Ostatnimi czasy coraz częściej pojawia się problem związany ze zrozumieniem istoty „darów ducha Świętego”, który nurtuje coraz więcej osób.
Występujące obecnie masowe nadużycia zwodniczych, oszukańczych, czy też najczęściej demonicznych praktyk przy jednoczesnym powoływaniu się na rzekome dary ducha Świętego, powodują z drugiej strony coraz więcej obaw ze strony osób postronnych, tak iż obserwując to co się dzieje, często dochodzą do wniosku, że wszelkie „dary” całkowicie ustały, że już nie występują.
Czy obawy te są słuszne? Czy dary te występują dzisiaj i czy są potrzebne dzisiaj, a jeżeli tak, to które? I jeśli ustały – to również które?
Należy w tym miejscu wyjaśnić także – czym są dary ducha Świętego i czym różnią się od owoców ducha Świętego. O owocach ducha czytamy:
„Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Galacjan 5:22-23).
Nietrudno zauważyć, że są to cechy charakteru, jakimi powinni „legitymować” się naśladowcy Chrystusa. Są to naturalne owoce nowonarodzenia w Chrystusie do „chwały dzieci Bożych”.
Naturalnym owocem nowonarodzenia będzie myślenie, wierzenie i postępowanie zgodne z PRAWDĄ! (Jana 14:6), gdyż „teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, (9) bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda” (Efezjan 5:6-12).
Jakie z kolei są dary ducha Świętego, i czym one są?
Nie jest to wyłącznie zdolność czynienia „cudów i znaków”, jak to pojmuje i naucza wiele osób, które uległy zwiedzeniu. Jak mówi Pismo, „mamy różne dary według udzielonej nam łaski” (Rzymian 12:6):
– dar apostolstwa (Rzymian 1:5, Efezjan 3:7),
– dar prorokowania (Rzymian 12:6, 1 Koryntian 14:32, 1 Tesaloniczan 5:20), czy inaczej dar przemawiania z natchnienia Bożego (1 Koryntian 13:2, 14:1,32,37,39),
– dar usługiwania (Rzymian 12:7),
– dar nauczania (Rzymian 12:7, 1 Koryntian 14:26-27),
– dar napominania (Rzymian 12:8),
– dar obdarowywania (Rzymian 12:8),
– dar śpiewania hymnów (1 Koryntian 14:26-27),
– dar objawiania – tłumaczenia Słowa (1 Koryntian 14:26),
– dar mądrości słowa (1 Koryntian 12:8),
– dar poznawania (rozumienia) (1 Koryntian 12:8),
– dar czynienia cudów (1 Koryntian 12:10,29-30),
– dar uzdrawiania (1 Koryntian 12:9,28),
– dar rozpoznawania duchów (1 Koryntian 12:10),
– dar wspierania pomocą (1 Koryntian 12:28),
– dar kierowania, przewodnictwa (1 Koryntian 12:28).
Darem jest mądrość (Jakuba 1:5).
Darem jest Łaska (Efezjan 2:8, 4:7).
Darem jest zbawienna ofiara Chrystusa (Efezjan 5:2).
Darem jest usprawiedliwienie (Rzymian 3:24, 5:17).
Darem jest życie wieczne (Rzymian 6:23, Objawienie 3:8).
Darem jest Ewangelia – Dobra Nowina (Jana 4:19, Dzieje 20:24).
Darem jest jedność w duchu Świętym (2 Koryntian 13:13).
Darem jest Sam duch Święty (Łukasza 11:13, 24:49).
Darem jest też sama wiara (1 Koryntian 12:9).
„Istnieją rozmaite dary Boże, lecz duch jest ten sam” (1 Koryntian 12:4).
Czy wyobrażacie sobie chrześcijańskie życie bez Bożych darów, darów ducha Świętego – skoro sama wiara jest tym darem?
Chyba to już stanowi wystarczającą odpowiedź na pytanie, czy dary ducha Bożego ustały.
Jako chrześcijanie wiemy, że wszystko w naszym życiu jest darem Bożym, za wszystko nieustannie składamy Bogu dziękczynienie. Za konkretne rzeczy, za zdrowie, za zrozumienie i poznanie, za łaskę, za wszystko co nas spotyka, za każdy dzień, za każdy krok, za każdy oddech…
Czy można przypuszczać, że dzisiaj lud Boży nie potrzebuje już tych darów?
Absolutnie nie…
Bóg obdarzał i wciąż obdarza swoich wybranych darami i umiejętnościami potrzebnymi dla funkcjonowania społeczności wiary. Wciąż rozdziela pomiędzy Swymi dziećmi dary ducha.
„A wolałbym, aby wszyscy ludzie byli tacy, jak ja, lecz każdy ma własny dar łaski od Boga, jeden taki, a drugi inny” (1 Koryntian 7:7).
Czytamy wyraźnie, że o dary ducha Świętego powinniśmy zabiegać:
„Jeżeli zaś komu z was brakuje mądrości, niech błaga Boga, który wszystkich chętnie obdarza – niczego nie wypominając – a będzie mu dana” (Jakuba 1:5).
„Starajcie się gorliwie o większe dary Boże; ja wskażę wam drogę jeszcze doskonalszą” (1 Koryntian 12:31).
Skąd zatem tak wiele dyskusji, tak wiele różnych filozoficznych rozważań na ten temat?
Skąd tak wiele domysłów, teorii ale i obaw?
Słowo Boże i tym razem przychodzi nam z pomocą we właściwym zrozumieniu istoty darów ducha Świętego, jak też właściwym ich zdefiniowaniu, rozpoznawaniu ale i używaniu.
Precyzyjnie również wyjaśnia, które przeminą (czytaj przeminęły) – skończą się, i które są ponadczasowe i nieprzemijalne.
Słowo Boże uczy także kiedy i w jakim celu występowały spektakularne, widowiskowe przejawy mocy Bożej w postaci „znaków i cudów”.
Prześledźmy dogłębnie to zagadnienie w Piśmie, zarówno w Starym, jak i Nowym Przymierzu, aby mieć „raz na zawsze” jasne odniesienie i zrozumienie, także względem dzisiejszych zwodniczych teorii.
BÓG JEST WCIĄŻ TAKI SAM, ALE NIE ZAWSZE DZIAŁA TAK SAMO!
Gdy mowa o darach ducha, zwolennicy poglądu o aktualności wszystkich darów ducha chętnie cytują obiegową opinię, że „Bóg jest dziś taki sami, On jest wciąż taki sam, jeśli wczoraj miał moc, to i dzisiaj ją ma…”
Podbudowując ją zwłaszcza tekstami Malachiasza 3:6 i Hebrajczyków 13:8. Ich zdaniem cuda i znaki, są dziś nieodzowne, jeśli prawda o niezmienności Boga ma się utrzymać, zaś ten, kto kwestionuje aktualność wszystkich darów ducha wymienionych w 1 Koryntian 12, ich zdaniem tym samym dokonuje zamachu na ten Boży atrybut.
Choć teza taka brzmi bardzo sugestywnie, należy zapytać, czy aby na pewno jest to właściwa argumentacja i wnioski?
Wczytując się w karty Pisma zauważamy, że Bóg, który przecież od wieczności jest TEN SAM I TAKI SAM i „u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia” (Jakuba 1:17), „zanim góry powstały, zanim stworzyłeś ziemię i świat, od wieków na wieki Tyś jest, o Boże!” (Psalm 90:2) – TO NIE ZAWSZE DZIAŁAŁ W TEN SAM SPOSÓB!
Jest to klucz, fundament do właściwego zrozumienia omawianego tematu, dlatego jeszcze raz powtórzę – BÓG NIE ZAWSZE DZIAŁAŁ W TEN SAM SPOSÓB!
Jak czytamy w liście do Hebrajczyków:
„Wielokrotnie i wieloma sposobami przemawiał Bóg dawnymi czasy do ojców przez proroków. Ostatnio, u kresu tych dni, przemówił do nas przez Syna, którego ustanowił dziedzicem wszechrzeczy, przez którego także wszechświat stworzył” (Hebrajczyków 1:1-2).
W Bożym działaniu zauważamy pewną ważną zasadę!
Były w dziejach ludu Bożego pewne, w skali historycznej raczej bardzo krótkie okresy, gdy Bóg działał w sposób dynamiczny i spektakularny poprzez znaki i cuda, różnorodne przejawy mocy i wspaniałe, zdumiewające czyny – były one wówczas normą Jego działania.
Potem następowały bardzo długie okresy historyczne, gdy cuda, znaki i przejawy mocy zanikały, a prowadzony przez Sędziów, Proroków i Królów lud, za przewodnika miał przede wszystkim spisane Słowo Boże!
Owszem, czasem także w tych okresach miały miejsce pewne nadzwyczajne zdarzenia i wyjątkowe interwencje Boga, ale nie były one wówczas normą lecz przeciwnie – wyjątkiem, nigdy na miarę czasów szczególnych, przełomowych dla historii ludu Bożego!
Jest przecież oczywiste, że Bóg w nadprzyrodzony sposób może wkroczyć w historię ludu Bożego, kiedykolwiek zechce! (Chyba tylko świadkowie Jehowy uważają inaczej, kiedy krępują ręce Boga i Jego panującego Syna, a wkładają w ręce szatana wszechmoc i całkowicie nieograniczone pole działania tu na ziemi).
I niewątpliwie były w dziejach ludu Bożego momenty i zdarzenia zupełnie wyjątkowe, gdy pojawiały się zdumiewające znaki, cuda i interwencje Boga w ziemskie zdarzenia.
To zdarzało się w okresie Starego Testamentu (np. „długi dzień Jozuego” – Jozuego 10:12-14, czy cudowne cofnięcie słonecznego cienia na zegarze Achaza na znak przedłużenia życia królowi Hiskiaszowi – Izajasza 38:1-8, albo historia cudownego wyratowania w Babilonii trzech młodzieńców z pieca ognistego – Daniela 3).
To zdarzało się i może się zdarzyć także w doczesnym okresie Królestwa Bożego. Ze Słowa Bożego wynika jednak, że wyjątkowe znaki, cuda i przejawy mocy miały miejsce zasadniczo w dwóch okresach:
1. Za czasów Mojżesza,
2. W czasach Jehoszua Chrystusa i Jego apostołów.
Przy czym uwagę zwracają dwa fakty:
I – Znaki i cuda rozpoczynały nową erę Objawienia!
II – Poprzez znaki i cuda Bóg uwierzytelniał Swoich posłańców.
Ad. I
Czasy Mojżesza oraz Chrystusowa (apostolska) era Nowego Testamentu – to okresy, kiedy Bóg posyłał Swoje Objawienie w wyjątkowy sposób i w wyjątkowej mierze i równie wyjątkowo potwierdzał samo Objawienie, jak i jego nosicieli:
A. Cuda związane z erę Mojżesza potwierdzały autentyczność wypowiadanych przez niego w imieniu Boga słów.
To właśnie wtedy powołany został i wybrany naród Boży – Izrael.To wtedy Bóg przekazał im Zakon, który zawierał rozmaite cienie i zapowiedzi przyszłego wieku, to wtedy ustnowił z nimi PRZYMIERZE, to wtedy ustanowił świątynię, jej służbę i ofiary, w których zilustrował przyszłe zbawienie w krwi Jehoszua Chrystusa.
B. Za dni Jehoszua Chrystusa i apostołów (I wiek) do ludzi przemawiał osobiście Syn (Słowo) Najwyższego, wtedy też, poprzez Jego śmierć dokonało się zbawienie, założony został Zbór Boży i Bóg objawił pełnię prawdy, dając nam księgi nowotestamentowe.
W tym wyjątkowym okresie, gdy Bóg dokonywał wyjątkowych dzieł, pojawiło się wiele cudów i znaków, które czynił Chrystus i Jego uczniowie! To przecież w tamtych dniach nastał czas wypełniania się wszelkich starotestamentowych proroctw, w tym proroctwa Joela 3:1-5 (por. Dzieje 2:1-21).
Ad. II
Mojżesz, Jehoszua i apostołowie, występowali w szczególny sposób, i ze szczególnym świadectwem, a Bóg „poprzez znaki, cuda i przejawy mocy” uwierzytelniał ich przesłanie, potwierdzał, że ich posłał.
A. W księdze Mojżesza zasada uwierzytelnienia poprzez znaki i cuda została bardzo wyraźnie udokumentowana. Według tej zasady Mojżesz działał przed ludem izraelskim (2 Mojżesza 4:1-9,29-31), a potem przed faraonem (znaki i plagi).
„Aaron zaś powtórzył wszystkie słowa, które Pan wypowiedział do Mojżesza, a ten dokonywał znaków na oczach ludu. (31) I lud uwierzył”.
B. W swoim kazaniu, wygłoszonym w dniu Pięćdziesiątnicy apostoł Piotr powiedział zebranemu tłumowi, że Jehoszua Chrystusa „Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie przez niego między wami uczynił” (Dzieje 2:22)!
Tą samą mocą byli obdarzeni apostołowie, „mówiąc odważnie w ufności ku Panu, który słowo łaski swojej potwierdzał znakami i cudami, jakich dokonywał przez ich ręce” (Dzieje 14:3, por. Marka 16:20).
Krótko mówiąc – znaki i cuda miały uwierzytelnić naukę głoszoną przez Syna Bożego oraz apostołów – był to okres szczególnej działalności Boga i Jego Syna, którzy wspierali swoich naśladowców mocą ducha Bożego, tak, aby Słowo rozkrzewiło się po „całym świecie”.
CZASY CHRYSTUSA I APOSTOŁÓW.
1. Nowa era.
Czas łaski (2 Koryntian 6:2) i Królestwa Bożego (Mateusza 12:28, Łukasza 17:20-21).
Kiedy przed dwoma tysicami lat nastały czasy Mesjasza, który przyniósł światu zbawienie i rozpoczął nową erę Objawienia – lud izraelski ze zdumieniem i radością patrzył na znaki i cuda, które czynił Jehoszua. Wszak to, co działo się wówczas w Palestynie, było wiernym wypełnieniem proroctw, zgodnie z którymi cuda i znaki miały towarzyszyć pojawieniu się Mesjasza (Izajasza 35:4-6, 42:7, 61:1-2, por. Mateusza 15:29-31, Łukasza 4:17-22).
I kiedy Jan Chrzciciel kieruje z więzienia pytanie:
„Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać innego?”, odpowiedź Jehoszua nie pozostawia miejsca wątpliwościom:
„Idźcie i oznajmijcie Janowi, co słyszycie i widzicie: ślepi odzyskują wzrok i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, a ubogim zwiastowana jest ewangelia” (Mateusza 11:3-5)!
Po śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jehoszua, dzieło zwiastowania Ewangelii, dzieło budowania „Kościoła”, podjęli apostołowie i starsi. Także oni zostali do swej służby wyposażeni nadzwyczajną mocą i darami ducha Świętego. Już wcześniej, kiedy Jehoszua jeszcze był w ciele, wysyłając uczniów do ludzi, nakazał im:
„Chorych uzdrawiajcie, umarłych wskrzeszajcie, trędowatych oczyszczajcie, demony wyganiajcie; darmo wzięliście, darmo dawajcie” (Mateusza 10:8).
Co więcej, zapowiedział im, że będą czynić rzeczy „większe nad te” (Jana 14:12)!
Tak się też stało.
W księdze Dziejów Apostolskich czytamy, że po odejściu Pana apostołowie i ci których apostołowie wybrali pod kierownictwem Pana, pokazując to poprzez nałożenie na nich swoich rąk (np. diakoni Dzieje 6:1-6), nie tylko uzdrawiali chorych (Dzieje 3:1-9), wypędzali demony (5:16), czynili wielkie znaki i cuda (2:43, 6:8, 8:5-7), a także wskrzeszali umarłych (9:36-42), ale także że chorych uzdrawiał nawet „cień przechodzącego Piotra” (5:15) oraz „chustki i przepaski Pawłowe” (19:11-12)!
Obietnica Pana wypełniła się w owym czasie co do joty!
2. Uwierzytelnienie posłańców Bożych.
Poprzez cuda, znaki i przejawy mocy, które towarzyszyły działalności Chrystusa, apostołów i niektórych starszych, Bóg uwierzytelnił Swoich posłańców!
Kiedy Izraelici patrzyli na cuda Syna Człowieczego, w zadziwieniu wołali:
„Nigdy nic podobnego nie pokazało się w Izraelu!” (Mateusza 9:33), a wielu mówiło:
„Czy Chrystus, gdy przyjdzie, uczyni więcej cudów, niż ten ich uczynił?” (Jana 7:31).
Wszystkie cuda Jehoszua, poza tym, że były błogosławieństwem dla ludu (Dzieje 10:38), spełniały jeden podstawowy cel:
ABY LUD POZNAŁ, ŻE ON JEST OCZEKIWANYM MESJASZEM – A DOCELOWO, ABY ROZPOZNAŁ W NIM (UWIERZYŁ) JEDNORODZONEGO SYNA BOŻEGO (odwieczne Słowo Boże – Micheasza 5:1, Jana 1:1-3) I ABY PRZECIWNICY BYLI BEZ WYMÓWKI (Jana 5:36, 15:22-24)!
Podkreślał to apostoł Jan w swojej Ewangelii, gdy pisał:
„I wiele podobnych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są spisane w tej księdze. Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem (Mesjaszem), Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego” (Jana 20:30-31).
Uwierzytelnienie poprzez znaki, cuda i przejawy mocy było nieodzowne także dla apostołów i niektórych starszych, którym Bóg powierzył do wykonania specjalne zadanie. Jak już pisałem, w imieniu Syna Bożego dokonywali oni zdumiewających czynów, jednym z nich było wskrzeszenie przez apostoła Piotra Tabity (Dzieje 9:36-43).
Posiadali także wyjątkowe pełnomocnictwa, a w niektórych przypadkach wykazali się zaskakującą wiedzą i mocą, o czym świadczy chociażby znamienny przypadek Ananiasza i Safiry.
I kiedy przed Piotrem stanął najpierw Ananiasz, potem zaś Safira, apostoł wykazał się zdumiewającą wiedzą o ich oszustwie, a kiedy świadomie trwali w kłamstwie – zatrzymał ich grzech! Niebo przyznało się do jego decyzji, a wyrok był natychmiastowy: oboje padli nieżywi!
„I wielki strach ogarnął cały zbór i wszystkich, którzy to słyszeli. A przez ręce apostołów działo się wśród ludu wiele znaków i cudów” (Dzieje 5:1-12).
Podkreślam to: „przez ręce APOSTOŁÓW”.
Apostołowie, wybrani przez Jehoszua i oparci na Nim w swej posłudze jako na Opoce (Mateusza 16:18), będąc Jego ustami – są Fundamentem Zgromadzenia Bożego:
„Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jestsam Chrystus Jezus. Na którym cała budowla mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu” (Efezjan 2:20-21).
„A mur miasta miał dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu apostołów Baranka” (Objawienie 21:14 BT).
Są ludzie, którzy czasami pretendują do miana apostołów, lecz nimi nie są. Ja osobiście spotkałem się z ludźmi, którzy pisali do mnie o swoim apostolstwie (przeważnie kobiety) – o tym, że Bóg do nich przemawia osobiście i czynią rozmaite rzeczy, uzdrawiają, wypędzają demony, mówią językami, itp.
Natomiast to czego oni uczą i co wyznają jest dalekie od Prawdy Słowa Bożego, stoi w opozycji do słów Syna Bożego – nie interesuje ich co mówi Pismo, tylko to co mówi głos w ich głowie lub co mówi inny współczesny „prorok”.
W tym kontekście niezwykłej wagi nabierają słowa:
„Do anioła zboru w Efezie napisz:… Znam czynki twoje i trud, i wytrwałość twoją, i wiem, że nie możesz ścierpieć złych, i że doświadczyłeś tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdziłeś, że są kłamcami” (Objawienie 2:2).
Dla wyjątkowego czasu Bóg miał wyjątkowych posłańców, których uwierzytelniał poprzez niezwykłe czyny oraz dary ducha Świętego obfitujące w znaki i cuda.
Podkreślając to, autor Listu do Hebrajczyków, odnośnie okresu działalności Chrystusa i apostołów stwierdza, że wielkie Boże zbawienie „najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli, (4) a Bóg poręczył je również znakami i cudami, i różnorodnymi niezwykłymi czynami oraz darami ducha Świętego według swojej woli” (Hebrajczyków 2:3-4, por. Dzieje 15:12, 19:10, 2 Koryntian 12:12).
Gdy ten wyjątkowy czas przeminął i tamci Boży posłańcy odeszli – wraz z nimi przeminęły tamte wyjątkowe manifestacje i dary, gdyż spełniły swoją pierwotną funkcję – nastała pełnia objawienia Bożego!
PEŁNIA OBJAWIENIA BOŻEGO.
Jak już wspominałem szczególne cuda Boże pojawiły się zasadniczo w dwóch okresach:
1. Za czasów Mojżesza.
2. W czasach Chrystusa i apostołów.
Obserwując tamte sytuacje zauważamy, że w pewnym momencie miejsce nadzwyczajnych znaków, cudów i przejawów mocy zajmuje spisane Słowo Boże.
Najpierw znaki i cuda, a potem – objawienie Słowa Bożego.
Od dni Mojżesza spisanym Słowem Bożym była TORA, a epoka Jehoszua i apostołów przyniosła nam w darze KSIĘGI NOWOTESTAMENTOWE, które ostatecznie dopełniły spisane Objawienie, o którym świadczył i nadal świadczy kanon ksiąg Starego Testamentu.
1. Czasy Mojżesza.
W 34 rozdziale 5 Księgi Mojżeszowej, gdzie jest mowa o śmierci Mojżesza, natchniony autor stwierdza, że „nie powstał już w Izraelu prorok taki jak Mojżesz, z którym by Pan obcował tak bezpośrednio. Przez wszystkie znaki i cuda, dla których posłał go Pan, aby je czynił w ziemi egipskiej nad faraonem i wszystkimi jego sługami, i całą jego ziemią. I przez wszystkie przejawy mocy, i wszystkie wspaniałe i wielkie czyny, jakich Mójżesz dokonał na oczach całego Izraela” (w. 10-12).
Zwróćmy uwagę, że kiedy Bóg przyjmował Mojżesza do Swej służby, wyposażył go w moc czynienia znaków i cudów (2 Mojżesza 4:1-9), natomiast gdy do służby przyjmował następcę Mojżesza – Jozuego, nie mówił nic o znakach i cudach, ale NAKAZAŁ MU TRZYMAĆ SIĘ SPISANEGO OBJAWIENIA:
„Tylko bądź mocny i bardzo mężny, aby ściśle czynić wszystko według zakonu, jak ci Mojżesz, mój sługa, nakazał. Nie odstępuj od niego ani w prawo, ani w lewo, aby ci się wiodło wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz. (8) Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło” (Jozuego 1:7-8)!
Wprawdzie także za dni Jozuego Bóg dokonywał cudów, ale było ich już tylko kilka (dokładnie trzy: rozstąpienie się wód Jordanu, upadek murów Jerycha i „długi dzień Jozuego”), jednak i te wydarzyły się na początku jego podbojów, a potem zanikły.
Było tak, ponieważ zasadniczo wraz z Mojżeszem przeminęła epoka znaków, cudów i wyjątkowych przejawów mocy. Odtąd Izraelici mieli się kierować spisanym Zakonem, który był objawieniem Bożym wystarczającym dla tamtego czasu.
Ale wśród ludu pozostała tęsknota za cudami, co zresztą było szczególną cechę Izraelitów („Żydzi znaków się domagają…” 1 Koryntian 1:22) i wielu z nich było rozczarowanych ich brakiem, jak widzimy choćby w okresie Sędziów, kiedy Anioł Pański pozdrawia Gedeona:
„I ukazał mu się anioł Pański i rzekł do niego: Pan z tobą, mężu waleczny! (13) A Gedeon rzekł do niego: Za pozwoleniem, panie mój. Jeżeli Pan jest z nami, to dlaczego spotkało nas to wszystko? Gdzież są wszystkie jego cuda, o których opowiadali nam nasi ojcowie, mówiąc: Czyż nie Pan wywiódł nas z Egiptu?” (Sędziów 6:12-13).
Podobne słowa znajdujemy u Izajasza:
„I wspominali dawne dni, Mojżesza i jego lud: Gdzież jest Ten, który go wyprowadził z morza, gdzie pasterz jego trzody? Gdzież jest Ten, który włożył Ducha swego Świętego do ich serc? (12) Który sprawił, że po prawicy Mojżesza szło wspaniałe jego ramię, który przed nimi rozdzielił wody, aby sobie zapewnić wieczne imię, (13) który ich przeprowadził przez głębiny jak konia po stepie, a nie potknęli się? (14) Jak bydło, które schodzi w dolinę, tak ich prowadził Duch Pana do odpoczynku. Tak wiodłeś swój lud, aby sobie zapewnić sławne imię” (63:11-14).
2. Czasy Chrystusa i apostołów.
Najpierw znaki i cuda, potem księgi nowotestamentowe.
Jak już powiedziałem, znaki i cuda Jehoszua były potrzebne, aby Izrael poznał, że to On jest obiecanym Mesjaszem – Synem Bożym (Mateusza 9:33, Jana 5:36, 7:31, 15:22-24, 20:30-31). Zaś znaki i cuda czynione przez apostołów (Dzieje 5:12) i niektóre osoby, które oni wskazali (Dzieje 6:8, 8:5-7), uwierzytelniały ich jako Bożych posłańców, głosicieli objawienia Bożego, budowniczych „Ciała Chrystusowego”, świadków Jehoszua.
Tu należy powiedzieć o jeszcze jednej, niezwykle ważnej sprawie. Znaki, cuda i wyjątkowedary ducha Świętego były w tamtym czasie Bożą instrukcją określającą kształt „Zgromadzenia” i rozwój dzieła Ewangelii. Nie wolno zapomnieć, że był to czas zakładania fundamentów „Kościoła”, wytyczania kierunków rozwoju i ustalania granic wskazanych przez Boga – wszystko to było ważne nie tylko dla pierwszych chrześcijan, ale dla całego Wieku Ewangelii.
To właśnie wtedy, na początku dzięki temu, że posiadali wyjątkowe i liczne „dary ducha” – apostołowie byli w stanie zrozumieć wolę Boga i prawidłowo określić Boże stanowisko wobec Izraela, wobec przyjmujących Ewangelię pogan i wobec mnóstwa innych, żywotnych dla poszczególnych Zborów i całego „Zgromadzenia” kwestii.
Dla przykładu:
To przecież wtedy, inspirowany duchem Świętym apostoł napisał, że w Chrystusie runął „mur nieprzyjaźni” (starotestamentowy zakon wraz z „dekalogiem”), który wcześniej dzielił Żydów i pogan, przekonując jednych i drugich, że są „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. Na którym cała budowla mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu” (Efezjan 2:20-21) i że już „odtąd nikogo nie znamy według ciała; a jeśli znaliśmy Chrystusa według ciała, to teraz już nie znamy. (17) Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe” (2 Koryntian 5:16-17).
Wyjątkowe dary ducha Świętego pozwoliły im też – zwłaszcza Pawłowi – zrozumieć i wyłożyć zasady biblijnej, ortodoksyjnej teologii, obfitującej w zapowiedzi i cienie prawdziwej rzeczywistości Wieku Ewangelii, która za czasów apostołów powstała.
Wczytując się w relacje o pracy apostołów, jest się pod silnym wrażeniem tego, jak Pan, niemal dzień po dniu poprzez znaki i nadzwyczajne dary ducha Świętego (por. Joela 3:1-5, Dzieje 2:17-21), wpływał na podejmowanie ważnych „strategicznie” decyzji.
Spójrzmy na przykłady.
A. JĘZYKI, jako znak i wyrażenie woli Bożej.
Apostołowie otrzymali polecenie zwiastowania Ewangelii „w Jerozolimie, i w całej Judei, i wSamarii, i aż po krańce ziemi” (Dzieje 1:8, por. Mateusza 28:19-20), ale zarazem Jehoszua nakazał im, aby pozostali w Jerozolimie, aż zostaną „przyobleczeni mocą z wysokości” (Łukasza 24:49) – wówczas „języki jakby z ognia, które się rozdzieliły i usiadły na każdym z nich” (Dzieje 2:3).
Mówienie „innymi językami” (w. 4), miało co najmniej poczwórny sens:
1. W proroctwie Izajasza (28:7-12) Bóg zapowiada nad Izraelem Swój surowy sąd, który nadejdzie wtedy, gdy wargami jąkałów i językiem obcym przemawiać będzie do tego ludu.
Cud języków był znakiem ostatecznego sądu nad cielesnym Izraelem.
Bóg rzeczywiście przemówił do nich „przez jąkających się i mówiących obcym językiem”. Ze względu na ciągłą niewierność Judy i jej odejście od zasad przymierza, Bóg sprowadził na nią sąd – sąd sygnalizowany między innymi przez języki – „nieznane języki” (por. 5 Mojżesza 28:49, Jeremiasza 5:15).
O ile zapowiadany przez Izajasza sąd, ujmując rzecz historycznie, dokonywał się wielokrotnie w wyniku najazdu obcych narodów, to szczególny sąd nad tym narodem dokonał się za dni Chrystusa i apostołów, zaś potężnym wezwaniem do pokuty i znakiem nadchodzącego sądu były wydarzenia Pięćdziesiątnicy, zwłaszcza objawiony wtedy dar języków.
2. „Języki” były zewnętrznym znakiem wewnętrznego napełnienia duchem Świętym, w mocy którego zaczęli zwiastować Ewangelię.
3. Były znakiem dla zgromadzonych tam Żydów z Diaspory, którzy słysząc, że nieuczeni Galilejczycy w ich językach „głoszą wielkie dzieła Boże”, uwierzyli, że poprzez nich działa Bóg.
4. Były znakiem tego, że Ewangelia ma zostać zaniesiona wszystkim narodom, językom i ludom (por. Objawienie 14:6), zgodnie z wcześniejszym poleceniem Jehoszua (Dzieje 1:8).
Zwłaszcza tę ostatnią funkcję dar języków spełnił, także w domu Korneliusza, co ostatecznie przekonało apostoła Piotra, że Bóg przyjął do Swej łaski także pogan (por. Dzieje 10:44-48). Znak ten przekonał potem także pozostałych apostołów (Dzieje 11:15-18).
Rzeczą interesującą jest to, jak Piotr powiązał wydarzenie z domu Korneliusza z wydarzeniem Pięćdziesiątnicy. W Dziejach 11:15 mówi on: „…. zstąpił na nich duch Święty, jak i na nas na początku”.
Powtórzymy: „jak na nas na początku” – a więc było to wydarzenie zupełnie wyjątkowe, które raz miało miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy, a potem, po trzech i pół roku, ponownie w domu Korneliusza!
Kierunki tzw. charyzmatyczne usiłują wmówić, że to co wydarzyło się w dniu Pięćdziesiątnicy, powtarzało się nieustannie i było codziennym przeżyciem wierzących. Wypowiedź Piotra nie pozwala na takie domniemanie. Pozwala jedynie rozszerzyć ten dar na ówczesne – pierwotne chrześcijaństwo.
Należy też zauważyć, że dar ten był udzielany niektórym tylko członkom zborów, a dziś w wielu społecznościach, wbrew tej nauce (1 Koryntian 12:30) – oczekuje się od wszystkich ich członków posługiwania się tym darem – nieomal jako znaku i dowodu przynależności (nie wspominając już o tym, że dar ten ustał, kiedy spełnił swój cel).
Jest to obecnie jeden z darów, który budzi najwięcej kontrowersji i jest przedmiotem największych nadużyć. Przede wszystkim jest on niewłaściwie rozumiany ale i jest tym darem, o którym Słowo Boże stwierdza, że przeminie, a więc dziś już nie występuje, przynajmniej jako dar ducha Świętego (natomiast kto inny serwuje dzisiaj papkę dla mas, zgodnie z zapowiedziami Pisma).
„Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci” (1 Koryntian 13:8).
Należy zastanowić się nad tym, dla kogo był dar języków:
„Tak więc dar języków jest znakiem nie dla wierzących, lecz dla pogan, proroctwo zaś nie dla pogan, lecz dla wierzących” (1 Koryntian 14:22).
Dar języków jest (a raczej był) „znakiem dla pogan”.
Już ta informacja pozwala zweryfikować i poddać w wątpliwość wiele obecnie praktykowanych nadużyć w tym temacie. Najczęściej bowiem jest to rzekomy znak służący właśnie danej praktykującej to społeczności – co już jest niezgodne z naukami biblijnymi.
Kolejnym nieporozumieniem jest przebieg takiej praktyki, czy jak niektórzy wolą seansu. Tu też z wyjaśnieniem śpieszy apostoł Paweł:
„Tak i wy, jeśli językiem zrozumiale nie przemówicie, jakże kto zrozumie, co się mówi? Na wiatr bowiem mówić będziecie” (1 Koryntian 14:9).
Nie chodzi więc, jak to widzą dzisiaj ludzie o wypowiadanie niezrozumiałej mowy – bełkot.
„Jeśli się tedy cały zbór zgromadza na jednym miejscu i wszyscy językami niezrozumiałymi mówić będą, a wejdą tam zwykli wierni albo niewierzący, czyż nie powiedzą, że szalejecie?” (1 Koryntian 14:23).
Jak widzimy – niewłaściwe stosowanie i używanie tego daru, mogło łatwo odnieść wręcz odwrotny skutek, również wśród pogan, dla których dar ten miał być przecież znakiem.
Jak należy więc rozumieć ten dar i jego znaczenie?
Jako znak dla pogan (niewierzących – niesłyszących Ewangelii)!
Jako spektakularny przejaw działania ducha Świętego – co widzimy w Dniu Pięćdziesiątnicy (Dzieje 2:4), w domu Korneliusza (Dzieje 10:46), czy wśród wiernych w Efezie (Dzieje 19:6).
W praktycznym znaczeniu – dar ten stracił znaczenie z chwilą gdy Ewangelia dotarła do wszystkich narodów pogańskich i we wszystkich narodach zaczęli nawracać się do Chrystusa kolejni ludzie, przejmując światło Ewangelii i niosąc je dalej do swoich rodaków i tu już dar języków przestawał być po prostu potrzebny.
Apostoł Paweł był wybranym narzędziem Syna Bożego, mającym rozprzestrzenić Ewangelię „o Jezusie Chrystusie, Panu naszym, (5) przez którego otrzymaliśmy łaskę i apostolstwo, abyśmy dla imienia jego przywiedli do posłuszeństwa wiary wszystkie narody, (6) wśród których jesteście i wy, powołani przez Jezusa Chrystusa; (7) wszystkim, którzy jesteście w Rzymie, umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. (8) Najpierw dziękuję Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, że wiara wasza słynie po całym świecie” (Rzymian 1:4-8).
Apostołowie wykonali swoje zadanie (które Bóg i Jego Syn potwierdzali WÓWCZAS „znakami i cudami”, między innymi „językami”) zwiastowania Dobrej Nowiny, „w ewangelicznym Słowie prawdy, (6) które was doszło; tak dzieje się to zarówno na całym świecie” (Kolosan 1:5-6) – i języki przestawały być potrzebne już wówczas – to dziś, kiedy spisane Słowo Boże jest dostępne w ponad 2600 dialektach, jako najliczniej rozpowszechniona Księga – jaki sens miałyby dziś języki?
I tak należy rozumieć ten dar, jako ułatwiający i umożliwiający nauczanie pogan i głoszenie im w zrozumiałym dla nich języku i mowie Dobrej Nowiny. Apostołowie mówili, a słuchacze – z różnych krajów i narodów – słyszeli, każdy swój własny język (zrozumiały dla nich, a nie jakiś nieokreślony, niezrozumiały bełkot).
Dla pełnego wykorzystania tego daru – pojawiał się jednocześnie inny, niejako uzupełniający – dar tłumaczenia języków (1 Koryntian 14:13, 27) – aby korzystanie z samego daru języków dawało w pełni zrozumiały sens wygłaszanej mowy dla wszystkich słuchających i służył rzeczywistemu ich zbudowaniu.
Jedno jest pewne – dar mówienia językami ustał, zniknął, zgodnie z zapowiedzią Słowa Bożego (pozostała jeszcze szczególna zdolność niektórych osób do nauki języków obcych – to też Boży dar).
Mówiliśmy o „językach”, które ustały – spójrzmy teraz na kolejny element.
B. „Widzenie”, jako znak i wyrażenie woli Bożej.
Opisane w księdze Dziejów i w listach przypadki „widzeń” dowodzą, że Bóg posługiwał się tym wyjątkowym zjawiskiem (znakiem) bardzo często i że poprzez nie w tamtym czasie bezpośrednio kierował krokami Swych posłańców:
1.
Z pierwszym przypadkiem takiego „widzenia” spotykamy się przy nawróceniu Szawła. Szaweł ujrzał najpierw wielką światłość (Dzieje 9:3, por. Dzieje 26:13-19), a potem jeszcze „ujrzał w widzeniu męża, imieniem Ananiasz, jak wszedł i ręce na niego włożył, aby przejrzał” (Dzieje 9:12).
Następnie „widzenie” otrzymuje Ananiasz, którego Pan Jehoszua posłał do oślepłego Szawła z poleceniem włożenia na niego rąk, wskutek czego on przejrzał i został napełniony duchem Świętym (Dzieje 9:10-18).
Poprzez te „widzenia” Jehoszua doprowadził Szawła do nawrócenia, a Ananiasza i tym samym „Kościół” poinformował o nawróceniu prześladowcy, otwierając mu drzwi do zborów!
2.
Następny przypadek „widzenia” został obszernie opisany w rozdziale 10 Dziejów Apostolskich. Właściwie występują tam dwa „widzenia”. Anioła, z którym rozmawia Korneliusz i okazanego Piotrowi „wielkiego lnianego płótna”.
I znów: „widzenia” te otworzyły drzwi „Kościoła” przed poganami!
3.
Gdy nastał czas, aby Ewangelia została zaniesiona do Europy, kierujący krokami Swych posłańców Jehoszua, w przedziwny sposób uniemożliwił im dłuższy pobyt w Azji Mniejszej (Dzieje 16:6-7), a zaraz potem dał apostołowi Pawłowi wizję „Macedończyka” (Dzieje 16:9), co dla apostoła było znakiem, że ma się przeprawić przez Bosfor (w. 10-11)!
4.
Inne znowu „widzenie” jest odpowiedzią na rozterki Pawła, czy ma pozostać w Koryncie (Dzieje 18:9-11).
5.
Jeszcze inne „widzenie” otrzymuje Paweł na statku wiozącym go do Rzymu, było ono niezbędne, aby przywrócić spokój i ocalić przed śmiercią więźniów (Dzieje 27:21-25).
6.
Zupełnie wyjątkowe „widzenie” apostoł Paweł opisał w 2 Koryntian 12:1-4. 7.
Podobne „widzenia” – całą ich serię – Jehoszua poprzez Swego anioła dał apostołowi Janowi na wyspie Patmos i w ten sposób objawiono nam wielowątkową i dramatyczną historię „Kościoła”.
I znów – widzenia miały określony cel – rozkrzewić Ewangelię, założyć fundament wiary.
Cel został osiągnięty, a Ewangelia została spisana i zaniesiona do wszystkich ludzi świata.
C. Proroctwa.
Kolejnym darem, o którym czytamy, że ustanie jest dar „proroctwa” lub jak to tłumaczą inne przekłady „dar przemawiania z natchnienia Bożego” (1 Koryntian 13:8).
Dzięki temu darowi współcześnie żyjący w I wieku nauczali tego, co miało zostać dopiero spisane w kanonie Nowego Przymierza.
Pan Jehoszua z objawienia Boga Ojca – wypowiedział proroctwa sięgające samego końca czasów już w Ewangeliach, następnie poprzez apostołów, a ostatecznie wypowiedział je poprzez apostoła Jana w Księdze Objawienia.
Do tych proroctw – jak wyraźnie zapowiedział – nie można już niczego dodać, ani niczego odjąć, niczego też zmienić:
„Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze; (19) a jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa, ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota i ze świętego miasta, opisanych w tej księdze” (Objawienie 22:18-19).
Nietrudno więc zauważyć, że proroctwo (które dosięgło czasów końca i opisało całe dzieje chrześcijaństwa) po prostu się skończyło. Nic nie można dodać, ani nic ująć.
Skąd zatem pochodzą współcześni prorocy i proroctwa, praktykowane w tak wielu (w większości) społecznościach?
Jeśli nie ze świadomego, bezwzględnego kłamstwa, pychy i rządzy poklasku – to na pewno z niewłaściwego zrozumienia, a najczęściej świadomego braku przyjęcia „miłości prawdy” i nie oszukujmy się – wynika to od tego, kto ten brak zrozumienia bezwzglednie wykorzystuje do swoich, zwodniczych celów – diabła.
Niczego nie można już dodać ani ująć od żadnego z biblijnych proroctw. Ale można i trzeba je starać się zrozumieć, nauczyć się je wyjaśniać, tłumaczyć i odnosić do poszczególnych okresów historii Bożego ludu, potrafić je, a właściwie ich spełnienie właściwie umiejscowić w historii. I ta umiejętność jest również darem ducha Świętego.
OBJAWIENIE NAUKI W PEŁNYM, DOSKONAŁYM, CHRZEŚCIJAŃSKIM WYMIARZE.
Kierując pierwotnym „Kościołem” Bóg, za pomocą wybranych sług apostołów, których obdarzył wyjątkowymi darami ducha Świętego, zatroszczył się jednocześnie o to, aby ważne wydarzenia z czasów pielgrzymki po ziemi Jego Syna w ciele, a następnie Jego sług apostołów, podobnie jak całą objawioną poprzez nich naukę, spisać i pozostawić potomnym na cały czas historii w formie natchnionych ksiąg.
Bo oni mieli odejść, ale ich dzieło miało pozostać i być stałym punktem odniesienia w każdej sprawie i w każdym czasie.
Dziś, gdy dysponujemy kompletnym spisanym Bożym objawieniem – to jest całym kanonem Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu, tylko z trudnością możemy sobie wyobrazić, jaka byłaby sytuacja „Kościoła” i jego teologiczno-duchowy kształt, gdyby nie objawiona i spisana nauka, zawarta w nowotestamentowych księgach!
Brak nowotestamentowej teologii (całkowitego odsłonięcia rzeczywistości – Prawdy), zwłaszcza „Pawłowej”, odnotowanej w jego listach, stawiałby Lud Boży w biegu historii i współcześnie – wobec wielu nierozwiązanych, niesłychanie trudnych, wręcz nierozwiązywalnych problemów!
Ale właśnie dlatego poprzez autorów ksiąg Nowego Testamentu Bóg dał nam objawienie wszystkich potrzebnych prawd i spraw, dzięki czemu nie musimy się opierać na domniemaniach i nie błądzimy w teologicznej mgle. Błądzą tylko ci, którzy chcą błądzić – żałośnie usprawiedliwiając swój brak poznania (wiary) poprzez kłamstwa typu „Pismo można różnie rozumieć…”, „Jest wiele dróg…”, „Starotestamentowy zakon (a raczej tylko dekalog i kilka innych wybranych wedle ich własnego widzi-misie nauk, jak np. koszerność) obowiązuje na wieki”, itp. baśnie ludzi nieposłusznych Synowi Bożemu, jako JEDYNEMU Panu i Zakonodawcy…
„A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. (6) Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. (7) Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma, (8) człowiek o rozdwojonej duszy, chwiejny w całym swoim postępowaniu” (Jakuba 1:5-8).
Wyjaśnienia Pawłowe odnośnie przejścia od ery Starego Przymierza – ery symboli, cieni, zapowiedzi i ustanowień ceremonialnych – do ERY FAKTU I REALNOŚCI Nowego Przymierza w Chrystusie, podobnie jak Pawłowe: „Tak postanowił Pan” (1 Koryntian 9:14) lub „Oto tajemnicę wam objawiam” (1 Koryntian 15:51) oraz wskazówki reszty apostołów, tak nam dziś pomocne – otrzymaliśmy dzięki DOPEŁNIENIU OBJAWIENIA I RÓWNOCZEŚNIE ZAMKNIĘCIU SPISANEGO OBJAWIENIA BOŻEGO!
W tym świetle musimy spojrzeć na nadzwyczajne znaki i dary ducha (widzenia, proroctwo, języki, uzdrawianie, itd.), a także zdumiewającą wiedzę, jaką w pewnych sprawach posiadali apostołowie.
Nadzwyczajne, wyjątkowe dary, jakie Bóg dał tamtym ludziom w tamtym czasie, były – jak to już zaznaczyłem – zarówno uwierzytelnieniem posłańców zwiastujących naukę pochodzącą od Boga, jak i rodzajem instrumentarium, prowadzącym Bożych posłańców w powierzonym im dziele.
Wskazywały im kolejne zadania, instruowały i zachęcały, a w wyjątkowych przypadkach dawały ogląd sytuacji jakby „Bożymi oczami” (np. przykład Ananiasza i Safiry, itp.).
TRWAŁY ONE TAK DŁUGO, JAK DŁUGO NIE BYŁO SPISANEGO OBJAWIENIA. GDY TO SIĘ STAŁO – USTAŁY.
Wszystkie one spełniły cel, dla którego były postanowione w owym czasie, dzięki czemu organizm „Kościoła” okrzepł i umocnił się, a posłańcy Ewangelii ruszyli na podbój świata!
Wtedy została też wytyczona ostateczna droga wiary i postępowania.
Gdyby Bóg tak tego nie urządził, w całym okresie historii, także dziś, byłyby nieodzowne nadzwyczajne dary i wyjątkowi ludzie na miarę apostołów. Ale geniusz Boga zdecydował inaczej. Stwórca dał nam Swoją kompletną, spisaną w Piśmie Nowego Testamentu wolę!
Gdy okres tworzenia OBJAWIENIA się zakończył, szczególne dary ducha zanikły. Niestety, nie wszyscy umieli się z tym pogodzić, jako że tęsknota za znakami i cudami oraz posiadaniem nadzwyczajnych mocy była w owym czasie – podobnie jak dziś – wciąż bardzo silna (1 Koryntian 1:22). I już w pierwotnym chrześcijaństwie powstawali ludzie kierowani „innym duchem” i przynoszący „inną ewangelię”, którzy także chcieli uchodzić za apostołów. Ale apostoł Paweł pisze, że „tacy… są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych.I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera anioła światłości” (2 Koryntian 11:1-15).
Podobnie dziś, dążąc do zniekształcenia Bożej Prawdy, diabeł na masową skalę podrabia Boże dary łaski, byleby tylko zwieść i wybranych.
Dzieje się dokładnie tak, jak to przepowiedzieli prawdziwi apostołowie, pisząc, że w kolejnych okresach historii „Kościoła” zwiedzenia te będą zataczać coraz szersze kręgi i działać z wielkim powodzeniem (Dzieje 20:29, 2 Piotra 2:1-2, 1 Jana 2:18, 4:1-2, 1 Tymoteusza 4:1).
„A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomychcudów. I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić” (2 Tesaloniczan 2:9-10).
Ale wróćmy jeszcze raz do przeszłości – do jednego z najbardziej – o dziwo – kontrowersyjnego dziś daru.
SYTUACJA W ZBORZE KORYNCKIM.
Konsekwentnie do nagan i pouczeń zawartych w liście do Koryntian, Paweł w rozdziałach 12-14 krytycznie odnosi się do używania darów ducha w zborze korynckim, gdyż członkowie tego zboru dali się zmanipulować fałszywym nauczycielom i ulegli tendencji do eksponowania znaków, cudów i innych manifestacji duchowych, kosztem spraw ważniejszych.
Znów, jak wcześniej gdy byli poganami, „idą tam, gdzie ich ktoś prowadzi”!
Na podstawie analizy listu do Koryntian, można zauważyć, że w zborze korynckim pojawiły się poważne problemy o charakterze duchowym i moralnym. Sytuacja była tak poważna, że swój pierwszy list do Koryntian Paweł poświęca wyłącznie tym problemom.
Pojawiły się tam podziały, kult jednostki, wzajemnie się zwalczające grupy. Duchowość ustąpiła miejsca cielesności. Wypaczenia seksualne, cudzołóstwo, kazirodztwo, towarzyszyły zeświecczeniu i materializmowi. Członkowie zboru podawali się nawzajem do sądu. Kwestionowany był autorytet apostolski. Nie stosowano żadnych środków dyscyplinarnych wobec tych, którzy grzeszyli. Oczywiste były konflikty małżeńskie i niezrozumienie ludzi żyjących w stanie wolnym. Nastąpiło naruszenie zasad wolności, pojawiły się objawy bałwochwalstwa, samolubstwa, pychy, oddawania czci demonom. Wystąpiło niezrozumienie roli mężczyzn i niewiast, nadużycia związane z Wieczerzą Pańską, ucztą miłości i oczywiście nadużycia w zakresie korzystania z darów duchowych…
O tym wszystkim należy pamiętać, gdy rozważamy omawiane właśnie w tym liście dary ducha. Zbór koryncki w żadnym wypadku nie może być traktowany jako wzorzec czy norma występowania i używania tych darów!
Poglądu, że rozdziały od 12 do 14 należy rozpatrywać we wzajemnym kontekście – nie trzeba bronić, jest to sprawa oczywista. Podobnie jak to, że rozdział 12 stanowi zasadnicze wprowadzenie w problematykę darów ducha.
Analizując poszczególne wypowiedzi Pawła musimy się starać, by nie przeoczyć tych, w których napomina on zbór w związku z niewłaściwym używaniem tych darów.
I tak, Paweł najpierw podnosi ważną kwestię, to jest, że we wspólnocie „Kościoła”, tak jak w ciele człowieka, potrzebne są różne członki, a każdy z nich ma spełniać przypisaną mu przez Boga funkcję. Zaraz potem pisze, że gdy chodzi o dary ducha, to Bóg udzielił ich w określonej kolejności:
„A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki” (1 Koryntian 12:28).
Zauważmy od razu, że kolejność ta wydaje się zarazem określać ważność (gradację) wymienionych darów. A z tego wyraźnie wynika, że „języki” są najmniejszym z darów!
Wymieniwszy je apostoł Paweł powiada:
„Starajcie się tedy usilnie o większe dary łaski a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą” (werset 31).
Członkowie zboru korynckiego fascynowali się głównie najmniejszym z darów ducha „innymi językami”, a to rodziło określone problemy (1 Koryntian 14:6-12,23) i nie służyło właściwemu zbudowaniu, wzrostowi. Dlatego apostoł Paweł zachęca ich, by starali się raczej o „większe dary łaski”, na przykład o dar prorokowania (1 Koryntian 14:1-4), nade wszystko zaś postanowił im wskazać „doskonalszą drogę”.
Jaka jest ta „doskonalsza droga”?
Została ona wskazana i opisana w rozdziale 13. Drogą tą jest WIARA rodząca nadzieję i MIŁOŚĆ (przechodząc od rozdziału 12 do 13, pamiętajmy, że na początku nie było podziału na rozdziały – był to jednolity ciąg tematu).
„Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym” (1 Koryntian 13:1).
Jeśli jakaś rzecz, jakaś sprawa, jakaś moja posługa nie wynika z PRAWDZIWEJ WIARY czynnej w MIŁOŚCI (Galatów 5:6), sama w sobie jest pusta i przed Bogiem nie ma wartości.
„Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego” (Rzymian 8:9).
W ekstremalnych sytuacjach, które wymienia tu apostoł, można nawet wydać swoje ciało na spalenie, ale jeśli nie będzie to w duchu Chrystusowym uczynione z miłości – nie ma żadnego znaczenia dla zbawienia!
Miłość – zaraz po WIERZE – to pierwszy i podstawowy warunek, a zarazem pierwszy i najważniejszy OWOC, jaki rodzi działający w nas duch Boży!
Jest to oczywiste, gdy zważymy, że MIŁOŚĆ BOGA była podstawowym motywem działania Boga w stosunku do człowieka (Jana 3:16, por. 1 Jana 3:1, 4:7).
Fakt, że rozdział 13 (rozdział miłości) znajduje się pomiędzy rozdziałem 12, a 14 listu Pawła, jest niezwykle ważny i wymowny. Niektórzy mają z tym problem, sądząc, że Paweł jakby na chwilę porzuca temat darów ducha rozpoczęty w rozdziale 12 i powraca do niego w rozdziale 14. Tak jednak nie jest, a to co apostoł Paweł napisał w rozdziale 13, ma oczywiście ścisły związek z problematyką darów ducha – rozdział ten jest jak najbardziej na swoim miejscu! Bo pisząc o darach, apostoł wziął pod uwagę rzeczywistą duchową sytuację Koryntian.
A jaka ona była?
Koryntianie mniemali, że posiadając dary ducha (choć tak naprawdę, zabiegali i posiadali przede wszystkim najmniejszy z darów „dar języków”, który za to ogromnie eksponowali!), są ludźmi o szczególnie wysokim poziomie duchowości.
Tymczasem diagnoza apostoła jest miżdżąca – w 1 Koryntian 14:20 ich postępowanie określa jako niedojrzałe i dziecinne:
„Bracia, nie bądźcie dziećmi w myśleniu, ale bądźcie w złem jak niemowlęta, natomiast w myśleniu bądźcie dojrzali” (1 Koryntian 14:20).
Uświadamia im, że ich pragnienie posiadania i praktykowania umiejętności mówienia językami i nadzwyczajna ekscytacja, jaka temu towarzyszy – to dziecięca ostentacja, mająca na celu „pokazanie się”, pochwalenie!
Sprowadziwszy ich tak boleśnie „na ziemię”, Paweł zaraz poucza ich, że prawdziwa duchowość przejawia się nie w demonstrowaniu darów ducha, ale w okazywaniu owoców ducha (Mateusza 7:15-21).
I to niewątpliwie jest powodem, dlaczego treść „rozdziału miłości” znalazła się pomiędzy rozdziałami, w których apostoł zajmuje się kwestią darów. Jest tak nie dlatego, że Paweł nagle postanowił zmienić temat rozważań i pisać o miłości, ale raczej dlatego, że ukazując Koryntianom „lepszą, doskonalszą drogę” – MIŁOŚĆ – chciał im uświadomić, że w ich zborze i w ich życiu, zabrakło owoców ducha! A przecież to owoce ducha świadczą o tym, że w wierzących przebywa duch Boży i czyni ich podobnymi do Chrystusa. To jest właśnie duchem prowadzone, napełnione, pełne dobrych owoców i Prawdy – dojrzałe duchowe życie!
Wskazawszy ten podstawowy brak w postawie Koryntian, Paweł zajął się następnie kwestią dojrzałości chrześcijańskiej. Jego zdaniem dziecięcy wiek Koryntian, powinien powoli ustępować wiekowi męskiej dojrzałości w Chrystusie. A to oznacza nie tylko dojrzałość w miłości, ale także, a tutaj zwłaszcza – dochodzenie do dojrzałości w poznaniu!
Przykłady, jakimi apostoł posługuje się w 13 rozdziale są jednoznaczne – opisują one proces przechodzenia od wieku dziecięcej fascynacji znakami, cudami i innymi nadzwyczajnymi manifestacjami ducha, do wieku męskiej doskonałości w poznaniu i wyżywaniu oraz w bojowaniu o Bożą Prawdę. Z procesem tym bezpośredni i ścisły związek miały spisywane w okresie apostolskim księgi Nowego Testamentu, dopełniające KANON PISMA ŚWIĘTEGO.
DARY DUCHA, A „MĘSKA DOSKONAŁOŚĆ”.
Rozdział 13 pierwszego listu do Koryntian mówi wprost, że MIŁOŚĆ jest „drogą doskonalszą” od drogi darów ducha, nawet największych, najwspanialszych i najpotężniejszych!
Stwierdzenie to raz jeszcze dobitnie wykazuje wyższość „owoców ducha” nad „darami ducha”!
Należy zauważyć, że DOSKONAŁOŚĆ, to ulubiony temat Pawła.
Przy czym nie zajmuje się on doskonałością w sensie „abstrakcyjnym” (jako atrybutem Boga), lecz stale podkreśla praktyczny, dostępny dla każdego chrześcijanina poziom doskonałości. Według niego „MĘSKA DOSKONAŁOŚĆ”, do której powinniśmy wszyscy zdążać, to po prostu DOJRZAŁOŚĆ DUCHOWA. Być DOSKONAŁYM, to STAĆ MOCNO W PRAWDZIE, trwać w wierze Chrystusowej, postępować w miłości za Jego przykładem i z niezachwianą ufnością, to niezależnie od okoliczności oczekiwać spełnienia się Bożych obietnic, „aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej, (14) abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, (15) lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa” (Efezjan 4:13-15).
Ta sama myśl została podkreślona w liście do Hebrajczyków, którego autor wytyka wierzącym brak poznania i wzrostu duchowego:
„Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej; staliście się takimi, iż wam potrzeba mleka, a nie pokarmu stałego. (13) Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem; (14) pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego. (6:1) Przetoż zaniechawszy początkowych nauk o Chrystusie, miejmy się ku doskonałości” (Hebrajczyków 5:12-6:1 BG).
Apostoł tak właśnie rozumie doskonałość i stwierdza, że gdy jej czas nastanie, wtedy „proroctwa przeminą, języki ustaną”, a cząstkowa „wiedza wniwecz się obróci…”
W słowach tych Paweł przeciwstawia krótkotrwałość darów ducha – właściwych okresowi, gdy objawienie dane przez Boga było niekompletne – trwałości wiary, nadziei i miłości, które posiadają wartość uniwersalną i trwać będą w całym Wieku Ewangelii.
Dalej w 1 Korynrian 13:8-11, powiada:
„Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną (zanikną – BT), jeśli wiedza, wniwecz się obróci. Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie (dary ducha Świętego, którymi zostali obdarzeni apostołowie, pozwalały na fragmentaryczny, „cząstkowy”, daleko niepełny wgląd w tajemnice Boże). Gdy tedy nastanie doskonałość (pełne objawienie – pełny kanon Pisma Świętego), to, co cząstkowe (objawienie poprzez dary ducha), przeminie”.
Paweł zauważa, że „Kościół” – podobnie jak każdy człowiek – miał swój wiek dziecięcy, w którym objawiała się dziecięca fascynacja nadzwyczajnymi darami (Koryntian w sposób szczególny fascynował i cieszył dar języków). Ale nadchodził już czas, by „Kościół” w swych wyznawcach dorósł do pełni, tak, jak dorasta człowiek:
„Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego, co dziecięce (apostoł wyraźnie przypisuje wyjątkowe dary ducha do „dziecięcego” okresu „Kościoła”). Teraz bowiem (za dni apostołów) widzimy jakby przez zwierciadło (a więc tylko niewyraźne, nieostre zarysy wielu chrześcijańskich nauk), i niby w zagadce (Nowy Testament nie był jeszcze dany, a Stary Testament też nie był do końca zrozumiany, np. sens symboliki świątynnej), ale wówczas twarzą w twarz (gdy objawienie będzie kompletne i przyjdę do Boga bezpośrednio) z odkrytym obliczem” (por. 2 Koryntian 3:18). Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas (gdy objawienie będzie kompletne, a mój kontakt z Bogiem bezpośredni) poznam tak, jak jestem poznany (a więc całkowicie).
„Bogactwem zbawienia to mądrość i poznanie” (Izajasza 33:6, por. Jana 17:3).
Gdy to nastąpi, dla dojrzałego chrześcijanina, podobnie jak dla całego „Kościoła”, pozostanie „wiara, nadzieja, i miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość” (w. 13)!
Słowa te będą dla nas znaczyć to, co Paweł przez nie przekazał pod warunkiem, że nie zapomnimy, iż za jego dni wciąż jeszcze nie było pełni objawienia Bożego. Kanon natchnionego Pisma stale jeszcze nie był dopełniony. I właśnie dlatego w tamtym okresie potrzebne były nadzwyczajne dary ducha, poprzez które Bóg prowadził i podtrzymywał rodzący się i krzepnący „Kościół”, wskazywał błędy, korygował myślenie i wytyczał kierunki rozwoju. Tak miało być do czasu, aż przyszła DOSKONAŁOŚĆ.
I to właśnie tę prawdę wywodzi apostoł w 13 rozdziale, chcąc uświadomić Koryntianom, że po okresie nadzwyczajnych darów ducha Świętego, nastanie czas doskonałości. Zbór otrzyma PEŁNIĘ OBJAWIENIA, które będzie najwyższą wartością i jedynym kryterium wiary i drogi życia wyznawców Jehoszua Chrystusa – „bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości” (Galatów 5:6).
Łatwo zauważyć, że w powyżej cytowanych wersetach apostoł Paweł dzieli sytuację (i zarazem historię) „Kościoła” na dwa okresy:
– pierwszy, w którym są obecne wyjątkowe dary ducha,
– drugi, w „wiara, nadzieja, i miłość, te trzy”.
A potem rozpocznie się Wieczność! Zważywszy, że w Wieczności wiara i nadzieja nie będą już występować, gdyż to w co (Kogo) wierzymy i na co żywimy nadzieję – stanie się naszym udziałem – obydwa wymienione okresy muszą występować w doczesnej (nowotestamentowej) historii „Kościoła”.
I nie znajdziemy dla nich innego miejsca, niż to, że okres pierwszy (okres wyjątkowych darów ducha), to okres apostolski, zaś drugi, to Wiek Ewangelii (od dni apostolskich do powtórnego przyjścia Pana Jehoszua).
Innego podziału Słowo Boże nie dopuszcza.
W czasie, gdy pełni objawienia jeszcze nie było, Bóg dawał „Kościołowi” szczególne dary – apostołów i proroków, cudotwórców i dary uzdrawiania, a także wspaniałe znaki, cuda, języki i ich tłumaczenie. Dawał je, aby uwierzytelnić i potwierdzić pracę tych, którzy wypełniali Boży plan zbawienia i skompletowania Jego Słowa – najpierw Swego Syna – Mesjasza, a potem apostołów i niektórych starszych, których obdarzył szczególnymi pełnomocnictwami i poprzez których zakładał zręby „Kościoła” (por. 2 Mojżesza 4:1-9, 29-31, Jozuego 1:7-8).
Posiadający te dary ludzie w swoim czasie nie tylko prowadzili „Kościół” i interweniowali w różnorakich potrzebach, ale zarazem otrzymali zadanie dopełnienia kanonu Pism Świętych – napisania ksiąg Nowego Testamentu, by – gdy przeminie czas szczególnych darów Ducha – Lud Boży miał jasno wytyczoną, dokładnie oznakowaną drogę wiedzy, wiary i praktycznego życia chrześcijańskiego.
Gdy autorzy ksiąg nowotestamentowych wywiązali się z tego zadania – NASTAŁ CZAS DOSKONAŁOŚCI.
„Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, (17) aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany” (2 Tymoteusza 3:16-17).
ISTOTA DARU JĘZYKÓW.
Po takim przygotowaniu (rozdział 13), w rozdziale 14 apostoł Paweł rozprawia się z wypaczeniami, związanymi z używaniem (a właściwie z nadużywaniem) daru języków. Przy tej okazji wypowiada kilka istotnych stwierdzeń, które wyjaśniają na czym polegało samo zjawisko języków oraz w jakim celu Bóg darował „różne języki”.
Podejmując ten temat pamiętajmy, że podstawowe opisy występowania tego daru znajdują się w księdze Dziejów Apostolskich (rozdziały 2, 10, 19) oraz w pierwszym liście do Koryntian (rozdział 14).
1. Świadectwo księgi Dziejów Apostolskich.
A. Dzieje 2 rozdział.
Najpierw zwrócimy uwagę na rozdział 2, gdzie dar języków wystąpił poraz pierwszy: W dniu Pięćdziesiątnicy wierzący „zaczęli mówić innymi językami, tak jak im duch poddawał” (w. 4).
Jakie to były języki?
Ekstatycznego, bezsensownego bełkotu nie da się zrozumieć ani tłumaczyć. Natomiast sprawozdanie księgi Dziejów wymienia „nabożnych Żydów” zamieszkujących w Diasporze wśród 17 narodów, którzy „zatrwożyli się, bo każdy z nich słyszał ich mówiących w swoim języku” (werset 6). Przekazywana treść była w pełni zrozumiała, gdyż słuchacze stwierdzili, że „w naszych językach głoszą wielkie dzieła Boże” (werset 11).
Były to języki i dialekty używane w owym czasie przez poszczególne narody.
Przeczy to stanowczo forsowanym dziś przez tzw. charyzmatyków (czarowników) poglądom, że „innymi językami” jest niezrozumiały bełkot, jakim oni posługują się dziś w swoich zgromadzeniach, ucząc każdego – „otwórz usta i niech dźwięk z nich leci” – albo, że są to „języki anielskie”.
Pomyślmy przez chwilę. Jeżeli Biblia stale mówi o językach jako normalnej mowie ludzkiej, to jakie znaczenie ma tekst 1 Koryntian 13:1 („choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi”)? Czy języki anielskie mogłyby być ekstatycznymi wypowiedziami, które współcześni charyzmatycy uważają za objaw prawdziwego daru?
Trudno bronić takie przekonanie, gdyż nigdzie indziej Biblia nie wspomina o „anielskim języku”. Gdziekolwiek aniołowie komunikowali się z ludźmi, zawsze posługiwali się ludzkim, zrozumiałym językiem (nawet słowa „Mene, mene, Thekel, Upharsin”, miały swoje znaczenie i zostały przetłumaczone!).
Co więc Paweł miał na uwadze, pisząc te słowa?
Niekoniecznie stwierdzał on jakiś realny fakt. Raczej stosuje tutaj hiperbolę – zamierzoną przesadę w opisie danej sprawy, aby pogłębić główną myśl, jaką miał do przekazania Koryntianom. Paweł stara się przedstawić najszersze możliwości ludzkiej mowy. Właściwie powiada on: „Bez względu na to jak bogatą, wspaniałą lub cudowną może być wasza mowa – nawet gdybyście mówili językiem aniołów (celowa hiperbola) – jeżeli nie macie miłości, będziecie jedynie pustym dźwiękiem”.
Przykładem takiej mowy (hiperboli) może być używane nieraz przez nas stwierdzenie odnoszące się do kogoś, kto jest wiecznie skwaszony: „Nawet gdybyście mu dali gwiazdkę z nieba, on i tak byłby niezadowolony!”. Czy można ściągnąć gwiazdę z nieba?
O tym, że Paweł nie mówi tutaj o rzeczywistych „językach aniołów”, przesądza także proste spostrzeżenie: czyż ustaną kiedykolwiek języki, którymi posługują się aniołowie w niebie?
Fakt, iż „języki”, które są prawdziwym darem ducha, muszą być mową zrozumiałą, zostało jednoznacznie potwierdzone także w 14 rozdziale pierwszego listu do Koryntian. Paweł pisze tam w wersecie 14:
„Bo jeśli się modlę, mówiąc językami, duch mój się modli, ale rozum mój tego nie przyswaja”, a następnie werset 22: „Przeto mówienie językami, to znak dla niewierzących”.
Nic w opisie fenomenu języków w 2 rozdziale Dziejów nie sugeruje, aby mówiący językami wierni rozumieli sens wymawianych słów, oni wprawdzie wymawiali określone słowa „jak im duch poddawał”, a więc ich duch się modlił (wszak „głosili wielkie dzieła Boże” [Dzieje 2:11]i „wielbili Boga” [Dzieje 10:46]), ale ich rozum tego nie przyswajał!
Kto jednak rozumiał?
Oczywiście ich słuchacze, a więc obecni tam Żydzi. To dla nich (wtedy jeszcze nie wierzących w Jehoszua), dany był dar języków. Fakt, że z ust nieuczonych Galilejczyków słyszeli języki narodów, wśród których żyli, wstrząsnął nimi, zrozumieli, że przez apostołów działa Bóg. To było wstępem do tego, by zechcieli słuchać poselstwa Ewangelii, którą zaraz potem zwiastował im Piotr!
Sytuacja ta dokładnie przypomina inną, kiedy to Mojżesz uczynił znak przed Izraelitami, aby poznali, że to Bóg go posyła, i aby uwierzyli we wszystko, co powie im w imieniu JHWH (por. 2 Mojżesza 4:1-9, 21-29)!
To, że przeznaczeniem daru języków było przekazanie zrozumiałej mowy, Paweł potwierdzatakże we fragmencie 1 Koryntian 14:6-11. Opisując tam znaczenie różnych dźwięków podkreśla, że rolą każdego z nich jest przekazanie zrozumiałej dla słuchacza treści: „Tak i wy, jeśli językiem zrozumiale nie przemówicie, jakże kto zrozumie, co się mówi? Na wiatr bowiem mówić będziecie” (w. 9).
Dzieje 10 rozdział.
Niewątpliwie taki sam sens i znaczenie mają wydarzenia z domu Korneliusza, opisane wDziejach rozdziale 10. Mówiąc o manifestacji ducha, jaka miała tam miejsce, Piotr powiada:
„…zstąpił na nich duch Święty, jak i na nas na początku” (Dzieje 11:15).
Nic nie świadczy o tym, aby Korneliusz i jego domownicy rozumieli wtedy słowa, jakie wypowiadali (tym samym zasada: „duch mój się modli ale rozum tego nie przyswaja, znów została potwierdzona).
Jednak najwyraźniej obecni tam wyznawcy Chrystusa (a przynajmniej niektórzy z nich) zrozumieli to, co było mówione, gdyż jak czytamy:
„I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar ducha Świętego; Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga” (Dzieje 10:44-46).
Zwrot „wielbili Boga” jest jednoznaczny – takie świadectwo można wydać tylko osobie, której słowa się rozumie!
A co w tym przypadku z zasadą, że „mówienie językami, to znak nie dla wierzących, ale dla niewierzących”?
Także ona została tu potwierdzona. I choć może dla kogoś zabrzmi to paradoksalnie, w tym przypadku „niewierzącymi” byli Piotr i ci, którzy z nim przyszli do Korneliusza!
Oni wciąż jeszcze nie wierzyli w to, że Bóg przyjmuje do „Kościoła” także nawróconych z pogan i przyznaje im takie same prawa, jak nawróconym z Żydów.
Prawda ta została najpierw przekazana Piotrowi poprzez widzenie „wielkiego białego płótna” (Dzieje 10:10-16, 28, 34-35). Jednak dopiero następny Boży znak – właśnie „języki” – były dla niego ostatecznym dowodem, że należy chrzcić i przyjmować do „Kościoła” nawróconych z pogan (Dzieje 10:44-48).
Co więcej, argument ten (a więc znak języków) przekonuje potem do tej sprawy pozostałych apostołów (por. Dzieje 11:1-18)!
Omawiając zdarzenia opisane w Dziejach Apostolskich należy jeszcze przypomnieć, że księga ta jest przede wszystkim księgą historyczną. I bardzo niebezpiecznie jest budować zasady wiary na wydarzeniach historycznych tej księgi.
Musimy uwzględnić jej wyjątkowy, przejściowy charakter pamiętając, że opowiada ona o początkach „Kościoła”, kiedy Bóg w sposób wyjątkowy powołał i obdarzył mocą apostołów, którzy zakładali fundamenty.
Dlatego wydarzenia opisane w księdze Dziejów powinniśmy rozumieć w świetle „rozwiniętego” Bożego objawienia, jakie zostało nam dane w listach apostołów.
2. Świadectwo pierwszego listu do Koryntian.
W zborze korynckim dary ducha, a właściwie jeden z najmniejszych darów „różne języki” – był wykorzystywany do zupełnie niestosownych, wręcz samolubnych celów. Ze słów apostoła Pawła wynika wprost, że członkowie tego zboru licytowali się w tej sprawie, popisując się jego posiadaniem!
Czy w Koryncie był potrzebny dar języków?
Spójrzmy na tę sprawę w szerszej perspektywie. Zasadniczo, jako ludzie posługujący się jednym, zrozumiałym dla wszystkich językiem – w tym przypadku był to język grecki – Koryntianie nie potrzebowali używać tego daru.
Oni tymczasem, wprowadzając do swych zebrań język niezrozumiały dla innych, sprawiali tym zamieszanie i odstręczali pogan zainteresowanych poselstwem Ewangelii:
„Jeśli się tedy cały zbór zgromadza na jednym miejscu i wszyscy językami niezrozumiałymi mówić będą, a wejdą tam zwykli wierni albo niewierzący, czyż nie powiedzą, że szalejecie?” (14:23).
I tak pewnie było. I chyba niejeden zainteresowany, widząc, co dzieje się w tym zborze, wzruszał ramionami i szedł dalej swoją drogą. Apostoł nie mógł się z tym zgodzić, dlatego wprowadził konkretne zasady w korzystaniu z tego daru. Odtąd dar języków mógł być używany z zachowaniem określonych warunków:
– po pierwsze, na zgromadzeniu musiał być obecny tłumacz, aby przybliżyć treść zborowi,
– po drugie, osoby posiadające ten dar, mogły nim usługiwać kolejno – bez przekrzykiwania,
– po trzecie, darem języków mogły posługiwać podczas nabożeństwa dwie, a najwyżej trzy osoby (wersety 27-28).
W Koryncie nagminnie łamano te zasady i choć nie było tłumacza, osoby posiadające dar języków posługiwały się nim.
Co więcej, obcym, niezrozumiałym językiem mówiło równoczesnie kilka (kilkanaście?) osób!
Było więc oczywiste, że ci wierzący rzeczywiście nie mówili dla ludzi, gdyż nikt ich nie rozumiał (werset 2). Jeżeli więc ktokolwiek był tam zbudowany – to na pewno nie zbór, lecz zaledwie on sam (werset 4)! A przecież nie o to chodziło, Bóg nie dał daru języków, aby posługiwać się nim w zborze, a jeśli już, to tylko zgodnie z opisanymi zasadami. W związku z tym, w konkluzji Paweł pisze:
„Jeśli ktoś uważa, że jest prorokiem albo że ma dary ducha, niech uzna, że to, co wam piszę, jest przykazaniem Pańskim; (38) a jeśli ktoś tego nie uzna, sam nie jest uznany” (wersety 37-38)!
To bardzo stanowcze i mocne słowa. Ale i prawdziwe. Każdy członek korynckiego zboru musiał mieć świadomość tego, że jeśli złamie ustanowione przez apostoła zasady – nie będzie uznawany jako chrześcijanin!
„Dążcie do miłości”! – podejmuje kwestię apostoł (1 Koryntian 14:1), przypominając, że to miłość u boku Prawdy (nauki Syna Bożego) – jest podstawowym motywem i celem oraz główną wartością życia chrześcijańskiego.
Zachowując w pamięci biblijne nauczanie o przeznaczeniu daru języków i ich właściwym używaniu oraz o ograniczonym zakresie jego występowania, należy stale przypominać słowa apostoła Pawła, który podkreśla, że każdy dar ma służyć temu, aby budować innych:
„A w każdym różnie przejawia się duch ku wspólnemu pożytkowi” (1 Koryntian 12:7).
„Tak i wy, ponieważ usilnie zabiegacie o dary ducha, starajcie się obfitować w te, które służą ku zbudowaniu zboru” (1 Koryntian 14:12, por. 14:5, 26-28)!
I właśnie z tego powodu, dar proroctwa był wyższy nad dar języków – służył bowiem zbudowaniu całgo zboru. Oczywiście w tamtym czasie i w tamtym zborze.
Nie zapominajmy bowiem, że pierwszy list do Koryntian jest jednym z najwcześniejszych pism Nowego Testamentu.
Jest znamienne, że Paweł, który napisał kilkanaście listów, w żadnym (poza pierwszym do Koryntian) nie wspomina o językach.
O językach nie wspomina także apostoł Piotr, podobnie Jakub, Jan i Juda.
Dlaczego?
Języki pojawiły się na krótko w pierwszych latach istnienia (w „dzieciństwie”) „Kościoła”, gdy pojawiło się nowe Słowo od Boga i „Kościół” dopiero się organizował.
Gdy to się stało, języki (jak i inne nadzwyczajne cuda i znaki) minęły, ustały.
GDY PRZYSZŁA DOSKONAŁOŚĆ.
W Nowym Przymierzu czasem wyjątkowych darów ducha, był czas Jehoszua i apostołów. Zjawiska te i dary były potrzebne także dlatego, że „Kościół” nie posiadał wtedy jeszcze pełnego kanonu Pisma. W miarę jednak, jak powstawały kolejne księgi Nowego Testamentu i objawienie było dopełniane, wyjątkowe dary i manifestacje ducha coraz bardziej zanikały.
Ten proces zanikania można łatwo zaobserwować gdy porównujemy pierwsze dwa – trzy dziesięciolecia istnienia i rozwoju „Kościoła” z późniejszym okresem – i to jeszcze za życia apostołów.
Spójrzmy na apostoła Pawła, który w szczególnej mierze był napełniony darami i mocą ducha Chrystusowego. Ze sprawozdania Dziejów apostolskich wiemy, że dokonał on wielu cudownych uzdrowień, do tego stopnia, że gdy „chustki i przepaski, które dotknęły jego skóry, zanoszono do chorych, ustępowały od nich choroby i złe duchy wychodziły” (Dzieje 19:11-12, por. 14:8-10).
Tak było przez długi czas.
Jak wynika z analizy tekstów Nowego Testamentu, ostatnie odnotowane cuda uzdrowienia dokonane przez Pawła, to uzdrowienie ojca Publiusza (Dzieje 28:8) i innych mieszkańców Malty, co miało miejsce pod koniec lat 50-tych I wieku.
Potem sytuacja się zmienia.
W Liście do Filipian (pisanym około 61-63 roku), gdy Paweł informuje o chorobie swego współpracownika Epafrodyta, stwierdza, że prosił Pana o jego uzdrowienie, a Bóg zmiłował się nad chorym (Filipian 2:25-27).
Gdy pisze do Tymoteusza swój pierwszy list (także około roku 63) radzi mu, aby z powodu choroby żołądka i częstych niedomagań, używał po trosze wina (1 Tymoteusza 5:23), zaś w drugim liście (około roku 67) zawiadamia go, że chorego Trofima pozostawił w Milecie (2 Tymoteusza 4:20).
Dlaczego w tych przypadkach apostoł nie skorzystał z daru uzdrawiania, jaki wcześniej posiadał?
Czyż byłoby to do pomyślenia – zostawić schorowanego przyjaciela posiadając dar uzdrawiania?
Z tym samym spotykamy się także u apostoła Jakuba. W swym liście (pisanym około 57-62 roku), poruszając kwestię chorób i uzdrawiania, zamiast podać imiona i adresy braci posiadających dar uzdrawiania, radzi:
„Choruje kto między wami? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, namaściwszy go oliwą w imieniu Pańskim. (15) A modlitwa płynąca z wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie; jeżeli zaś dopuścił się grzechów, będą mu odpuszczone. (16) Wyznawajcie tedy grzechy jedni drugim i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (Jakuba 5:14-16).
Znów narzuca się pytanie:
Dlaczego Jakub nie kieruje chorych do osób obdarzonych darem uzdrawiania?
Dlaczego nie poleca przywołać charyzmatyków, lecz nakazuje wspólną modlitwę wraz ze starszymi zboru?
Czyż, gdyby w owym czasie nadal funkcjonowały dary uzdrawiania i czynienia cudów – nie należało raczej szukać obdarzonych tymi darami osób (również apostołów), którzy na jedno słowo dokonaliby uzdrowienia, tak jak to uczynili Piotr i Jan u bramy Pięknej świątyni (Dzieje 3:1-9), uzdrawiając chromego żebraka?
Odpowiedź wydaje się oczywista:
Wyjątkowe dary ducha już wówczas zanikały i w zborach nie było osób obdarzonych charyzmatem uzdrawiania.
Po okresie wyjątkowych darów, znów wszystko wróciło do normy, znów – aby pomóc chorym – praktykowało się modlitwę.
Jednak nie wszyscy chcieli się z tym pogodzić. Podobnie jak Żydzi (por. 1 Koryntian 1:22), chrześcijanie wciąż tęsknili za znakami, cudami i nadzwyczajnymi manifestacjami mocy.
Szatan sprytnie wykorzystał te tęsknoty, inspirując pewnych ludzi swym duchem i obdarzając ich swą mocą. Niestety, na jego oszukańcze praktyki wielu się już nabrało i wielu wciąż się nabiera. Zwłaszcza w ostatnich kilkudziesięciu latach. Z drugiej strony trwając mocno w nauce Syna Bożego przekazanej osobiście i przez apostołów – niezwylke łatwo rozpoznać sługi diabła – już po kilku zdaniach precyzujących w to w kogo wierzą…
Pragnienie cudów i nadzwyczajnych manifestacji jest dziś ogromnie silne i powszechne w całym tzw. „chrześcijańskim” świecie, co różnego rodzaju kuglarzom i duchowym oszustom pozwala zwodzić całe rzesze.
O tym właśnie mówią i przed tym przestrzegają prorocze zapowiedzi Pisma.
Jest znamienne, iż w tekstach nowotestamentowych opisujących ostatnie dni tego świata, brak jakiejkolwiek zapowiedzi, że w tym czasie dzieci Boże będą czynić znaki i cuda, natomiast Pismo przestrzega, że różnorakie znaki i cuda będą czynić ludzie działający z mandatu diabła.
Spójrzmy na najbardziej znane teksty:
„I powstanie wielu fałszywych proroków, i zwiodą wielu” (Mateusza 24:11).
„Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. (24) Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych. (25) Oto przepowiedziałem wam” (Mateusza 24:23-25).
„W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mateusza 7:22-23).
„A ów niegodziwiec przyjdzie za sprawą szatana z wszelką mocą, wśród znaków i rzekomych cudów, (10) i wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. (11) I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, (12) aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości” (2 Tesaloniczan 2:9-12).
„…a są to czyniące cuda duchy demonów, które idą do królów całego świata, aby ich zgromadzić na wojnę w ów wielki dzień Boga Wszechmogącego” (Objawienie 16:14).
„I czyni wielkie cuda, tak że i ogień z nieba spuszcza na ziemię na oczach ludzi. (14) I zwodzi mieszkańców ziemi przez cuda…” (Objawienie 13:13-14).
Jest charakterystyczne, że ten sposób działania diabła, imitującego działanie Boga, pojawiał się już za dni apostołów, co prawdopodobnie miało związek z postępującym zanikaniem nadzwyczajnych darów ducha.
Z listów apostoła Jana zdaje się wynikać, że lukę powstającą po cudach i nadzwyczajnych przejawach mocy ducha, starali się zapełnić ludzie posługujący się demoniczną mocą, czyniący znaki i kłamliwe cuda. Jan pisze:
„Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na świat” (1 Jana 4:1).
Przy tej okazji warto zauważyć, iż wcześniej, gdy w „Kościele” byli ludzie obdarzeni darem rozeznawania duchów, oni rozpoznawali obce duchowe wpływy i ich nosicieli – tak było na przykład w znanej sytuacji, gdy Piotr rozpoznał serca Ananiasza i Safiry!
Gdy ludzi takich zabrakło, wierzący musieli „badać”, a więc sprawdzać, testować i doświadczać różne pojawiające się wpływy i osoby.
Oczywiście PRAWIDŁEM było i jest Słowo Boże, a konkretnie Nowy Testament (nauka i przykazania Syna dane osobiście i przez apostołów).
Dziś te słowa „badajcie duchy” grzmią niczym wielki dzwon, kiedy na przykład obserwujemy wszelakich czcicieli bożka trójjedynego, czy bożka w trójcy:
– nauka o nim głosi, iż Chrystus nie przyszedł w ciele (miał dwojaką naturę – boską i ludzką),
– nauka ta bezprecedensowo podaje w wątpliwość Ojca i Syna.
„Ten jest antychrystem, kto podaje w wątpliwość Ojca i Syna. (23) Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca” (1 Jana 2:22-23).
„Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele (*sarksi). Taki jest zwodzicielem i antychrystem” (2 Jana 7).
* Słowo „ciało” tam użyte, to „sarksi”, oznacza ludzkie, upadłe ciało o wyłącznie jednej – ludzkiej naturze.
Powiedzmy to jeszcze raz: Bóg nie chciał i nie chce, aby wiara Jego dzieci zależała od znaków, cudów i manifestowanych mocy. A to tym bardziej, że – jak już wspominałem – drogę tę dla swoich celów od dawna wykorzystuje diabeł.
Nasza wiara powinna się opierać na Prawdzie niezmiennego Słowa: „Uświęć ich w prawdzie Twojej” – modlił się Pan Jehoszua – „Słowo Twoje jest Prawdą” (Jana 17:17).
Pod koniec swego życia, mając świadomość zbliżającego się odstępstwa ale również zakończenia spisywania Bożego objawienia, apostołowie udzielili nam wskazówek, jak mamy zwracać się do Boga w sprawach naszej wiary, uzdrowień i wszystkich pozostałych potrzeb.
Czy Bóg się zmienił?
Bynajmniej, ale dla późniejszego czasu Bóg przeznaczył inną drogę, inaczej interweniuje i pomaga w trudnościach.
Drogą główną jest wiara, nauka i przykazania SYNA BOŻEGO.
„Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14:6).
„Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe” (Rzymian 10:17).
„Przez to uwielbiony Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami. (10) Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego” (Jana 15:8-10).
Co przedkłada się na wydawanie owoców w postaci MIŁOŚCI PRAWDY – prawdziwej miłości wypływającej z ducha Chrystusowego zamieszkującego dzieci Boże – nie fałszywej miłości kłamstwa, którą wydaje NIEWIERZĄCY i NIEPOSŁUSZNY świat (por. Jana 3:36) – miliardy ludzi (buddyści, hindusi, wyznawcy bożka trójjedynego, Allaha, „Jehowy” i anioła Michała, kościoły ekumeniczne, wpatrujący się i nawołujący do słuchania Mojżesza – absolutnego posłuszeństwa mi.in. tzw. „dekalogowi” – jako PANU i zakonodawcy – zamiast Synowi Bożemu, itd., itd., lista ciągnie się kilometrami), „którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić” (2 Tesaloniczan 2:9-10).
„Dzieci, miłujmy nie słowem ani językiem, lecz czynem i prawdą” (1 Jana 3:18).
Należy także rozróżniać między darem uzdrawiania, a samym uzdrawianiem.
Mimo, że dary uzdrawiania – podobnie jak inne wyjątkowe dary ducha – już nie występują, Bóg wciąż uzdrawia tych, którzy Go o to proszą z wiarą.
W czasach poapostolskich nie obdarował On ludzi specjalnym darem uzdrawiania, lecz wskazał drogę uzdrowienia.
Na podobnej zasadzie Bóg czyni dziś czasem w naszym życiu cuda, mimo, że nie wyposaża już nikogo w dar czynienia cudów.
Mówiąc o uzdrowieniach należy dostrzec, że apostołowie (i niektóre osoby, np. Filip i Szczepan) uzdrawiali przy pomocy słowa lub dotknięcia (Dzieje 9:32-35, 28:8), że uzdrawiali natychmiast (Dzieje 3:2-8), a ich uzdrowienia były całkowite (Dzieje 3:2-8, 9:34), że uzdrawiali oni wszystkie choroby (Dzieje 5:12-16, 28:8), z jakimi przychodzili ludzie, a także, że wzbudzali umarłych (Dzieje 9:36-42, 20:9-12).
Czy słyszał ktoś o czymś takim dziś?
Czy powstał kto z martwych?
Nie?
Czym więc są te „podstępne rzekome cuda i znaki”, którymi dziś chełpią się zwiedzeni ludzie, jak nie marnymi podróbkami wynikającymi z ograniczonych możliwości zbuntowanego anioła – szatana?
Szkoda, że ludzie są tak ślepi i głusi na miłość Prawdy Słowa Bożego… (2 Tesaloniczan 2:10). Jest rzeczą oczywista, że gdyby dary ducha świętego, występujące w czasach Jehoszua i apostołów były aktualne i dziś, musielibyśmy obserwować takie same potężne dzieła, dokonywane z tą samą mocą – mocą ducha Bożego (Chrystusowego) – na przykład chodzenie ludzi po wodzie, wskrzeszanie umarłych, nawracanie jednorazowo tysięcy wiernych, przywracanie wzroku osobom ślepym od urodzenia, uzdrawianie osób kalekich od urodzenia, uzdrawianie poprzez przepaski przekazywane na odległość, poprzez cień osoby obdarzonej charyzmatem, itp. itd.
Tymczasem reklamowane dziś wydarzenia, są raczej kuglarskimi, jarmarcznymi pseudocudami, które swym wymiarem nawet nie zbliżają się do znaków, cudów i przejawów mocy, o których czytamy w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich. Czyny dzisiejszych tzw. „cudotwórców” do złudzenia przypominają dokonania wspomnianych wcześniej czarowników egipskich, którzy wprawdzie także przemienili swe laski w węże, ale na tym ich moc się kończyła!
Ale najistotniejsze jest to, że ani Syn Boży, ani apostołowie nie zapowiadali, iż dni ostateczne będą wśród ludu Bożego czasem cudów i nadzwyczajnych manifestacji ducha Świętego, podobnie jak nigdzie w Piśmie nie czytamy, że w końcowych dniach czasów ostatecznych nastąpi duchowe ożywienie, „druga Pięćdziesiątnica” lub wylanie „deszczu wieczornego”, czy zjednoczenie, „przebudzenie” w duchu Prawdy…
Przeciwnie – takie nauki głoszą kłamcy i zwodziciele, którzy najczęściej zwiastują fałszywy pokój (fałszywą miłość) i usypiają czujność ludzi (1 Tesaloniczan 5:1-6) – Chrystus natomiast z zatroskaniem postawił prorocze pytanie:
„Tylko czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łukasza 18:8), a na innym miejscu z mocą podkreślił, że ci są błogosławieni, „którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
Czy w momencie powrotu Pana będzie panowało duchowe ożywienie, czy raczej duchowe zwiedzenie? Pan także to wyjaśnił, mówiąc:
„Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego” (Mateusza 24:39, por. 2 Piotra 3:1-7).
„Podobnie też było za dni Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali; (29) a w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich. (30) Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi” (Łukasza 17:28-30).
„W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? (23) A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mateusza 7:22-23).
Biblia nie wyróżnia w czasach po apostolskich żadnego okresu, który miałby się wyznaczać specjalnymi przywilejami dla ludzi w nim żyjących.
Jehoszua i apostołowie, których Bóg obdarzył wyjątkową mocą i darami ducha Świętego, położyli solidne, nienaruszalne podwaliny pod „Kościół” Boży, a wyjątkowym i najważniejszym darem jaki otrzymaliśmy w tamtych dniach, jest „dana raz na zawsze świętym wiara” (Judy 3) – kompletny kanon Pisma Świętego, w którym objawiona została ostateczna pełnia prawdy dla wszystkich ludzi.
Słowo Boże jest kompletne i w pełni wystarczające – tam mamy pełnię wszystkiego, co nam potrzeba, tak, iż nie potrzeba już więcej znaków, cudów i uwiarygodnienia – potwierdzeń Słowa – ponieważ mamy je całe skompletowane i dostępne dla każdego człowieka, tak aby każdy mógł dzięki temu SŁOWU UWIERZYĆ, gdyż PRAWDZIWA wiara nie bierze się z WIDZENIA znaków i cudów.
Nie przez przypadek właśnie na ostatniej karcie Bożej Księgi, Wierny Świadek – Syn Boga Jedynego przestrzegł nas wszystkich, abyśmy niczego do niej nie dodawali, ani niczego z niej nie ujmowali! Słuchajmy zatem uważnie Syn (Słowa) Bożego. Bóg sam nam wyraźnie tłumaczy jakie są Jego dary, czemu służą, które ustaną a których wciąż potrzebujemy i którymi wciąż obdarza. Bóg jest Wszechmogący i mógłby uczynić wszystko i owszem wiele dzieje się w życiu wierzącego, gdyż Bóg go wspiera, ale nie na zasadzie nadprzyrodzonych manifestacji, bo wierzący takich nie potrzebuje, lecz na zasadzie błogosławieństwa Bożego, pokoju w sercu, poczuciu miłości i radości w Panu, wzmacnianiu wiary, „otwierania oczu i uszu”, wytrwałości w próbach, uzdrawianiu dzięki wierze i modlitwie, udzielaniu mądrości i rozumu podczas badania Jego Słowa – Ojciec i Syn strzegą przed fałszywą drogą i fałszywymi nauczycielami…
„Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy. (24) Kto mnie nie miłuje, ten słów moich nie przestrzega, a przecież słowo, które słyszycie, nie jest moim słowem, lecz Ojca, który mnie posłał” (Jana 14:23-24).
Słowo Boże pomaga bez problemowo „rozpoznać ducha” stojącego za mającymi miejsce przejawami mocy i cudami, potrafi wskazać, gdzie działa sam Bóg Swoim duchem, a gdzie jest tylko zwiedzenie – „badajcie duchy” mierząc je Słowem, gdyż teraz „pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość” (1 Koryntian 13:13).
„To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał” (Jana 6:28-29, por, 1 Jana 5:5-12).
„Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” (Jana 3:36).
Wiara potwierdzona wytrwałym posłuszeństwem Słowu – Prawdzie (Synowi Bożemu, jako Jedynemu Panu, królującemu w imieniu Jedynego Prawdziwego Boga Ojca), czego owocem będzie miłość nieobłudna płynąca z wiary i posłuszeństwa.
Natomiast, jak zaznaczył Pan, jedynie – „pokolenie złe i cudzołożne znaku żąda” (Mateusza 12:38-39).
Paweł Krause
