Na wstępie chciałbym przypomnieć, że dla Boga każde Jego dziecko jest równe – tak samo wartościowe – bez względu na pochodzenie, płeć i status społeczny.
Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie” (Galatów 3:28). 

Kobiety zostały obdarowane takim samym ogromem błogosławieństw, jak mężczyźni i mogą wydawać te same owoce ducha co mężczyźnie – jednakże z dwóch (zaledwie) FUNKCJI – kobiety zostały wyłączona i nie powinny się o nie ubiegać, są to: 

1. Pełnienie roli przewodniej, dominującej nad mężczyznami – zarówno w zborze, jaki i w domu. 

2. Pełnienie funkcji nauczyciela w Zborze (zgromadzeniu braci i sióstr). 

Ad.1 

W Biblii występuje określenie „biskup” (gr. episkopos), co oznacza strzegący, troszczący się, spoglądający na coś uważnie (opiekun, przełożony). Jego zadaniem jest opieka duchowa nad członkami zboru – ustrzeganie zboru przed napływem fałszywych nauk i proroków.

Jest też słowo „starszy” (gr. presbiteros), które ma synonimiczne znaczenie. 

Określenia starszy i biskup, stosowano zamiennie w stosunku do tych samych osób:
„A posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych (presbiteros) zboru. (28) Miejcie pieczę o samych siebie i o całą trzodę, wśród której was duch Święty ustanowił biskupami (episkopos), abyście paśli zbór Pański nabyty własną jego krwią” (Dzieje 20:17, 28). 

Funkcja starszego/biskupa pochodzi już ze starotestamentowych wzorów żydowskich (4 Mojżesza 11:16, 24–25).
Obydwie te funkcje wiążą się z wykonywaniem ściśle określonych funkcji w Zborze – zwłaszcza z pilnowaniem czystości nauki – „wiary, która raz na zawsze została przekazana świętym”.
„Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem, (6) takich, którzy są nienaganni, są mężami jednej żony, którzy mają dzieci wierzące, które nie stoją pod zarzutem rozpusty albo krnąbrności. (7) Biskup bowiem jako włodarz Boży, powinien być nienaganny, nie samowolny, nieskory do gniewu, nie oddający się pijaństwu, nie porywczy, nie chciwy brudnego zysku, (8) ale gościnny, zamiłowany w tym, co dobre, roztropny, sprawiedliwy, pobożny, wstrzemięźliwy, (9) trzymający się prawowiernej nauki, aby mógł zarówno udzielać napomnień w słowach zdrowej nauki, jak też dawać odpór tym, którzy jej się przeciwstawiają(Tytusa 1:5-9, 1 Piotra 5:1-3). 

Gdziekolwiek powstał zbór, tam ustanawiano biskupów/starszych, którzy byli wybrani spośród miejscowych wierzących (Dzieje 14:23). 

Nigdzie natomiast te dwie funkcje nie odnoszą się do kobiet 

Jest jeszcze informacja o funkcji „diakona” (gr. diakonos), która oznacza osobę usługującą, pomagającą (nie nauczającą w zgromadzeniach) i w stosunku do takich osób czytamy także o kobietach (Rzymian 16:1).
Tą posługującą funkcję dodatkowo pierwotnie (na samym początku) pełnili także apostołowie, lecz szybko scedowali ją na innych uczniów:
Wtedy dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, rzekło: Nie jest rzeczą słuszną, żebyśmy zaniedbali słowo Boże, a usługiwali (diakoneos) przy stołach” (Dzieje 6:2). 

Funkcja opiekuna, przełożonego (biskup, starszy) strzegącego czystości nauki danego Zboru została przeznaczona dla mężczyzn, co dodatkowo potwierdzają słowa apostoła Pawła:
Kobieta niech się uczy w cichości i w pełnej uległości; (12) nie pozwalam zaś kobiecie nauczać ani wynosić się nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie. (13) Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa (14) I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech” (1 Tymoteusza 2:11-14). 

Słowo wynosić się (gr. aithentein) znaczy dosłownie władać kimś lub dominować nad kimś.

Natomiast słowo „mąż” (gr. andros) oznacza zarówno męża kobiety, jaki mężczyznę w ogóle – w zależności od kontekstu.

Wyraźnie, więc w powyższym fragmencie chodzi o dominację kobiety nad mężem w rodzinie lub nad mężczyznami w zborze.
Dlatego też apostoł Paweł odwołał się do stworzenia pierwszych ludzi, kiedy już wówczas Bóg postanowił:
„Do kobiety zaś rzekł: …ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą (1 Mojżesza 3:16). 

Jak wiemy z drugiego rozdziału 1 księgi Mojżesza – Adam, jako mężczyzna został stworzony przez Boga pierwszy, kobieta natomiast z jego żebra jako druga, aby być dla niego pomocą (1 Mojżesza 2:18,20,23), a pomocą nie znaczy: szyją, przewodniczką ani nauczycielką…

Fakt, że kobieta została stworzona jako pomoc dla Adama i jako pierwsza zgrzeszyła – wskazuje, że kobieta nie może się wynosić ponad mężczyznę tzn. dominować nad nim. Właśnie ten aspekt akcentuje tutaj apostoł Paweł. 

Kierownictwo mężczyzn w „Kościele” potwierdza cała Biblia i nie są to kwestie wynikających z tradycji, czy uwarunkowań historyczno-kulturowych, ale jest to uniwersalna (zawarta w Nowym Przymierzu), ponadczasowa informacja przekazana przez Boga Swojemu ludowi.  

Warto zauważyć i podkreślić, że w całym Piśmie nie ma ani jednego pozytywnego przykładu panowania kobiety nad mężczyzną 

P.s.
Kiedy czytamy na przykład o Deborze (Sędziów 4:4-10), która była sędzią i prorokinią w Izraelu, to czytamy, że
Debora będąc prorokinią i sędzią (była to jedyna kobieta) nigdy nie była przywódcą!
Gdy zaistniała potrzeba powołania przywódcy nad mężczyznami, to został wyznaczony przez Boga do tego celu mężczyzna Barak. 
 

Bóg wielokrotnie przestrzega nas na przykładach Samsona, Achaba, czy listu do Tiatyry i utożsamiania największego odstępstwa z „niewiastami” (Objawienie 17), przed tym, że kiedy kobiety zaczynają dominować nad mężczyznami lub nauczać w zborze Bożym, to nigdy nie wyniknie z tego nic dobrego, gdyż jest to wdrażanie pogańskiej hierarchii autorytetów. Hierarchii w której tonie niemal cały dzisiejszy świat, który jak czytamy: „cały tkwi w złem” (1 Jana 5:19).

Dominacji mężczyzny nad kobietą nie wymyślili szowiniści, ale ustanowił ją Bóg, dlatego też czytamy:
„Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim (Efezjan 5:21-26). 

Problem sprawowania władzy jednej płci nad drugą dotyczy całej ludzkości, ale świat w większości sprawach nie słucha Boga, natomiast prawdziwi chrześcijanie są zobowiązani do polegania i posłuszeństwa Słowu, ponieważ to do nich kierowane są te wskazówki. 

Ad.2
CZY KOBIETA MOŻE W „ZBORZE” NAUCZAĆ? 
 

Pismo mówi bardzo jednoznacznie, że kobieta w Zborze nie powinna nauczać.
Wynika to z cytowanych już fragmentów (1 Tymoteusza 2:11-14), jak i całej Biblii, gdyż nie ma w Piśmie ani jednego przykładu, aby kobieta nauczała, wszelkie nauczanie należało od zawsze do mężczyzn.
 

Natomiast jeśli kobieta bada, uczy się w jakikolwiek sposób Słowa Bożego, to może dzielić się (głosić) treścią i przemyśleniami z innymi podczas wszelkich innych okazji, na przykład prywatnych rozmów i spotkań, jak to z dawien dawna czyniono:
Ten to począł mówić śmiało w synagodze. A gdy go Pryscylla (kobieta) i Akwila usłyszeli, zajęli się nim i wyłożyli mu dokładniej drogę Bożą (Dzieje 18:26). 

Kobieta nie powinna natomiast nauczać podczas zgromadzeń „Kościoła”:
Niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić; lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi. (35) A jeśli chcą się czegoś dowiedzieć, niech pytają w domu swoich mężów; bo nie przystoi kobiecie w zborze mówić” (1 Koryntian 14:34-35).  

Fragment z 35 wersetu wskazuje także, że kiedy jest mówione coś, co może być niezrozumiałe i wymaga dopowiedzenia i kobieta czegoś nie rozumie, to nie powinna robić zamieszania na zgromadzeniu, ale pytać w domu męża. Nakłada to dodatkowy obowiązek na mężczyzn, gdyż powinni oni dopowiedzieć swoim żonom niezrozumiałe kwestie zgodnie z nauczaniem Biblii. 

A co z kobietami, które nie mają mężów lub mają niewierzących mężów?
Przede wszystkim powinny prosić Boga o mądrość i szukać odpowiedzi w Jego Słowie (Jakuba 1:5-6).
Mogą także pytać innych braci lub tego, który głosił niezrozumiała dla nich rzecz.
 

MĘŻCZYZNA I KOBIETA – STAN OBECNY. 

Wiem, że w dzisiejszych czasach sama myśl o podporządkowaniu się mężowi, czy mężczyznom w zborze, jest dla niektórych pań nie do przyjęcia – szczególnie, gdy cały pogański świat mówi o tzw. równouprawnieniu. 

Jednak równouprawnienie, o którym krzyczy świat, nie ma na celu, jak by się mogło wydawać, dodania paniom jakichś szczególnych przywilejów, ale wykluczenie z życia ludzi – Bożego porządku i destrukcję rodziny (pomijam tutaj kwestię niezrozumienia przywództwa, jak i nadużywania tej roli przez wielu mężczyzn). 

W wyniku tego „równouprawnienia” panie na przykład będą musiały pracować 5 lat dłużej na emeryturę, a światopogląd ich dzieci będzie kształtowało państwo.
W wyniku tego „równouprawnienia” obserwujemy, jak wokół nas małżeństwo po małżeństwie przeżywa kryzys, a później często się rozpada. 
 

W praktyce problem z małżeństwem partnerskim jest taki – że ono nie działa.

Oczywiście nie w sensie – nie funkcjonowania – jest bowiem wiele takich małżeństw, ale nie są one w stanie dać małżonkom głębokiego poczucia spełnienia i wolności jakie niesie dopiero małżeństwo zbudowane według wzoru przedstawionego w Piśmie przez projektanta małżeństwa – samego Boga. I nie pomogą tu mnożące się konferencje i książki chcące ratować partnerski model małżeństwa. 

Ludzie z natury są grzeszni, a sednem grzechu jest pragnienie bycia autonomicznym – niezależnym (także, a może przede wszystkim wobec Boga) – prościej nazywamy to buntem.
Istotą zaś nawrócenia się do Boga i stania chrześcijaninem jest poddanie (czyli uległość) Synowi Bożemu, jako swojemu Panu i Zbawicielowi. Bez tego nie możemy mówić o małżeństwie chrześcijańskim.

Kiedy dwie takie osoby wchodzą w związek małżeński, to jest to kolosalna różnica w porównaniu z małżeństwem dwóch nieujarzmionych egoizmów – jakimi jest mężczyzna i kobieta, którzy nigdy nie oddali swojego życia we władanie Chrystusowi.

Jak wyobrazić sobie podjęcie decyzji w sytuacji, gdy małżonkowie po konwersacji mają skrajnie przeciwne zapatrywania na sprawę?
Może głosowanie?
Kiedy dwoje ludzi zaczyna się ze sobą ścierać, to powstaje w nich naturalna chęć stawiania na swoim niemalże przy każdej okazji (często przez zwykłą przekorę) i to w kwestiach, które w innych okolicznościach spokojnie by sobie odpuścili.
Co więcej z taka postawa sprawia emocjonalne odsuwanie się współmałżonków, a wkrótce potem z przeciwników mogą przerodzić się w wrogów.

Co innego z małżeństwem biblijnym. Boży zamysł jest taki:
„Mąż miłuje żonę jak Chrystus umiłował Kościól i wydał zań samego siebie” (Efezjan 5:25) – mamy tu miłość pełną poświęcenia.
Kobieta zaś jest uległa mężowi swojemu jak Panu (Efezjan 5:22) i poważa swego męża. (Efezjan 5:33).

Niezwykle istotne w takim układzie jest to, że przez ustanowienie jednoosobowego przywództwa wyeliminowany został wewnętrzny czynnik konfliktujący małżonków.

Mąż jest odpowiedzialny za podejmowanie ostatecznych decyzji, ale przez pełną poświęcenia miłość do żony słucha jej argumentów i zawsze je w taki czy inny sposób uwzględnia.
Z kolei żona nie ma poczucia odpowiedzialności za kierunek rodziny, jest pod parasolem przywództwa męża. Czuje się bezpieczna i doceniona, gdy mąż chętnie korzysta z jej rady. 

Kobiety ze związków partnerskich, które niepewnie patrzą w przyszłość i stoją na gruncie kruchego kompromisu zapewne nie mają pojęcia o pokoju i pociągającej w stronę męża miłości, jakich doświadcza kobieta, gdy świadomie decyduje się na powierzenie samej siebie mężowi.
Z kolei mężczyźni, którzy ciągle prowadzą grę ze swoimi żonami, aby manipulować nimi i starać się postawić na swoim, nie mają pojęcia o radości i satysfakcji jaką przeżywa mężczyzna, który na wzór Chrystusa przyjmuje odpowiedzialność za kobietę, którą Bóg daje mu jako bezcenny dar (Przysłów 18:22, 19:14, 31:30-31), aby się nią opiekował i o nią troszczył.

To się nazywa szczęście w małżeństwie.
Nie polega ono na trafieniu na „tę właściwą” – „tego właściwego”, ale na przyjęciu ról, jakie Bóg nam przypisał i ich realizowaniu.  

Bóg ustanowił taki porządek nie dlatego, że miał uprzedzenia do kobiet. Przeciwnie, On ustanowił ten porządek w celu ochrony rodziny i kobiet przed pogańskim myśleniem oraz trudami życia, a szczególnie przed stresami sprawowania władzy.

O ile w partnerskim związku wbudowany jest mechanizm odpychający partnerów od siebie na zasadzie konkurencji o tyle w biblijnym związku mechanizm jest taki, że ta więź jest z każdym rokiem zacieśniająca się!
Jeśli tylko mężczyzna i kobieta zechce przyjąć nadane przez Stwórcę role – ich życie wbrew obiegowym, ośmieszającym, propagandowym, kłamliwym, świeckim (Jakuba 4:4) opiniom – nabierze blasku, mocy i błogosławieństwa Bożego. 

Słowo Boże nie nawróci się do ludzi, ani nie zmieni swoich zasad dla wygody ludzi. To ludzie muszą się nawrócić do Słowa Bożego i poddać pod jego kontrolę swoje myśli i czyny.
Takie „upokorzenie” sprzeciwia się pysze ludzkiej i dlatego wielu się gorszy, gdyż szczera nauka Słowa Bożego, kole ich w oczy jak sól – jest niezgodna z ich światopoglądem, rządzami i niezdrowymi, zgubnymi ambicjami no i tym co telewizor (i inne media) im powiedział…

Małżeństwa partnerskie są dla chrześcijanina nie do przyjęcia z Bożego punktu widzenia. Bóg zaprojektował związek mężczyzny i kobiety, jako żywą ilustrację więzi Jehoszua z „Kościołem”.
O ile biblijne małżeństwo swym porządkiem głosi:
„Chrystus jest miłującym Panem dla Kościoła do tego stopnia, że oddał za Kościół swoje życie, a Kościół jest z wyboru całkowicie oddany Chrystusowi”, to małżeństwo partnerskie głosi:
„Chrystus i Kościół są partnerami. Każdy z nich ma swoją wolę i jakoś powinni się dogadywać czy przez kompromis, czy przez negocjacje” – co jest w sposób oczywisty nie do przyjęcia.

Twój związek małżeński pokazuje i głosi albo więź „Chrystus – Kościół” i głosi albo prawdę, gdy jesteś uległą mężowi, albo kłamstwo, gdy z nim walczysz o władzę.

Wyrazem uległości i służenia żony – Chrystusowi – jest jej chęć do bycia uległą mężowi, nie z musu, ale z zaufania, posłuszeństwa i miłości do Zbawiciela i do Boga – zaufania, że to będzie działać ku ich obopólnemu dobru, gdyż według nauki Pisma Świętego, kobieta poddająca się „władzy” mężczyzny, ma w tym względzie pełne Boże błogosławieństwo 

Przy czym kobieta powinna być uległa nie tylko wierzącemu mężowi, ale i niewierzącemu, oczywiście do tego stopnia – do którego nie koliduje to z nauką i przykazaniami Syna Bożego – gdyż w ten sposób nie tylko sama pielęgnuje swoje zbawienie, ale i może przyczynić się do zbawienia męża.
Podobnie wy, żony, bądźcie uległe mężom swoim, aby, jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki postępowaniu kobiet, bez słowa zostali pozyskani, (2) ujrzawszy wasze czyste, bogobojne życie. (3) Ozdobą waszą niech nie będzie to, co zewnętrzne, trefienie włosów, złote klejnoty lub strojne szaty, (4) lecz ukryty wewnętrzny człowiek z niezniszczalnym klejnotem łagodnego i cichego ducha, który jedynie ma wartość przed Bogiem. (5) Albowiem tak niegdyś przyozdabiały się święte niewiasty, pokładające nadzieję w Bogu, uległe swoim mężom; (6) tak Sara posłuszna była Abrahamowi, nazywając go panem. Jej dziećmi stałyście się wy, gdy czynicie dobrze i niczym nie dajecie się nastraszyć” (1 Piotra 3:1-6). 

„A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg” (1 Koryntian 1:3). 

Oczywiście Boży porządek nakłada na mężczyzn obowiązek kochania i szanowania kobiet. Kobieta jest tak samo ważna dla Boga, jak mężczyzna (1 Koryntian 11:11), jednakże została zwolniona ona z obowiązku decydowania (przewodnictwa) i nauczania między innymi na rzecz wychowywania własnych dzieci, tworzenia ciepła rodzinnego, a także pouczania innych kobiet swoim przykładem.
I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech; (15) lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności (1 Tymoteusza 2:14-15). 

„Ale ty mów, co odpowiada zdrowej nauce, (2) że starzy mają być trzeźwi, poważni, wstrzemięźliwi, szczerzy w wierze, miłości, cierpliwości; (3) że starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład; (4) niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, (5) żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono” (Tytusa 2:1-5). 

„Chcę tedy, żeby młodsze wychodziły za mąż, rodziły dzieci, zarządzały domem i nie dawały przeciwnikowi powodu do obmowy” (1 Tymoteusza 5:14). 

Ponadto należy pamiętać o słowach:
„A jeśli kto o swoich, zwłaszcza o domowników nie ma starania, ten zaparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego (9) Na listę wdów może być wciągnięta niewiasta licząca lat co najmniej sześćdziesiąt i raz tylko zamężna” (1 Tymoteusza 5:8-9).

A jeśli kobieta (chrześcijanka) pomimo swojej uległości mężowi (zakładam, że niewierzącemu) – nadal doświadcza z jego strony przykrości i niesprawiedliwego traktowania – to niech pamięta, że za swoją cierpliwość (Łukasza 8:15) i postawę zbiera właśnie  zapłatę w niebie:
„Podobnie wy, żony, bądźcie uległe mężom swoim, aby, jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki postępowaniu kobiet, bez słowa zostali pozyskani, (2) ujrzawszy wasze czyste, bogobojne życie. (9) nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo (Piotra 3:1-9).

Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż duch chwały, duch Boży, spoczywa na was. (16) Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej tym imieniem wielbi Boga (1 Piotra 4:14-16, por. Łukasza 6:33-35).

Niech nie uważa tego za hańbę i zdusi w sobie pychę – chęć rewanżu, zemsty – słowo za słowo – czyn za czyn – pogardę, nieposłuszeństwo, kłótnie, sprzeczki, krzyki – cielesność – marność nad marnościami – niech pamięta ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim” (1 Tesaloniczan 5:15). 

Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni; nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie; nie uważajcie sami siebie za mądrych. (17) Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi. (18) Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. (19) Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan” (Rzymian 12:16-19). 

Jak kobiety uzasadniają fakt pełnienia funkcji nauczyciela lub „przełożonego”? 

Z tego co można usłyszeć lub wyczytać, to w większości przypadków, scenariusze tych zdarzeń są zawsze podobne.
Albo zaczynało się od jakiegoś wyjazdu grupy na jakąś konferencję „przebudzeniową” dla pań, na którym jakaś „przebudzona” dama „prorokowała” im, że teraz „Bóg” chce aby one były głowami, a nie ogonami, i że od dzisiaj „Pan” powołuje je do służby, nauczania, prorokowania, itd., itd.
 

Lub też w wyniku jakiegoś zdarzenia „usłyszały głos w głowie”, po czym mówią:
„Dostałam powołanie od Boga, Bóg mnie namaścił”.  

Przecież jeżeli sam Bóg zabronił kobietom nauczać i przewodzić, to na pewno teraz nie będzie sam sobie zaprzeczał. Bóg nigdy nie robi niczego w niezgodzie z tym co napisał (nakazał) – ale tych kobiet to nie obchodzi – liczy się tylko ich ambicja, którą sprytnie podłechtał szatan. Najczęściej są to kobiety, które „trzęsą” swymi mężami.

Tego typu nauczania są typowe dla wszystkich ewidentnie zwodniczych nurtów religijnych, gdzie pozabiblijne objawienia będące w jawnym konflikcie z Pismem stawia się ponad nauczaniem Biblii.
„Lecz mam ci za złe że pozwalasz niewieście Izabel, która podaje się za prorokinię i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom. I dałem jej czas, aby się upamiętała, ale nie chce się upamiętać we wszeteczeństwie swoim. Toteż rzucę ją na łoże, a tych którzy z nią cudzołożą wtrącę w wielki ucisk jeśli się nie upamiętają w swoich uczynkach” (Objawienie 2:20-22). 

Warto tutaj także zwrócić uwagę na początek 20 wersetu – Jehoszua nie ingeruje tutaj od razu w życie nauczającej kobiety, ale najpierw zwraca się do przełożonego zboru w Tiatyrze, wskazując jego, jako współwinowajcę zaistniałej sytuacji, mówiąc: mam ci za złe że pozwalasz jej – co powinno niejako stanowić przestrogę również dla mężczyzn.

Jeżeli natomiast jakaś kobieta w zborze kandyduje na funkcje starszego, nauczyciela lub pasterza, bądź też – z czym też już się spotkałem – na apostoła – to pewne są wtedy tylko dwie rzeczy:


1.
Nie jest ona posłuszna nauczaniu apostolskiemu i swoje apetyty stawia wyżej niż posłuszeństwo Chrystusowi – ZBUNTOWAŁA się, wypadła z łaski i poszła szeroką drogą.

2. Na pewno nie prowadzi jej w tym duch Chrystusowy.
Jeżeli osoba ta jeszcze do tego „prorokuje” i stara się podrabiać te dary ducha, które obecnie przeminęły (spełniły swój cel) – to widzimy tu z typowe działanie duchów zwodniczych.
 

Warto także dodać, iż przywództwo i dominacja kobiet, jest jedną z fundamentalnych zasad funkcjonowania wszystkich kultów pogańskich i okultystycznych sekt.
Począwszy od staro babilońskich prostytutek świątynnych pełniących rolę kapłanek, poprzez cały szereg kultów „matek (z  dziećmi)” – Pań Niebios, a skończywszy na wszystkich Eko – kultach neopogańskich opartych na kulcie „Matki – Ziemi”, gdzie zawsze przewodnie rolę pełnią kobiety.
Natomiast w filozofii New Age feminizm jest jedną z wiodących sił wdrażania tzw. „Nowego Porządku”.

Wszystkie te kulty łączy jedna wspólna cecha – silna dominacja kobiet nad mężczyznami, czyli wykluczenie jednej z pierwszych biblijnych zasad z życia ludzi.
„Ludu mój! Jego ciemięzcami są dzieci i kobiety nim rządzą. Ludu mój! Twoi wodzowie to zwodziciele, wypaczyli drogi którymi masz chodzić” (Izajasza 3:12, por. Przysłów 31:3). 

Reasumując.


Kobieta w „Zborze” nie może być przywódcą, „pastorem” ani starszym.
Nie może też nauczać w „Zborze”.
Żona nie powinna wynosić się ponad męża , ale być mu uległa (także niewierzącemu mężowi), aby służyć i podobać się Panu oraz Bogu.
Kobieta powinna uczyć własne dzieci i pouczać inne kobiety, aby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre i mężom swoim uległe – tak, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono (Tytusa 2:5). 

Kobieta może i powinna badać Słowo, dzielić się Słowem, Dobrą Nowiną w sposób łagodny, nacechowany miłością zarówno z (niewierzącym) mężem, czy z innymi osobami podczas prywatnych rozmów, spotkań (Dzieje 18:26), nieformalnych zgromadzeń, podczas nadarzających się okazji do składania świadectwa wiary – w końcu nie sposób nie mówić o tym, co jest sensem naszego istnienia i siłą napędową naszego życia, inaczej mówiąc, jeśliby kobiety całkiem zamilkły, to jak powiedział Pan – Powiadam wam, że jeśli ci będą milczeć, kamienie krzyczeć będą” (Łukasza 19:40). 

W tym właśnie miejscu zostało dane kobietom pewne pole manewru, co do zwiastowania Ewangelii – hartowane przez indywidualne sumienie – toteż (poza powyższymi przykładami) nie mogę wypowiedzieć się autorytatywnie, co do szczegółów – kiedy, gdzie i jak kobieta może głosić…
„Wszystkiego doświadczajcie, co dobre, tego się trzymajcie” (1 Tesaloniczan 5:21).

Jednocześnie każdy, w tym kobiety muszą pamiętać, aby zawsze słuchać bardziej Boga niż ludzi w przypadku, kiedy to, czego naucza mąż lub ktokolwiek inny (w tym „biskup”, „starszy”), czy choćby nawet anioł z nieba (ściągając na siebie przekleństwo – Galatów 1:6-9) – stało w sprzeczności z raz na zawsze objawioną Prawdą Słowa Bożego.
Należy przylgnąć duchowo (wiara, nauka, postępowania, posłuszeństwo) do Pana, choćby wymagało to rozłamu w rodzinie.
Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. (36) Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. (37) Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mateusza 10:34-37, por. Łukasza 12:49, 51-53).

Zgodnie z poleceniami Pisma – należy zdecydowanie odciąć się zarówno duchowo, jak i cieleśnie od organizacji, ugrupowania, grupy osób, które są świadomymi odstępcami (mienią się braćmi) od Prawdy Słowa (np. popularni wyznawcy bożka trójosobowego, znający Pismo), natomiast od męża/żony należałoby się odciąć jedynie duchowo, a nie cieleśnie…

Nie insynuuje wcale, aby w przypadku różnic wiary, rozstawać się z współmałżonkiem, gdyż w Nowym Przymierzu (zakon Chrystusowy), dla chrześcijanina dopuszczalny powód do rozłąki jest zgoła inny (nie licząc zgonu współmałżonka – 1 Koryntian 7:39, Rzymian 7:2-3), mianowicie: cudzołóstwo (niewierność) współmałżonka (co nie upoważnia do wstąpienia w kolejny związek – do czasu, aż żyje prawowity mąż).
A Ja wam powiadam, że każdy, kto opuszcza żonę swoją, wyjąwszy powód wszeteczeństwa, prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto by opuszczoną poślubił, cudzołoży” (Mateusza 5:32, por. 19:4-9).

Na zakończenie, niechaj poniższy werset pozostanie dla nas wszystkich przestrogą hamującą nasze niezdrowe ambicje, życiowe apetyty i własne (niebiblijne – niezgodne z nauką Syna Bożego) przekonania:
„Oto posłuszeństwo (Bożym nakazom) lepsze jest niż ofiara, a uważne słuchanie lepsze niż tłuszcz barani. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem jak czary, a krnąbrność (ciągłe upieranie się przy swoim) jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom” (1 Samuela 15:22-23).

Stale wszyscy pamiętajmy – nie tylko kobiety – o słowach Pana:
„Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest Nauczyciel
(gr. zwrot kathegetes, występuje w Piśmie tylko trzykrotnie [w tym oraz w 10 wersecie] i oznacza – nauczyciela, mistrza – taką osobę, której nauka i przykazania są tymi jedynymi do których należy przykładać wszystko, co głoszą wszyscy pozostali ludzie, także np. Mojżesz lub „głosy” w głowie) wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi. (9) Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie. (10) Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami (gr. kathegetes), gdyż jeden jest przewodnik (gr. kathegetes) wasz, Chrystus. (11) Kto zaś jest największy pośród was, niech będzie sługą waszym” (Mateusza 23:8-11, por. Jana 12:48).

„Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym” (Jana 12:48).

Paweł Krause