Daniela 8
„W trzecim roku króla Belsazara ukazało się mnie, Danielowi, widzenie, po tamtym, które mi się ukazało poprzednio. (2) A w widzeniu, gdy patrzyłem, zdawało mi się, że jestem w twierdzy Suzie w krainie Elam; w widzeniu znalazłem się nad rzeką Ulaj. (3) A gdy podniosłem oczy, widziałem, a oto baran stanął na brzegu rzeki; miał dwa rogi. Oba rogi były długie, lecz jeden był dłuższy od drugiego, a ten dłuższy wyrósł później. (4) Widziałem, jak baran bódł na zachód i na północ, i na południe, a żadne zwierzę nie mogło mu się oprzeć i nikt nie mógł wyratować z jego mocy; robił co chciał, i był coraz silniejszy. (5) A gdy nad tym się zastanawiałem, oto nadszedł kozioł z zachodu po powierzchni całej ziemi, nie dotykając ziemi, a ten kozioł miał między oczami jeden róg. (6) A gdy przyszedł do barana mającego dwa rogi, którego widziałem na brzegu rzeki, uderzył na niego z całej siły. (7) I widziałem, jak natarł na barana, a rozjuszywszy się nań, uderzył na barana, złamał oba jego rogi; a baran nie miał siły, by mu sprostać; i rzuciwszy go o ziemię, zdeptał go, a nie było nikogo, kto by wyrwał barana z mocy kozła. (8) A kozioł wyrósł bardzo; a gdy najbardziej spotężniał, złamał się wielki róg i na jego miejscu wyrosły cztery inne rogi na cztery strony nieba. (9) A z jednego z nich wyrósł inny mały róg, który bardzo wyrósł ku południowi i ku wschodowi, i ku prześlicznej ziemi. (10) Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich. (11) Wmówił w siebie potęgę, jaką ma książę wojsk, tak że odjęta mu została stała codzienna ofiara i zostało zbezczeszczone miejsce jego świątyni. (12) Na codziennej ofierze dopuszczono się przestępstwa; prawda została powalona na ziemię, a cokolwiek czynił, to mu się udawało. (13) I usłyszałem jednego świętego mówiącego, a inny święty rzekł do tego właśnie świętego, który mówił: Jak długo zachowuje ważność widzenie dotyczące stałej codziennej ofiary, przestępstwa pustoszenia i bezczeszczenia świątyni i deptania prześlicznej ziemi? (14) A ten odpowiedział mu: Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków, potem świątynia znowu wróci do swojego prawa. (15) A gdy ja, Daniel, miałem to widzenie i starałem się je zrozumieć, wtedy stanął przede mną ktoś, kto wyglądał jak mężczyzna. (16) I słyszałem głos ludzki nad rzeką Ulaj, który tak wołał: Gabrielu, wyjaśnij mu to widzenie. (17) I przyszedł na miejsce, gdzie stałem, a gdy przyszedł, zląkłem się i padłem na twarz. Wtedy rzekł do mnie: Zważ, synu człowieczy, że widzenie dotyczy czasu ostatecznego. (18) A gdy on mówił ze mną, padłem nieprzytomny twarzą na ziemię; lecz on dotknął się mnie i postawił mnie na nogi, (19) i rzekł: Oto ja objawię ci, co się będzie dziać pod koniec czasu gniewu, bo widzenie dotyczy końca czasu. (20) Baran z dwoma rogami, którego widziałeś, oznacza królów Medii i Persji. (21) A kozioł, to król grecki, a wielki róg, który jest między jego oczami, to król pierwszy. (22) A to, że został złamany, a cztery inne wyrosły zamiast niego, znaczy: Z jego narodu powstaną cztery królestwa, ale nie z taką mocą, jaką on miał. (23) Lecz pod koniec ich królowania, gdy zbrodniarze dopełnią swej miary, powstanie król zuchwały i podstępny. (24) Siła jego będzie potężna i spowoduje okropne nieszczęścia; i szczęśliwie mu się powiedzie w działaniu, i zniszczy możnych i lud świętych. (25) Działając podstępnie dzięki mądrości, będzie miał powodzenie; będzie pyszny w sercu i wielu zniszczy niespodzianie. Lecz gdy powstanie przeciwko księciu książąt, zostanie zmiażdżony bez udziału ludzkiej ręki. (26) A widzenie o wieczorach i porankach, jak powiedziano, jest prawdą; ale ty zapieczętuj to widzenie, bo spełni się po wielu dniach. (27) Wtedy ja, Daniel, zemdlałem i chorowałem przez kilka dni; potem wstałem i sprawowałem służbę u króla, byłem jednak zaniepokojony widzeniem i nie rozumiałem go” (Daniela 8:1-26).
Symbole słońca, księżyca i gwiazd wyobrażają władców rządzących potęg.
Góry, wyspy, skały, zwierzęta (bestie) wyobrażają królestwa i narody.
Daniel otrzymał wizję, w której ukazane mu zostały przyszłe wydarzenia.
Jakie?
„A gdy podniosłem oczy, widziałem, a oto baran stanął na brzegu rzeki; miał dwa rogi. Oba rogi były długie, lecz jeden był dłuższy od drugiego, a ten dłuższy wyrósł później. (4) Widziałem, jak baran bódł na zachód i na północ, i na południe, a żadne zwierzę nie mogło mu się oprzeć i nikt nie mógł wyratować z jego mocy; robił co chciał, i był coraz silniejszy” (8:3-4).
Baran z dwoma rogami symbolizuje królestwo Medo-Perskie, którego rządy nastały w latach 539 – 331 przed Chrystusem.
Ukazany został również dokładny kierunek podbojów tej potęgi, co też precyzyjnie się wypełniło.
Persja była silniejsza od Medii i z czasem to ona przejęła panowanie w królestwie, dlatego napisano, że jeden z rogów barana był dłuższy od drugiego.
„Baran z dwoma rogami, którego widziałeś, oznacza królów Medii i Persji” (8:20).
Spojrzenie na mapę starożytnego Wschodu z czasów rozkwitu państwa Medo-Perskiego, pozwala w pełni zrozumieć wymowę powyższego tekstu.
Z roku na rok, armie Medo-Perskie święciły wciąż nowe triumfy. Żadne państwo, żaden naród i żadne wojska nie mogły zatrzymać ich zwycięskich pochodów, gdyż nad królestwem tym czuwał sam Bóg, by w czasie jego największego rozkwitu, użyć jego sił i znaczenia dla swoich wielkich celów (zobacz Izajasza 45:1-6, Ezdrasza 1:1-11).
Medo-Persja rozszerzała swe granice, wchłaniając coraz to nowe terytoria, by w czasach króla Achaszwerosza (Kserksesa 486-465) sprawować władzę nad stu dwudziestu siedmioma krainami, od Indii, aż do Etiopii (zobacz Estery 1:1-2).
Omawiany fragment proroctwa Daniela zdumiewa i uczy szacunku dla Słowa Bożego, ze względu na dokładność przewidywania wypadków historycznych w ich kolejności chronologicznej. Bo oto wymienione w proroctwie kierunki: na zachód i na północ i na południe, gdzie atakował baran, wiernie określają kolejność dokonywanych przez Medo-Persję podbojów:
Na zachód, uderzył Cyrus już w roku 546. Była to wyprawa przeciwko królowi Lidii, Krezusowi, który został pokonany i dostał się do niewoli.
Stolica państwa Sardes, została zdobyta i Lidia stała się prowincją Państwa Medo-Perskiego. W siedem lat później została zdobyta Babilonia.
Następnie Cyrus ruszył na północ. Wcielił do swego państwa rozległe tereny łącznie z Baktrią, krótko przed rokiem 529. W tym bowiem roku, walcząc ze Scytami, poniósł śmierć.
Syn i następca Cyrusa, Kambyzes II, był kontynuatorem dzieła swego ojca. Organizuje on wyprawę na południe do Egiptu, który podbija w roku 525.
Przez ponad dwieście lat Medo-Persja niepodzielnie władała światem – do momentu, gdy na arenie dziejów pojawił się kozioł.
„A gdy nad tym się zastanawiałem, oto nadszedł kozioł z zachodu po powierzchni całej ziemi, nie dotykając ziemi, a ten kozioł miał między oczami jeden róg. (6) A gdy przyszedł do barana mającego dwa rogi, którego widziałem na brzegu rzeki, uderzył na niego z całej siły. (7) I widziałem, jak natarł na barana, a rozjuszywszy się nań, uderzył na barana, złamał oba jego rogi; a baran nie miał siły, by mu sprostać; i rzuciwszy go o ziemię, zdeptał go, a nie było nikogo, kto by wyrwał barana z mocy kozła” (8:5-7).
Kozioł symbolizuje królestwo Grecji.
Wielki róg symbolizuje króla Aleksandera III Wielkiego zwanego także Aleksandrem Macedońskim, który podbił państwo Medo-Perskie i doprowadził do hegemonii państwa greckiego (331 – 146), jak napisano: „A kozioł, to król grecki, a wielki róg, który jest między jego oczami, to król pierwszy” (8:21).
Historia walk grecko-perskich nie jest długa, przeciwnie Aleksander Macedoński dokonał błyskawicznego podboju tych olbrzymich obszarów.
Wizja prorocza opisując pełne dynamizmu ataki kozła, dokładnie przedstawia rzeczywisty przebieg wydarzeń.
Wiosną roku 334 Aleksander przeprawił się z armią przez Hellespont i nad rzeczką Granik rozgromił o wiele liczniejsze wojska perskie.
W następnym roku, przyszło mu spotkać się z królem Dariuszem i tutaj zwycięstwo Aleksandra było błyskawiczne i zupełne. Dariusz ratował się ucieczką, a cała rodzina królewska dostała się do niewoli.
Ostatnią walkę, która położyła kres perskiemu panowaniu nad światem, stoczył Aleksander pod Arbellą w pobliżu Niniwy w roku 331.
„A kozioł wyrósł bardzo; a gdy najbardziej spotężniał, złamał się wielki róg i na jego miejscu wyrosły cztery inne rogi na cztery strony nieba” (8:8).
Wszyscy znamy z historii ogromne i błyskawiczne podboje Aleksandra Wielkiego, który u szczytu potęgi niespodziewanie zmarł w Babilonie w wieku 33 lat (323 rok), pozostawiając po sobie dwóch synów: Heraklesa oraz Aleksandra IV.
Aleksander IV zostaje zamordowany przez Kassandra, satrapę Macedonii, a Herakles wyniesiony automatycznie na tron, po czym również zostaje bez zwłoki stracony.
Tron grecki siłą rzeczy musi zająć ktoś obcy, gdyż Aleksander nie ma już potomka.
Spełni się w tym inne proroctwo Pisma Świętego, dotyczące sukcesji po Aleksandrze:
„Rozpadnie się jego królestwo i będzie rozdzielone między cztery strony świata; lecz nie między jego potomków” (Daniela 11:4).
Cztery rogi, które wyrosły na miejscu wielkiego rogu, to cztery królestwa, które z czasem się uformowały. Po śmierci Aleksandra władzę przejęło jego czterech generałów (diadochów):
1. Antypater (Władca Macedonii i Grecji).
2. Antygon I Jednooki (Władca Frygii i Pamfilii).
3. Lizymach (Władca Azji Mniejszej i Tracji).
4. Ptolemeusz I Soter (Władca Egiptu, Cypru i Palestyny, założyciel dynastii Ptolemeuszy).
W następnych latach (do 281 roku) wodzowie ci i ich następcy toczyli walkę o sukcesję po Aleksandrze (wojny diadochów).
W 301 roku przed Chrystusem miała miejsce decydująca bitwa pod Ipsos, w wyniku, której poległ Antygon – ostatni przedstawiciel władzy centralnej. Wówczas powstały cztery królestwa:
1. Lizymacha w Tracji i Bitynii.
2. Kassandra w Macedonii.
3. Ptolemeusza w Egipcie, Libii, Arabii.
4. Seleukosa w Syrii, Mezopotamii, Persji, Baktrii, Babilonii, aż do Indii.
Oczywiście, tak podzielone państwo nie stanowiło już takiej potęgi i nie reprezentowało tej siły, jaką miało za Aleksandra. Każdy z królów dbał odtąd przede wszystkim o własne interesy, a to, co zresztą potwierdziła historia, nie mogło wyjść na zdrowie greckiemu panowaniu nad światem. Mając to na uwadze, proroctwo zapowiedziało:
„A to, że został złamany, a cztery inne wyrosły zamiast niego, znaczy: Z jego narodu powstaną cztery królestwa, ale nie z taką mocą, jaką on miał” (8:22).
P.s.
Pomiędzy południową dynastią Ptolemeuszy, a północną dynastią Seleucydów toczyła się wojna poprzez około 150 lat, nieprzerwanie do czasu opanowania tych terenów przez Rzym. Toczyli walki o Syrię i Palestynę, będące dla nich atrakcyjne ze względu na przebiegające tam szlaki handlu dalekosiężnego.
Negatywne konsekwencje tej wojny ponosił Izrael, który znalazł się na granicy pomiędzy dwoma wrogimi imperiami.
Uwaga!
Od 5 wersetu, 11 rozdziału księgi Daniela znajdujemy opisany konflikt pomiędzy dynastią Ptolemeuszy (Egipt) przedstawioną, jako król południa i dynastią Seleucydów (Syria), przedstawioną, jako król północy (opisałem to szczegółowo w osobnym artykule).
„A z jednego z nich wyrósł inny mały róg, który bardzo wyrósł ku południowi i ku wschodowi, i ku prześlicznej ziemi. (23) Lecz pod koniec ich królowania, gdy zbrodniarze dopełnią swej miary, powstanie król zuchwały i podstępny. (24 BG) I zmocni się siła jego, aczkolwiek nie jego siłą, tak, że na podziw będzie wytracał, a szczęśliwie mu się powiedzie, i wszystko wykona; bo wytracać będzie mocarzów i lud święty” (8:9-10, 23-24).
Mały róg, który wyrósł ku południowi, symbolizuje Antiocha IV Epifanesa (175-163), syna Antiocha III Wielkiego, który był bratem Seleukosa – założyciela dynastii Seleucydów.
Historia życia tego człowieka jest historią zakładnika rzymskiego i króla potężnego państwa, opierającego się granicami o Nil na południu i o Indus na wschodzie.
Jest to dramatyczna historia, zdumiewającego sukcesami wojennymi władcy, zarozumiałego szaleńca, któremu wydawało się, „że może rozkazywać niebu, ziemi i wichrom”.
Nade wszystko zaś jest to historia przeciwnika Bożego, podnoszącego świętokradczą rękę na Przybytek Pański, mordującego lud Boży, ukaranego wreszcie za swe zbrodnicze czyny strasznym wyrokiem Najwyższego.
Antioch IV Epifanes był synem Antiocha III, zwanego Wielkim. Młodszym synem i dlatego nie mógł myśleć o koronie Seleucydów (Seleukidów). Wkrótce zresztą miał go spotkać gorszy los. Pokonany przez Rzym w bitwie pod Magnezją w roku 190, zawierając pokój z Rzymianami, Antioch III musiał się zobowiązać do wydania swego młodszego syna jako zakładnika. I to w tym charakterze Antioch znalazł się w Wiecznym Mieście.
Ale po trzech latach nastąpiła radykalna zmiana w jego sytuacji. W roku 187 Antioch Wielki zginął podczas próby obrabowania świątyni Baala w Elymais, a na tron Seleucydów wstąpił jego starszy syn, Seleukos IV. Ten postarał się o to, by Rzymianie zwolnili jego brata Antiocha, a na jego miejsce wysłał swego syna Demetriusza.
Los Antiocha miał się wkrótce zmienić jeszcze bardziej. Podczas gdy znajdował się w drodze z Rzymu, przyzywający go Seleukos zginął skutkiem zamachu jednego z ministrów, niejakiego Heliodora. Heliodorowi nie było jednak dane cieszyć się owocem swego czynu, jego zamiar zagarnięcia tronu Seleucydów został udaremniony przez królów Pergamonu: Eumenosa i Attalosa, którzy usunęli Heliodora i osadzili na tronie przybyłego właśnie Antiocha, by sobie zyskać jego przyjaźń.
Tak oto Antioch IV, który przybrał przydomek „Epifanes” tj. „bóg objawiony”, bez wysiłku i osobistych zabiegów, został królem greckiego państwa Seleukidów!
Do tego momentu w osobie Antiocha IV Epifanesa wypełniły się cztery prorocze zapowiedzi:
- Królem został w roku 175 (do 163), a więc przy końcu greckiego panowania nad światem (w. 22).
- Wyrósł z jednego z czterech rogów (władców/królestw) kozła – greckiego państwa Seleukidów pochodzących od Seleukosa (w. 9).
- Był zakładnikiem w Rzymie, bez widocznych perspektyw zostania królem, a więc kimś zupełnie niepozornym (w. 9).
- Siła jego wzmocniła się nie jego siłą, gdyż to inni wynieśli go na tron (w. 24 BG).
„A z jednego z nich wyrósł inny mały róg, który bardzo wyrósł ku południowi i ku wschodowi, i ku prześlicznej ziemi” (8:9).
Po umocnieniu się na tronie, Antioch IV Epifanes z baczną uwagą zaczął patrzeć „ku południowi” na Egipt.
Najpierw udaremnił on zamiar Egiptu dążącego do odebrania mu Celesyrii, następnie w roku 169 najechał Egipt, zdobył Peluzjum i Memfis i ogłosił się królem, jako opiekun małoletniego Ptolemeusza VI Filemetora.
Równocześnie z tymi wypadkami, państwo Antiocha zaczęło wzrastać nadmiernie „ku wschodowi”.
„Kuzyn królewski, dzielny Eukratidas, odzyskał właśnie Baktrię, utraconą blisko przed wiekiem i w rozstrzygającej bitwie, zwyciężył jej władcę Demetriusza. Baktria wróciła do Seleukidów. Teraz Antiocha słuchał już cały Egipt i niemal cała Azja od Tauru aż po Indus” (Hellada królów, str. 331).
Czyli niemalże wszystkie ziemie, na których kiedyś rozciągało się państwo Aleksandra Macedońskiego (za wyjątkiem Macedonii i niektórych niewielkich części Azji).
Nie dane mu jednak było utrzymać tych ogromnych zdobyczy. Skutkiem interwencji zaniepokojonych sukcesami państwa Seleukidów Rzymian, w roku 168 Antioch musiał się wycofać z Egiptu. Podążał na wschód, celem złamania wzrastającej potęgi Partów, a po drodze zatrzymał się w Jerozolimie…
„Wielkością swoją sięgał aż do wojska niebieskiego i strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, i podeptał ich” (8:10).
„Wojsko niebieskie” to symbol ówczesnego narodu Izraelskiego:
„I nie usłucha was Faraon; lecz Ja włożę rękę moją na Egipt, i wyprowadzę wojska moje, lud mój, syny Izraelskie, z ziemi Egipskiej w sądziech wielkich” (2 Mojżesza 7:4 BG, por. 12:17).
Do roku 201 przed Chrystusem Judea znajdowała się pod panowaniem Ptolemeuszów i mało wiemy o jej dziejach. Jednak w roku 201 nastąpiła zmiana, kiedy Antioch III (ojciec Antiocha IV) wydarł Egiptowi całą południową Syrię.
Panowanie greckie i sąsiedztwo greckich miast, przyzwyczaiły Żydów do greckiego języka, a elementy klasy rządzącej, skupione około osoby arcykapłana wyraźnie sprzyjały hellenizmowi.
Ludzie ci wzbudzali okrutną nienawiść wśród swych pobożnych rodaków, według opinii tych ostatnich, byli oni bezbożnikami. Żydowscy helleniści nie dość, że odstępowali od religii ojców i przyjmując obce zwyczaje odwracali od Izraela Boże błogosławieństwo, lecz ponadto wywoływali w kraju zamieszki, rywalizując między sobą o władzę.
Jerozolima stała się, na co dzień widownią bezprawia, mordów i nadużyć wołających o pomstę do nieba, o wylanie Jego sprawiedliwego gniewu na nieprawych.
Dodać trzeba, że helleniści żydowscy „pozbywali się znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza, zaprzedając siebie i naród Grekom” (1 Machabejska 1:15).
W takiej właśnie chwili, Antioch IV Epifanes, powracając z Egiptu, przybył do Jerozolimy.
Dalszy rozwój wypadków został przedstawiony w księgach Machabejskich:
„…z wielkim wojskiem wyruszył przeciw Izraelowi i przeciw Jerozolimie. W swojej pysze wtargnął do świątyni i zabrał złoty ołtarz i świecznik razem ze wszystkim, co do niego należało […] i wszystko połamał. Zabrał złoto i srebro i kosztowne naczynia, zabrał też ukryte skarby […] W Jerozolimie uczynił rzeź i przemawiał z wielką pychą” (1 Machabejska 1:20-24).
Prorocza wizja, mówiąca, że Antioch strącił na ziemię niektórych z wojska i z gwiazd, podeptał ich – dotyczy przemocy, bezprawia i mordów, jakich dopuszczali się siepacze Antiocha wobec Żydów. Masowo ginęli wtedy Izraelici:
„Na mocy dekretu królewskiego wymordowano kobiety, które obrzezały swe dzieci, zawiesiwszy im niemowlęta na szyjach… Gniew Boży strasznie zaciążył nad Izraelem” (1 Machabejska 1:60-64).
Dlaczego to wszystko spotkało Żydów?
Ucisk ten był wyrazem dopustu, wylania gniewu Bożego, z powodu bezprawia Izraelitów, jak to miało miejsce wielokrotnie już wcześniej. Sami Żydzi, mimo że tak ciężko pokarani, oddawali Bogu sprawiedliwość. W II księdze Machabejskiej czytamy:
„Antioch triumfował w swoim przekonaniu, nie wiedział jednak tego, że wskutek grzechów mieszkańców miasta rozgniewał się na krótki czas Władca i że stąd pochodzi Jego obojętność dla świętego miejsca” (2 Machabejska 5:17-20).
Na rabunku i masakrze ludności, nie zakończyła się jednak zbrodnicza działalność Antiocha w Izraelu.
„Wmówił w siebie potęgę, jaką ma książę wojsk, tak, że odjęta mu została stała codzienna ofiara i zostało zbezczeszczone miejsce jego świątyni. (12) Na codziennej ofierze dopuszczono się przestępstwa; prawda została powalona na ziemię, a cokolwiek czynił, to mu się udawało. (13) I usłyszałem jednego świętego mówiącego, a inny święty rzekł do tego właśnie świętego, który mówił: Jak długo zachowuje ważność widzenie dotyczące stałej codziennej ofiary, przestępstwa pustoszenia i bezczeszczenia świątyni i deptania prześlicznej ziemi?” (8:11-13).
„Siła jego będzie potężna i spowoduje okropne nieszczęścia; i szczęśliwie mu się powiedzie w działaniu, i zniszczy możnych i lud świętych. (25) Działając podstępnie dzięki mądrości, będzie miał powodzenie; będzie pyszny w sercu i wielu zniszczy niespodzianie. Lecz gdy powstanie przeciwko księciu książąt, zostanie zmiażdżony bez udziału ludzkiej ręki” (8:24-26).
Komentarz do tych wydarzeń ponownie znajdujemy w apokryficznej księdze:
„Król posłał swoich wysłańców do Jerozolimy z pisemnym poleceniem, aby w świątyni zaprzestano składać całopalenia, ofiary krwawe i ofiary płynne, żeby zbezczeszczono sabat i święta i żeby zbezczeszczono świątynię i świętych, żeby natomiast sporządzono ołtarze, święte gaje, posągi bożków, oraz składano mięso świń i innych nieczystych zwierząt” (1 Machabejska 1:44-51).
Jak już wspominałem charakterystyka małego rogu, w zupełności odpowiada osobie i działalności greckiego króla północnego państwa Seleucydów – Antiocha IV Epifanesa (175 do 163), który nie tylko najechał Jerozolimę i urządził rzeź, ale także zbezcześcił świątynię, stawiając w niej posąg Zeusa, któremu nakazał składać świnie w ofierze.
W roku 167 jego generał Apolonios, zajął Jerozolimę, zrównał z ziemią jej mury, a w Mieście Dawidowym zbudował warownię (Akra), która stała się „domem wiarołomców i zasadzką dla Miasta” (1 Machabejska 1:33, 36).
W ślad za Apoloniosem przybył komisarz mający polecenie zabronienia wyznawania religii żydowskiej.
„Grecki ołtarz „odraza strapienia” został umieszczony nad żydowskim ołtarzem […] na nowym ołtarzu, co miesiąc zabijano świnię, a świątynia stała się chramem Zeusa Olimpijskiego” (Cywilizacja Hellenistyczna, str. 356).
O małym rogu powiedziano, że uwielbi sam siebie w sercu swoim (Daniela 8:25 BG). I rzeczywiście. Już samo przybranie przydomka „Epifanes”, co znaczy „bóg objawiony” świadczy o tym, jak wielkie było zadufanie Antiocha. Nawet na monetach umieścił inskrypcję ze swoim przydomkiem „Epifanes”, jako „Theos Epiphanes”, czyli „Bóg Objawiony”.
Źródła historyczne stwierdzają, że był to chyba jedyny król, który naprawdę wierzył w swą boskość.
Podobną opinię wyraża autor Drugiej Księgi Machabejskiej, czytamy tam, że Antioch był przekonany, iż może rozkazywać nawet falom morskim i dotykać gwiazd na niebie.
Największy wzrost Antiocha, a tym samym największa jego nieprawość polegała na „odjęciu ofiary ustawicznej” – wystąpienie przeciwko Chrystusowi, jako „księciu książąt” (w. 11, 25).
Antioch IV Epifanes nie tylko zabronił składać w świątyni przepisane przez Prawo ofiary, ale dodatkowo splugawił Boży przybytek poprzez składanie w nim nieczystych ofiar (1 Machabejska 1:44-51).
„Jak długo zachowuje ważność widzenie dotyczące stałej codziennej ofiary, przestępstwa pustoszenia i bezczeszczenia świątyni i deptania prześlicznej ziemi? (14) A ten odpowiedział mu: Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków, potem świątynia znowu wróci do swojego prawa (26) A widzenie o wieczorach i porankach, jak powiedziano, jest prawdą; ale ty zapieczętuj to widzenie, bo spełni się po wielu dniach” (8:13-14, 26).
Słowa: „widzenie o wieczorach i porankach, jak powiedziano, jest prawdą”, oznaczają, że właśnie w tym konkretnym przypadku nie powinniśmy stosować zasady ROK ZA DZIEŃ, jak to robią dzisiaj rozmaici bajkopisarze, na przykład adwentyści…
Czytając dzisiaj te słowa, możemy się zastanawiać, dlaczego, zamiast podać liczbę dni, miesięcy lub lat, podano liczbę wieczorów i poranków?
Otóż taki właśnie opis jest najtrafniejszy, gdyż doskonale harmonizuje z treścią całego widzenia, ponieważ największym przestępstwem Antiocha IV Epifanesa, było sprofanowanie świątyni i odjęcie ustawicznej ofiary, a ustawiczna ofiara to dwa baranki jeden ofiarowany wieczorem, a drugi w poranku:
„A to będziesz czynił na ołtarzu: Codziennie ofiarować będziesz stale dwa roczne jagnięta: (39) jedno jagnię ofiarujesz rano, a drugie jagnię ofiarujesz przed wieczorem. (40) Przy pierwszym jagnięciu także jedną dziesiątą część efy najprzedniejszej mąki pszennej, rozczynionej z ćwiercią hinu oliwy, a jako ofiarę z płynów ćwierć hinu wina. (41) Drugie jagnię ofiarujesz przed wieczorem. Ofiarujesz je z taką samą ofiarą pokarmową i ofiarą z płynów jak rano – ku przyjemnej woni, ofiarę ognistą dla Pana” (2 Mojżesza 29:38-41, por. 4 Mojżesza 28).
„Składają oni Panu co poranek i co wieczór ofiary całopalne i kadzidlane z wonnych rzeczy, rozkładają chleby pokładne na stole z czystego złota, dbają o szczerozłoty świecznik z jego lampami, aby świeciły co wieczór, gdyż my przestrzegamy przepisów Pana, Boga naszego, wy natomiast opuściliście go” (2 Kronik 13:11).
Istnieją dwie formy zapisu takiej samej „ilości” w Biblii.
Dla przykładu poniższa mówi nam, że Jehoszua będzie w grobie 3 dni i 3 noce. Po samogłosce „i” występuje ponownie liczba:
„Albowiem jak Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce” (Mateusza 12:40).
Druga forma zapisu występuje, kiedy po samogłosce „i” nie ma liczby, co oznacza, że w sumie – łącznie poginęło 1000 mężczyzn i kobiet:
„…tak, iż poginęli wszyscy mieszkańcy warowni Sychemskiej w liczbie około tysiąca mężczyzn i kobiet” (Sędziów 9:49).
Inny przykład.
Jak możemy określić 7 dni?
Pierwszy zapis:
Tydzień = 7 wieczorów i 7 poranków.
Drugi zapis:
Tydzień = 14 wieczorów i poranków.
Powracając do 8 rozdziału księgi Daniela bez trudu zauważamy, że zastosowano w nim drugą formę zapisu, gdzie liczba 2300 oznacza sumę wieczorów i poranków:
„Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków”.
Dlatego, jeśli chcemy otrzymać liczbę dni, zamiast wieczorów i poranków – musimy sumę wieczorów i poranków, a więc 2300, podzielić przez 2, gdyż liczba 2300 oznacza sumę wieczorów i poranków, a nie sumę dni. I wtedy otrzymujemy wynik: 1150 dni.
2300 wieczorów i poranków = 1150 dni = 3 lata, 2 miesiące i 10 dni (1 mc=30 dni).
Jest to faktyczny okres bluźnierczej działalności małego rogu, Antiocha IV Epifanesa, który działał tuż przed końcem panowania mocarstwa greckiego.
W roku 169 przed Chrystusem Antioch IV Epifanes zdobywa Jeruzalem. Wracając z Egiptu, brutalnie zagarnął skarby nagromadzone w świątyni Jerozolimskiej, tytułem zaległych danin. Posunięcia te spowodowały wieloletnią wojnę, której pierwszy etap zakończył się w grudniu 164 roku.
W roku 167 wydaje edykt zabraniający wszelkich żydowskich obrządków i zwyczajów w Jerozolimie (2 Mojżesza 29:38, 4 Mojżesza 28:3), a świątynię zamienia w przybytek syro-fenickiego kultu boga Baal-Szamona i stawia w świątyni jego pomnik, który Grecy nazywali Jowiszem – Zeusem Olimpijskim. Dokładny tego opis znajdujemy w 1 Księdze Machabejskiej 1:41-64. Wywołało to ostre niepokoje i w latach 167 – 160 trwało powstanie Machabeuszy.
W grudniu 164 roku Juda Machabeusz odbija świątynię Jeruzalemską i przywrócona zostaje ustawiczna ofiara „wieczorna i poranna”.
„Machabeusz, a z nim jego ludzie, pod wodzą Pana zdobyli świątynię i miasto, (2) znieśli ustawione na placu przez obcokrajowców ołtarze i gaje. (3) Po oczyszczeniu świątyni zbudowali nowy ołtarz, wykrzesali ogień z kamieni, a potem wziąwszy ten ogień, złożyli ofiarę. (5) …została ona oczyszczona, dwudziestego piątego tego samego miesiąca, którym jest Kislew” (2 Machabejska 10:1-3, 5).
Zestawienie podanych dat wykazuje, że przepowiedziane w proroctwie Daniela dwa tysiące wieczorów i poranków, czyli 1150 dni, według źródeł historycznych i ksiąg apokryficznych, wypełniło się w okresie od 15 Kislew 167 roku do 25 Kislew 164 roku.
Daje nam to okres 1105 dni (3 lata i 10 dni).
Pozostałe dwa miesiące to niewątpliwie okres przed pierwszą z podanych dat, tj. przed 15 Kislew 167 roku, gdzie tyle czasu musiało upłynąć od wydania pierwszego dekretu Antiocha przeciw świątyni (dekretu, którego dokładnej daty nie znamy), na mocy, którego zaprzestano składać ofiarę ustawiczną, i postawiono na ołtarzu całopalenia „ohydę spustoszenia” – posąg Jowisza (Zeusa) Olimpijskiego.
„Lecz gdy powstanie przeciwko księciu książąt, zostanie zmiażdżony bez udziału ludzkiej ręki” (8:25).
Śmierć Antiocha IV Epifanesa.
Niekończąca się pycha zbrodniczego króla miała zostać ukarana i to w sposób straszny.
Wieść o powstaniu Machabeuszy, zlikwidowaniu kultu Jowisza i oczyszczeniu świątyni, zastała Antiocha na Wschodzie. Rozgniewany i napełniony furią, postanowił wrócić i stłumić powstanie Żydów. W drodze spotkała go jednak zasłużona kara, dotknięty „palcem Bożym” zapadł na jakąś trawiącą chorobę.
„Zapłonął więc gniewem i zamierzał na Żydach pomścić zło, jakie cierpiał ze strony tych, którzy go zmusili do ucieczki. Dlatego polecił woźnicy, aby jechał bez wytchnienia i przyspieszył koniec podróży. Sąd Nieba był już nad nim. W swoim gniewie, tak się wyraził:
Jerozolimę, skoro tylko tam się znajdę, uczynię zbiorowym grobem Żydów!
Ale wszystkowidzący Pan, Bóg Izraela, dotknął go nieuleczalnym i niewidocznym cierpieniem. Zaledwie, bowiem wypowiedział te słowa, pochwycił go nieznośny ból wnętrzności i straszna męka wewnątrz ciała. Było to całkowicie sprawiedliwe, gdyż on wielu różnorodnymi katuszami zadawał męki wnętrznościom innych ludzi. On tymczasem nie ustępował nic ze swojej nieokiełznanej pychy. W dalszym ciągu pełen zarozumiałości, dysząc ogniem i złością przeciwko Żydom, rozkazał jeszcze przyspieszyć podróż.
Wtedy to nagle wypadł z wozu, który niósł go z szumem, a upadek jego był tak nieszczęśliwy, że doznał porażenia wszystkich części ciała. I ten, który niedawno w swej nadludzkiej pysze był przekonany, że może rozkazywać falom morskim i wyobrażał sobie, że na wagę może rzucić szczyty gór, znalazł się na ziemi, skąd zabrano go do lektyki. Doszło nawet do tego, że z oczu bezbożnika wydobywały się robaki a ciało jego za życia odpadało kawałkami, na skutek przykrej woni, jaka od niego wychodziła, całe wojsko cierpiało na mdłości. Tego, któremu na krótko przedtem wydawało się, że dotyka gwiazd na niebie, nikt nie mógł znieść, tak nieznośnie silny był zaduch. (28) Ten więc zabójca i bluźnierca, cierpiąc największe boleści, tak jak to dla innych postanowił, na obcej ziemi, w górach, w nędzny sposób zakończył życie” (2 Machabejska 9:4-10, 28).
Kara, jaka spotkała Antiocha IV Epifanesa za jego zbrodnie przeciwko Bogu, „Księciu książąt” i przeciwko Izraelowi, nosi wszelkie znamiona doraźnego sądu Bożego, i jest bardzo podobna do kary zesłanej niespełna dwa wieki później na żydowskiego króla Heroda, który stoczony przez robactwo, wyzionął ducha (Dzieje 12:23).
Tym samym cudownie spełniła się zapowiedź prorocza mówiąca, że wyobrażony w symbolu małego rogu król zostanie zmiażdżony bez udziału ludzkiej ręki (Daniela 8:25).
Prorocze kłamstwa.
Zapytam ponownie, jak to się ma na przykład do dzisiejszych baśni o 2300 latach, rzekomo ukończonych w 1844 roku?
Nijak!
W związku z wyżej opisanymi faktami historyczno-biblijnymi musi legnąć w gruzach cała wyliczanka adwentystów odnośnie 2300 dni prowadzących do 1844 roku.
Co za tym idzie nie ma mowy o słuszności ustanowienia wówczas jakiegoś sądu i przechodzenia Chrystusa z jakiegoś miejsca na inne miejsce…
Zresztą Biblia jest bardzo precyzyjna i sama określa, kiedy taki sąd się rozpoczął.
„Teraz odbywa się sąd nad tym światem” (Jana 12:31).
„Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie wierzą ewangelii Bożej?” (1 Piotra 4:17).
W czasie Łaski który cały czas trwa od I wieku, ludzie sądzą się sami na podstawie swojego stosunku/wiary do Ewangelii i świadectwa o Synu Bożym:
– ci, którzy przyjmują Ewangelię, „przechodzą ze śmierci do życia”:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota” (Jana 5:24).
Wiara + posłuszeństwo = życie.
„Kto wierzy w niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony dlatego, że nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego (19) A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe” (Jana 3:18-19, por. Jana 6:40, 1 Jana 5:5-13).
– ci, którzy odrzucają Ewangelię i świadectwo Boga Ojca o Jego Synu, skazują się na śmierć:
„Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym” (Jana 12:48, por. Jana 3:12-13,16,18).
„Kto wierzy w Syna Bożego, ma świadectwo w sobie. Kto nie wierzy Bogu, uczynił go kłamcą, gdyż nie uwierzył świadectwu, które Bóg złożył o Synu swoim. (11) A takie jest to świadectwo, że żywot wieczny dał nam Bóg, a żywot ten jest w Synu jego. (12) Kto ma Syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota. (13) To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny” (1 Jana 5:10-14).
Paweł Krause
