejszych zbrodni katolicyzmu jest to, że poprzez tworzenie tajemniczych, nieludzkich koncepcji bóstwa, wyzwala u ludzi strach i obawę przed Tym, który jedynie może nas uratować (nie wspominając już o strasznej i fałszywej doktrynie piekła i czyśćca, która czyni z miłosiernego Boga okrutnego sadystę).
Jest to szczególnym celem diabła, by obrzydzić ludziom Boga lub owiać Go tajemniczością i skłonić praktycznie całe pseudo-chrześcijaństwo do wiary w tajemniczą trójcę, gdzie jeden to nie jeden a trzy, to nie trzy, tylko jeden.
Udaje mu się to znakomicie i miliardy ludzi wybiera kłamstwo lub odwraca się od Niego, ginąc bezpowrotnie.
A wystarczyłoby sięgnąć po Słowo dane nam od miłosiernego Boga i uwierzyć Mu, zamiast ludziom, co by zrodziło poznanie i miłość, która motywowałaby nas do słuchania i naśladowania Jego Syna, zaskarbiając sobie łaskę i życie wieczne…
„A to jest przykazanie jego, abyśmy wierzyli w imię Syna jego, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto przestrzega przykazań jego, mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym duchu, którego nam dał, poznajemy, że w nas mieszka” (1 Jana 3:22-24).

Ludzkość Jehoszua jest dla nas wszystkim, Jego życie jest dla nas wszystkim i Jego przykład jest wszystkim. Jego wiara ma się stać naszą wiarą, aby dla nas dostępna była „sprawiedliwość Boża przez wiarę Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących” (Rzymian 3:22).

Nie nasza ułomna wiara, ale Jego wiara, dostępna dla nas, gdy wierzymy, że Jego życie może być naszym życiem. Gdy zaczniemy Go naśladować, pełniąc wolę Bożą.
Ten, który miał udział we krwi i ciele, ludzkim ciele, (Hebrajczyków 2:14) daje nam przykład życia wiary i dla każdego wierzącego w Niego, ten przykład staje się życiem i doświadczeniem.
Jehoszua tak jak my, ma Swojego Ojca i Boga. Natomiast Bóg Ojciec, nie ma ani Ojca, ani Boga, a Jego Syn jest Synem. Takie jest świadectwo Pisma.
Słowo Boże jest pełne bardzo precyzyjnych określeń relacji Boga ze Swoim Synem, jak i ze Swoimi dziećmi. Nie musimy sami się pozbawiać tych prawdziwie rodzinnych relacji z Ojcem i „starszym Bratem”.

Miliardy ludzi nie rozumieją najprostszych spraw, nie rozumieją celu misji Jehoszua na ziemi, nie wierzą w fundament ewangelii Jehoszua.
Jeśli jest trójca, to znaczy, że Jehoszua jest drugą osobą bóstwa, a zatem jako Bóg nie może umrzeć. Tworzy się, więc różne teorie, sednem, których jest fakt, że umarło tylko ciało, ale duch nie. Umarła ludzkość a boskość pozostająca w Chrystusie nie mogła umrzeć. Czyli, tak naprawdę Jehoszua nie umarł albo nie umarł w pełni.
Śmierć i zmartwychwstanie Pana jest centrum radosnej nowiny.
Natomiast, jeśli nie umarł, to nie mógł zmartwychwstać, gdyż zmartwychwstać może tylko to, co umarło.
„A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też nasza wiara” (1 Koryntian 15:14).

Jehoszua przez śmierć zniszczył tego, który władał nad śmiercią, szatana:
„Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła” (Hebrajczyków 2:14).

„Umarłszy bowiem dla grzechu, raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 6:10, 11).

Śmierć Chrystusa, a następnie zmartwychwstanie i wywyższenie Syna Bożego, jest fundamentem ewangelii.
Trójca niszczy to wszystko, czyniąc z największego wydarzenia i największego tryumfu Chrystusa nad szatanem – grę, sztukę, w której autorzy umawiają się, który ma udawać umarłego.

Nauka o trójcy niszczy cały plan zbawienia.

Nie możemy poprzez pryzmat tej nauki zrozumieć Bożej miłości i poświęcenia w ofiarowaniu Syna i ofiary Syna w postaci oddania Swego życia na zawsze dla dobra każdego człowieka.
Lecz, jak głosi Pismo, to ludzie świadomie dokonują wyboru i osądzają się albo na śmierć, jak to ma miejsce większości przypadków, albo, jak w przypadku „garstki ludzi w tłumie”, do życia wiecznego.
„Albowiem tak [1] Bóg umiłował świat, że [2] Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. (18) Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego. (19) A na tym polega sąd, że światłość (Syn Boga Jedynego) przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe (Jana 3:16-19).

Trójca niszczy ogrom poświęcenia Ojca i Syna dla dobra człowieka.
Nie ma bardziej diabelskiej nauki, dlatego nazwana jest duchem antychrysta oraz znamieniem bestii (666).
Zobacz artykuł o „Znamieniu bestii – 666”:
Znamię bestii 666 – Jehoszua strona główna

Jest to także centrum wina katolickiego Babilonu, które rozlewa się na cały świat i wchodzi do ogromnej większości społeczności religijnych.
W trójcy szatan równa się z Ojcem i Synem, jako trzeci. Do rady Dwóch (Zachariasza 6:12-13), wślizguje się przebiegle jak wąż. Dlatego Objawienie ostrzega nas przed liczbą 666, czyli przed akceptacją nauki o trójcy.
Wystudiowanym planem i pragnieniem szatana od zawsze było wkroczenie do rady Dwóch i zajęcie miejsca należnego Ojcu i Synowi, aby odbierać cześć i uwielbienie:
„O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym (Izajasza 14:13-14).

W powyższym wersecie mowa o szatanie, któremu udało się zrównać ze Stwórcą przez dogmat trójcy, w którym gra rolę ducha świętego:
„Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; który mówił przez Proroków”.

Nauka o trójcy przenika cały katolicki Babilon, wszystkie inne nauki tego kościoła są pochodną trójcy. A córki Babilonu, setki kościołów i grup protestanckich pochłaniają tę naukę, pogłębiając tajemnicę nieprawości.

Bardzo prosty, a jakże pogardzany przez miliardy ludzi i cenny dla zaledwie małej garstki ludzi – werset:
A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś (Jana 17:3).

Paweł Krause