Rozdział 8
„A gdy zdjął siódmą pieczęć, nastało w niebie milczenie na około pół godziny. (2) I widziałem siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, i dano im siedem trąb. (3) I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złotą kadzielnicę; i dano mu wiele kadzidła, aby je ofiarował wraz z modlitwami wszystkich świętych na złotym ołtarzu przed tronem. (4) I wzniósł się z ręki anioła dym z kadzideł z modlitwami świętych przed Boga. (5) A anioł wziął kadzielnicę i napełnił ją ogniem z ołtarza, i rzucił ją na ziemię. I nastąpiły grzmoty donośne i błyskawice, i trzęsienie ziemi. (6) A owych siedmiu aniołów, mających siedem trąb, sposobiło się do tego, by zatrąbić. (7) I zatrąbił pierwszy. I powstał grad i ogień przemieszane z krwią, i zostały rzucone na ziemię; i spłonęła jedna trzecia ziemi, spłonęła też jedna trzecia drzew, i spłonęła wszystka zielona trawa. (8) I zatrąbił drugi anioł; i coś jakby wielka góra ziejąca ogniem zostało wrzucone do morza; a jedna trzecia morza zamieniła się w krew,. (9) i jedna trzecia zwierząt żyjących w morzu zginęła, a jedna trzecia okrętów uległa zniszczeniu. (10) I zatrąbił trzeci anioł; i spadła z nieba wielka gwiazda płonąca jak pochodnia, i upadła na trzecią część rzek i na źródła wód. (11) A imię gwiazdy tej brzmi Piołun. I jedna trzecia wód zamieniła się w piołun, a wielu z ludzi pomarło od tych wód, dlatego że zgorzkniały. (12) I zatrąbił czwarty anioł; i ugodzona została jedna trzecia słońca, i jedna trzecia księżyca, i jedna trzecia gwiazd, tak iż jedna trzecia ich część zaćmiła się i dzień przez jedną trzecią część swoją nie jaśniał; podobnie i noc. (13) I spojrzałem, i usłyszałem, jak jeden orzeł lecący środkiem nieba wołał głosem donośnym: Biada, biada, biada mieszkańcom ziemi, gdy rozlegną się pozostałe głosy trąb trzech aniołów, którzy jeszcze mają trąbić” (Objawienie 8:1-13).
Siódma pieczęć.
„Spokój w niebie”, jak wcześniej czytaliśmy, w tym wypadku symbolizuje atmosferę w dominującym mocarstwie, a konkretnie na obszarze Imperium Rzymu.
Między 325, a 395 rokiem panował pozorny spokój. To wydarzenie wprowadza nas do tego, co miało nastąpić niebawem, czyli głosu trąb niszczących Rzym.
Była to cisza przed burzą!
„Z zewnątrz Imperium rzymskie, przez cały okres panowania Konstantyna nigdy nie było poważniej zagrożone” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 193).
„Energiczni cesarze, sprawujący władzę po Dioklecjanie, byli jeszcze w stanie przez czas jakiś sprawować władzę nad całością Imperium. Wprowadzenie w okresie dominatu silnej władzy centralnej, usprawnianie systemu administracji państwa zdołało na pewien czas przywrócić względny spokój wewnątrz państwa i umocnić nadwyrężony autorytet Rzymu na zewnątrz. Dopiero po śmierci Teodozjusza, od roku 395, podział na część wschodnią i zachodnią utrzymał się na stałe i odtąd losy obu cesarstw toczyły się odmiennymi kolejami” (Historia starożytna „Kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego”).
Modlitwy świętych.
Jehoszua Chrystus był Tym, który najpierw „siebie samego wydał za nas, jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności” (Efezjan 5:2).
Wiara w Niego oraz nabranie Jego wiary, umożliwia nam dostęp do Ojca:
„Przez niego, więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię” (Hebrajczyków 13:15).
Odtąd, jako odkupione dzieci Boże w Jego Imieniu wznosimy swe ręce i wołamy do Boga.
„Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Psalm 141:2).
Nie zostało napisane, jaka była treść modlitw dzieci Bożych z tamtego okresu, ale były wśród nich zapewne skargi na krzywdę i prześladowania, podobnie jak to miało miejsce w okresie „piątej pieczęci” (Objawienie 6:10), gdyż 28 lutego 380 roku został wydany pierwszy Edykt Teodozjusza:
„My trzej cesarze chcemy, aby nasi poddani trzymali się niezachwianie tej religii, której św. Piotr nauczał Rzymian, która została wiernie zachowywana przez tradycje, i która jest obecnie nauczana przez arcykapłana Damasusa z Rzymu, i Piotra, biskupa z Aleksandrii, męża Apostolskiej świętobliwości, zgodnie z ustanowieniem Apostołów, i nauką Ewangelii. Wierzmy w jedno Bóstwo Ojca, Syna i Ducha Świętego, o jednakim majestacie w Świętej Trójcy. Rozkazujemy, aby zwolennicy tej wiary zostali nazwani Katolickimi Chrześcijanami, piętnujemy wszystkich naśladujących bezsensownie inne religie podłym imieniem „heretycy” i nie pozwalamy, aby ich niekonwencjonalne zgromadzanie się nosiło imię kościoła. Oprócz potępienia przez boski sąd, muszą się liczyć z ciężką karą, którą nasz autorytet, prowadzony niebiańską mądrością, stosownie obmyśli, aby ją odpowiednio nałożyć…”.
„Teodozjusz edyktem z 380 roku, wkrótce po objęciu władzy, ogłosił religię katolicką, tak tu po raz pierwszy oficjalnie nazwaną za jedynie prawdziwą i dopuszczalną w państwie, piętnując równocześnie jej przeciwników, jako heretyków, głupców i szaleńców” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 209).
Mocą tej ustawy „herezja” stała się przestępstwem ściganym przez państwo.
Prawdziwi chrześcijanie znowu musieli obawiać się o życie.
W 385 roku po raz pierwszy katoliccy biskupi polecili ściąć chrześcijan z powodów wyznaniowych. Miało to miejsce w Trewirze.
Wśród ich modlitw były zapewne również prośby, aby Bóg położył kres znieważaniu Jego świętego Imienia, z którego zrobiono bożka w „trójcy”, którego czci się poprzez obrazy i posągi…
„Na skutek nowotestamentowego odstępstwa chrześcijaństwa od Słowa Bożego i Ewangelii Jezusa Chrystusa, nastał okres ciemności duchowej,w której Kościół pogrążał się od czasów Konstantyna. To odstępstwo zostało spowodowane przez pogańską filozofię, która przeniknęła do Kościoła i wyrządziła niewiarygodne spustoszenia i szkody” (A. Mosheim, „Historia Kościoła”).
„Ofiaruj Bogu dziękczynienie I spełnij Najwyższemu śluby swoje! (15) I wzywaj mnie w dniu niedoli, Wybawię cię, a ty mnie uwielbisz!” (Psalm 50:14).
I oto Bóg odpowiada – po ofiarowaniu wonności i modlitw świętych, „anioł” zrzuca na ziemię kadzielnicę pełną rozżarzonych węgli – aniołowie z siedmioma trąbami sposobią się do zatrąbienia.
Upadek Rzymu był przewidziany już za panowania Konstantyna Wielkiego. To on pierwszy zadał cios panującemu na Zachodzie cesarzowi Maksencjuszowi, co zapoczątkowało lawinę zdarzeń, w wyniku, których upadła Zachodnia część Imperium.
Równocześnie z polityczną klęską Rzymu spadają ciosy na odstępcze już wówczas chrześcijaństwo – w latach 395-476 przeżywa ono krwawe najazdy Gotów, Wandalów, Hunów i Herulów, Ostrogotów i Alanów.
7 Trąb.
Instrumenty te były znane i używane w Izraelu. Służyły m.in. „do zwoływania zboru i do zwijania obozu” (4 Mojżesza 10:1-9), zapowiadały uroczyste święta i zgromadzenia Izraela (3 Mojżesza 23:24, 25:9).
Trąby – i jest to rzecz istotna w naszym rozważaniu – były także używane do ostrzegania przed grożącym skądkolwiek niebezpieczeństwem i sygnałem do bitwy:
„A gdyby trąba wydała głos niewyraźny, któż by się gotował do boju?” (1 Koryntian 14:8).
W związku z tym u proroka Ezechiela czytamy:
„Synu człowieczy, przemów do swoich rodaków i powiedz im: Gdy sprowadzam na jakiś kraj miecz, a lud tego kraju wybiera jednego męża spośród siebie i ustanawia go swoim stróżem, (3) a ten, widząc, że miecz spada na kraj, zatrąbi na rogu i ostrzeże lud, (4) i ktoś usłyszy wyraźnie głos trąby, lecz nie przyjmie przestrogi, i miecz spada i porywa go, to krew spada na jego własną głowę. (5) Głos trąby usłyszał, ale nie przyjął przestrogi, dlatego jego krew spadnie na niego samego, lecz ten, który przestrzega, uratuje swoją duszę” (Ezechiela 33:2-5).
U proroka Amosa również:
„Rzucę ogień na Moab, aby strawił pałace Kerijjot. I zginie Moab we wrzawie, wśród zgiełku przy głosie trąby” (Amosa 2:2).
U proroka Jeremiasza, jak wyżej:
„O, jak mi smutno, jak mi smutno! Wiję się z bólu. O, ściany serca mego! Moje serce jest zaniepokojone, nie mogę milczeć, bo głos trąby słyszysz, moja duszo, zgiełk wojenny! (20) Klęska następuje po klęsce; cały kraj jest spustoszony; znienacka zostały zniszczone moje namioty, w mgnieniu oka moje zasłony. (21) Jak długo mam patrzeć na chorągiew, słyszeć głos trąby?” (Jeremiasza 4:19-21).
„Siedmiu kapłanów nieść będzie przed Skrzynią siedem trąb z baranich rogów. W siódmym dniu zaś obejdziecie miasto siedem razy, a kapłani będą trąbić na baranich rogach. (5) A gdy będą przeciągle trąbić na baranich rogach i wy usłyszycie głos trąb, niech cały lud wzniesie głośny okrzyk bojowy. Wtedy mur miasta rozpadnie się w miejscu, a lud wkroczy do niego, każdy prosto przed siebie” (Jozuego 6:4-5).
„Oto Ja wystąpię przeciwko tobie, góro zniszczenia – mówi Pan – która zniszczyłaś całą ziemię; i wyciągnę moją rękę przeciwko tobie, i strącę cię ze skał, i zamienię cię w górę płonącą. (27) Podnieście sztandar na ziemi, zadmijcie na rogu między narodami, wyznaczcie przeciwko niemu narody, wezwijcie przeciwko niemu królestwa Ararat, Minni i Aszkenaz, wyznaczcie przeciwko niemu dowódcę! Sprowadźcie rumaki jak włochatą szarańczę” (Jeremiasza 51:25-27).
„Zadmijcie na rogu”, „wyznaczcie przeciw niemu narody” – podobnie jak Bóg postąpił z Jerychem oraz ze starożytną potęgą światową Babilonem, tak samo postąpił z potęgą, którą był Rzym. Te same wydarzenia i klęski są opisane w księdze Objawienia, kiedy to przy głosie trąb ginie Imperium rzymskie…
„Najazdy plemion barbarzyńskich dokonujące się w związku z tzw. wielką wędrówką ludów. Około 375 r. zaczął się na terenach Europy wielki ruch różnych plemion wywołany najazdem z głębi Azji koczowniczych plemion mongolskich zwanych Hunnami. Zdążając systematycznie na zachód spychali oni plemiona barbarzyńskie, które szukać będą ziem do osiedlenia się na terenie Imperium Rzymskiego. Kolejni cesarze potężniejącej z każdym rokiem nawale nie byli w stanie skutecznie się przeciwstawić. Przekonała o tym dobitnie rozegrana w 378 r. bitwa pod Adrianopolem, w trakcie, której zgromiona została przez Wizygotów rzymska armia. Po tej klęsce, która przyprawiła o śmierć samego cesarza, siły militarne państwa rzymskiego nigdy nie zdołały się już w pełni odrodzić. Kolejne lata obfitują, zatem w militarne klęski. W 410 r. Wizygoci zdobyli i złupili Rzym. W 451 r. Rzymianie ponieśli z rąk Hunnów ciężką porażkę na terenie Galii. W 455 r. Rzym zostaje ponownie zdobyty i zniszczony, tym razem przez Wandalów. Niemożność obrony granic imperium, a co za tym idzie położenia skutecznej tamy ruchom migracyjnym plemion barbarzyńskich powodowała, że w V wieku cesarstwo rzymskie na zachodzie zaczęło się rozpadać na poszczególne państwa okupowane przez barbarzyńców. Tradycyjną datą oznaczającą kres istnienia cesarstwa rzymskiego na zachodzie jest rok 476, kiedy jeden z wodzów barbarzyńskich – Odoaker pozbawił władzy cesarza Romulusa Augustulusa” (Historia starożytna „Kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego”).
„Uważajcie na głos trąby! Lecz oni odpowiedzieli: Nie będziemy uważali. (18) Dlatego słuchajcie, narody, i uważajcie, pasterze ich trzód! (22) Tak mówi Pan: Oto nadchodzi lud z ziemi północnej i wielki naród rusza z krańców ziemi” (Jeremiasza 6:17-18, 22).
Obszar, na którym grzmiały trąby.
W 395 roku nastąpiło podzielenie cesarstwa na:
– Zachodnią (Honoriusz),
– Wschodnią (Arkadiusz).


„Czwarte królestwo będzie mocne jak żelazo, bo żelazo wszystko kruszy i łamie; i jak żelazo, które kruszy, tak i ono wszystko skruszy i zdruzgocze.(41) A że widziałeś nogi i palce po części z gliny, a po części z żelaza, znaczy, że królestwo będzie rozdzielone, lecz będzie miało coś z trwałości żelaza, jak widziałeś żelazo zmieszane z ziemią gliniastą” (Daniela 2:41).
Powtarzające się wyrażenie „trzecia część” lub „jedna trzecia” ma związek z trójetapowym rozpadem Imperium rzymskiego:
1. Część zachodnia wraz z Rzymem padła pod naporem wojsk Ottokara w 476 roku – pierwsze cztery trąby.
2. Części azjatyckie i afrykańskie zostały podbite przez Arabskich Mahometan w VII wieku – piąta trąba.
3. Cesarstwo Wschodnie, które oddzieliło się od Rzymu w 395 roku zostało podbite przez Tureckich Mahometan w 1453 roku – szósta trąba.
Za każdym razem był to obszar stanowiący pewną część pierwotnego obszaru Cesarstwa Rzymskiego. Trzeba też dodać, że zgodnie z ówczesnym podziałem Imperium, można było rozróżnić:
1. Zachodnią część, z Rzymem, jako jego centrum.
2. Wschodnią część, jako rdzeń greckiego świata, obejmujący bałkański półwysep i Azję Mniejszą, z Konstantynopolem, jako jego centrum.
3. Orientalna część, obejmująca Syrię, Palestynę i Egipt, z Aleksandrią, jako jego centrum.

Pierwsza trąba.
„I zatrąbił pierwszy. I powstał grad i ogień przemieszane z krwią, i zostały rzucone na ziemię; i spłonęła jedna trzecia ziemi, spłonęła też jedna trzecia drzew, i spłonęła wszystka zielona trawa” (8:7).
Ziemia – czyli pewien obszar (zgodnie z wizją Daniela, dotyczącą potęg światowych – ostatnią miał być Rzym, który też owego czasu zajmował 1/4 znanego wówczas świata).
Drzewa i trawa symbolizuje tu miasta i ludzi:
„Przez usta swoich posłańców bluźniłeś Panu i mówiłeś: Z mnóstwem moich rydwanów Dotarłem na najwyższe góry, do krańców Libanu I ściąłem rosłe jego cedry, wyborowe jego cyprysy, Wstąpiłem na najwyższy jego szczyt, do najgęstszego lasu. (24) Ja kazałem kopać i piłem cudze wody, Ja też wysuszę stąpaniem moich stóp wszystkie strumienie Egiptu. (25) Czy nie słyszałeś od dawna, że to Ja uczyniłem, Od pradawnych czasów to ustanowiłem, Co teraz do skutku doprowadziłem, Że ty zamieniasz w kupy gruzów miasta warowne, (26) Mieszkańcy ich zaś, bezsilni, strwożyli się i zmieszali, Stali się jak zioła polne, jak świeża ruń, Jak trawa na dachach, spalona, zanim wyrośnie” (2 Królewska 19:23-26).
„Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą!” (Izajasza 40:7).
„Gdyż wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała jego jak kwiat trawy. Uschła trawa, i kwiat opadł” (1 Piotra 1:24).
Grad w Izajasza 28:17 niszczy schronienie zła:
„I uczynią prawo miarą, a sprawiedliwość wagą. Lecz schronienie kłamstwa zmiecie grad, a kryjówkę zaleją wody”.
W Ezechiela 13:11, 13, 15-16, grad symbolizuje zniszczenie efektu pracy fałszywych proroków.
Grad i Ogień najtrafniej porównując, niszczy potęgę Asyryjską:
„I odezwie się Pan swoim potężnym głosem, i ukaże ciosy swojego ramienia w zapalczywości gniewu i w płomieniu pożerającego ognia, wśród burzy i ulewy, i ciężkiego gradu. (31) Bo głosem Pana przerazi się Asyria, gdy On rózgą uderzy” (Izajasza 30:30-31).
Ogień symbolizuje gniew Boży:
„Nuże, wy wszyscy, którzy przechodzicie drogą, spójrzcie i patrzcie: Czy jest ból równy mojemu bólowi, który mnie zadano, którym dotknął mnie Pan w dniu zapalczywości swojego gniewu? (13) Z wysoka zesłał ogień do moich kości i on przeniknął je, rozciągnął sieć na moje nogi, zawrócił mnie; spustoszył mnie, uczynił na zawsze chorym” (Treny 1:12-13).
Wreszcie „grad i węgle ogniste” w Psalmie 18, użyte są w kontekście karania wrogów ludu Bożego:
„Z blasku przed nim występowały obłoki jego, Grad i węgle ogniste. (14) I zagrzmiał Pan na niebiosach, A Najwyższy wydał głos swój… grad i węgle ogniste.(18) Wyratował mię od potężnego nieprzyjaciela I od nienawidzących mnie, bo byli mocniejsi ode mnie” (Psalm 18:13-14, 18).
Również na Egipt spada grad zmieszany z ogniem (2 Mojżesza 9:24), plewy zostają spalone ogniem (Mateusza 3:12), nasz Bóg jest Ogniem Trawiącym (Hebrajczyków 12:29).
„I zatrąbił pierwszy”.
W księdze Objawienia 8:7 opisane zostało wielkie spustoszenie, jakie nawiedziło wielki obszar Imperium Rzymu na skutek najazdów zachodnich Gotów (Wizygoci) pod dowództwem Alaryka, a następnie północnych plemion germańskich (Ostrogotów, Wandalów, Germanów) dowodzonych przez krwawego Radagajsa.
Rzym, stolica potężnego i dumnego państwa, stał się po raz pierwszy od ponad 600 lat łupem barbarzyńców i pastwą płomieni.
„Nagle, o północy, przeraźliwy głos gotyckich trąb zbudził zniewieściałych Rzymian ze snu. Miasto opanował strach. Po kilku dniach bogata stolica świata stała się miastem żebraków. Zrabowano kosztowności, z domów buchały kłęby dymu i płomienie ognia, a gotyccy wojownicy dumnie paradowali po mieście nawieszawszy na sobie rozmaite ozdoby i damską biżuterię. Niewiasty i panny pogwałcono, mężowie i bracia leżeli pozabijani na ulicach, a ci, którym udało się przeżyć, błąkali się po kraju jak żebracy. Wyglądało to tak, jakby Rzym w tych dniach odbierał pomstę za niezliczone okrucieństwa, jakich się dopuszczał przez całe stulecia nad narodami, na skutek swej tyranii i żądzy ziemi…” (Spener, „Historia Światowa”, tom III, strona 48).
To Alaryk był tym nieszczęściem, gdy spadł na Rzym niby jastrząb, pustosząc Bałkany i Italię, obszar stanowiący 1/3 obszaru Cesarstwa Rzymskiego.
Wydarzenie to szeroko opisał angielski historyk Gibbon:
„… W roku 408 wyruszył Alaryk ponownie do Italii i rozbił swój obóz pod murami Rzymu. W okresie 619 lat siedziba państwa nigdy nie została naruszona przez nieprzyjaciela.
Lecz teraz tysiące mieszkańców Rzymu umarło w swoich domach lub na ulicy, wskutek braku żywności. Odór wydobywający się z dużej ilości rozkładających się ciał niepogrzebanych trupów, zarażał powietrze w całym mieście. […] O północy otworzono cichaczem bramę Salaryjską i przeraźliwy szczęk broni i głos gotyckich trąb zbudził śpiących mieszkańców. 1163 lat po założeniu Rzymu, cesarskie miasto, które podbiło i zcywilizowało tak znaczną część rodzaju ludzkiego, zostało wydane nieokiełznanej wściekłości Germanów i Scytów (24 sierpień 410 roku). […] Na skutek udręczeń, jakie spadły na Rzym i Italię, rozpierzchli się jej mieszkańcy po najdalszych zakątkach i pustkowiach, szukając schronienia” (Rozdział XXXIII).
„Alaryk ruszył jesienią 408 roku na Rzym. Wygłodzone skutkiem oblężenia miasto, które wówczas po raz pierwszy od czasu najazdu Gallów widziało pod swymi murami barbarzyńców, aby się uchronić przed zajęciem, złożyło najeźdźcom olbrzymi okup. Alaryk powtórzył to z końcem 409 roku. Po raz trzeci rzucił się na Rzym, który po krótkim oblężeniu skutkiem braku środków żywności musiał się poddać barbarzyńcom 24 sierpnia 410 roku. W całym ówczesnym świecie fakt ten wywarł wstrząsające wrażenie. Sfery pogańskie dopatrywały się w tym kary bogów za odstępstwo od wiary przodków” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 218).
Wydarzenia te i całą tragedię już współcześni rozumieli i przyjmowali, jako karę zesłaną przez Boga.
Dla przykładu Hieronim, ówczesny wielki autorytet kościelny, pisał:
„Od dwudziestu lat i więcej, leje się codziennie rzymska krew na przestrzeni między Konstantynopolem a Alpami Julijskimi. Przez Scylię, Trację, Macedonię, Dardanię, Dację, Achaję, Epir, Dalmację i całą Panonię przeciągają hordy Gotów, Sarmatów, Kwadów, Alanów, Hunów, Wandalów, pustosząc i plądrując. Ileż to zacnych niewiast i Bogu poświęconych panien, i to ze szlacheckich i wysokich rodów, stało się igraszką tych dzikich bestyj. Biskupów pobrano do niewoli, kapłanów pomordowano, kościoły zburzono, ołtarze zamieniono na żłoby końskie, a kości męczenników powyrzucano z grobów. Wszędzie smutek i narzekanie, i obraz okrutnej śmierci. […] Wali się rzymski okrąg świata, a jednak nie chcemy ugiąć naszych dumnych karków. […]Już od dłuższego czasu odczuwamy gniew Boży na sobie, a jednak nie staramy się Go ubłagać. Nasze grzechy przydają siły barbarzyńcom, a nasze występki są powodem klęsk wojsk rzymskich, a jak gdyby nie było dość, przyłączają się jeszcze wewnętrzne walki domowe, które są gorsze od miecza nieprzyjacielskiego. Nieszczęśliwi byli Izraelici, w porównaniu, z którymi Nabuchodonozor został nazwany sługą Bożym; nieszczęśliwi jesteśmy i my, którzyśmy ściągnęli na siebie niezadowolenie Boże, tak, iż gniew Jego szaleje przeciwko nam, w postaci rozjuszonych barbarzyńców” („Do Heliodora”, rozdział XVI i XVII).
Niestety, biadając i narzekając na sądy Boże, oficjalny kościół nie zmienił swego stanowiska w sprawach najważniejszych, nadal szerzyło się bałwochwalstwo – zmieniły się jedynie imiona czczonych bożków. Nadal celebrowali pogańskie święta, tyle, że pod chrześcijańskimi nazwami, i dalej kłaniali się obrazom, posągom i bożkom o imionach świętych.
Kościół w drodze synkretyzmu przyjmował kolejne pogańskie wierzenia, praktyki i bóstwa, oddając im boską cześć. To przecież już w omawianym okresie wprowadzono wiele zmian w nauce chrześcijańskiej:
– wprowadzono dogmat trójcy,
– ustanowiono modlitwy za umarłych,
– zmieniono przykazania,
– wprowadzono święcenie niedzieli,
– ustalono dogmat o oddawaniu czci aniołom,
– wprowadzono mszę („ofiara bezkrwawa”),
– w miejsce kultu bogini Diany wprowadzono kult „Bogurodzicy” (theotokos), itp. itd.
Kościół ten, z chrześcijańskiego stając się powszechnym (katolickim), prześladował tych, którzy pozostali wierni Bożej Prawdzie objawionej w Piśmie Świętym.
Żądza władzy i zachłanność hierarchów oraz duchowy kompromis uczyniły z oficjalnego chrześcijaństwa religię pogańską. Przyznaje to nawet niejaki kardynał J.H.Newman, pisząc:
„(…) świątynie, kadzidło, świece, ofiary, woda święcona, święta, procesje, błogosławienie pól, szaty kapłańskie, habity, rzeźby i obrazy mają pogańskie korzenie”.


Druga trąba.
„I zatrąbił drugi anioł; i coś jakby wielka góra ziejąca ogniem zostało wrzucone do morza; a jedna trzecia morza zamieniła się w krew,. (9) i jedna trzecia zwierząt żyjących w morzu zginęła, a jedna trzecia okrętów uległa zniszczeniu” (8:8-9).
Zniszczenie z ziemi przenosi się na morze.
Kolejna kara Boża została zadana rzymianom na morzu przez wodza Wandalów Genzeryka.
Po wielkich zwycięstwach odniesionych w Galii, Wandalowie wdarli się do Hiszpanii, a potem przez Gibraltar do północnej Afryki, gdzie wkrótce opanowali Kartaginę.
„W maju 429 roku przeprawili się Wandalowie przez cieśninę Gibraltarską do Afryki i ruszyli wzdłuż wybrzeża ku wschodowi, grabiąc po drodze i dopuszczając się okrucieństw, zwłaszcza wobec duchowieństwa katolickiego, ale witani radośnie przez prześladowanych donatystów i upośledzonych kolonów, którym zdawali się nieść wyzwolenie od religijnego i socjalnego ucisku…. W roku 439 niespodziewanym atakiem opanował Kartaginę, do której przeniósł następnie swoją stolicę. Ze zdobytych w porcie kartagińskim okrętów zorganizował flotę, przy pomocy, której począł trapić łupieżczymi wyprawami wybrzeża Italii i Sycylii” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 223).
Kwestią czasu i wysiłków przedsiębiorczego wodza było opanowanie Sycylii, Korsyki i Sardynii.
31 maja 455 roku Gejzeryk, wódz Wandalów wyruszył z Afryki i stanął pod Rzymem, które wpadło bez walki w jego ręce i przez dwa tygodnie było przez nich systematycznie łupione!
W roku 457 cesarz Majorian usiłował wyprawić przeciwko Genzerykowi silną flotę rzymską, w liczbie ponad trzystu wielkich, nowo zbudowanych okrętów i niezliczoną ilość mniejszych jednostek. Flota ta, zgromadzona u wybrzeży Hiszpanii, miała niespodziewanie zaatakować Wandalów.
Jednak poinformowany o tym Genzeryk nie czekał na atak.
Pod osłoną nocy podpłynął do rzymskiej armady, i napadł na stojące w porcie okręty. Część ich spalił i zatopił, a wiele uprowadził z sobą.
Wschodni cesarz Leon I, zaczął budować drugą flotę, za sumę ponad 130 tysięcy funtów złota. Liczyła ona 1113 dużych okrętów i wiozła ponad stutysięczną armię pieszą, prócz załóg okrętów. Dołączyły do niej floty Herakliusza i Marcelina zbudowane w Italii. Flota płynęła w stronę afrykańskiego wybrzeża.
Ale Genzeryk ponownie nie czekał bezczynnie.
Obsadził swoje okręty najdzielniejszymi Wandalami i Maurami i do okrętów przywiązał liczne małe łodzie wypełnione łatwopalnymi materiałami. Pod osłoną nocy okręty te wpłynęły między flotę rzymską, a wówczas odczepiono łodzie po ich uprzednim zapaleniu. Pozostała cześć floty Genzeryka otoczyła armadę rzymską i przystąpiła do jej niszczenia.
Wśród Rzymian powstało ogromne zamieszanie a potem panika.
Wkrótce cała rzymska flota stanęła w płomieniach, i wyglądało to tak, jak gdyby ktoś wrzucił w morze płonącą górę.
Po zwycięstwie Genzeryk stał się absolutnym panem morza, pustosząc bezkarnie Italię, Trację, a nawet Azję Mniejszą.
Ówcześni mieli świadomość tego, że Wandalowie byli tylko narzędziem w ręku Bożym. Niejaki Sylwan, kapłan z Marsylii tak pisał:
„Jakie sądy wykonuje Bóg nad nami przez Gotów i Wandalów, wykazuje historia. Oni codziennie wzrastają, a my malejemy, oni się podnoszą, a my się uniżamy, oni kwitną, a my więdniemy, gdyż sprawiedliwy jest Pan i sprawiedliwy jest sąd Jego. Jesteśmy osądzeni sądem, który Pan wykonuje obecnie nad nami, i dlatego ku naszej hańbie i naszemu zginieniu powstał lud, który ciągnie z miejsca na miejsce, od miasta do miasta i pustoszy wszystko. […] Lecz ta ręka niebieska, która ich prowadziła do Hiszpanii, aby ukarać tamtejsze zbrodnie, prowadziła ich jeszcze dalej, aż do Afryki, aby i tę spustoszyć. Tak oni sami to przyznają, że nie jest to robota, którą oni sami wykonują, ale że są raczej pędzeni rozkazem Bożym. Z tego można poznać, jak wielkie są nasze przestępstwa, jeżeli dla ukarania nas barbarzyńcy wbrew swej woli są zmuszeni wędrować, zgodnie ze słowami, które wypowiedział kiedyś burzyciel państwa izraelskiego, król asyryjski: „Nadto, czy bez woli Pańskiej przyciągnąłem do tej ziemi, aby ją spustoszyć? Pan rzekł do mnie: Ciągnij do tej ziemi, a spustosz ją” („Panowanie Boże”, tom VII, strona 11-14).
Dwie pierwsze „trąby”, opisują klęski zadane Imperium Rzymu na lądzie przez Zachodnich Gotów (Wizygotów) dowodzonych przez Alaryka, a następnie pogrom rzymian na morzu, dokonany przez wodza Wandalów, Genezeryka.
2 TRĄBA (WANDALE Z GENEZERYKIEM 429-457)

Kolejna, „trzecia trąba”, opisuje następny cios, zadany Imperium Romanum…
Trzecia trąba.
„I zatrąbił trzeci anioł; i spadła z nieba wielka gwiazda płonąca jak pochodnia, i upadła na trzecią część rzek i na źródła wód. (11) A imię gwiazdy tej brzmi Piołun. I jedna trzecia wód zamieniła się w piołun, a wielu z ludzi pomarło od tych wód, dlatego że zgorzkniały” (8:10-11).
Piołun.
„Piołun” w księdze Jeremiasza oznacza gorycz, jakiej naród wybrany doznał w wyniku odstępstwa od Boga. Upokorzenia i klęski zadane zostały przez narody pogańskie:
„Dlatego tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Oto Ja nakarmię ich, to jest ten lud, piołunem i napoję ich wodą zatrutą. (20) Śmierć wdarła się przez nasze okna, weszła do naszych pałaców, aby wytracić dziecko z ulicy, młodocianych z placów!” (Jeremiasza 9:14-20).
„Lecz u proroków Jeruzalemu widziałem zgrozę: Cudzołożą i postępują kłamliwie, i utwierdzają złoczyńców w tym, aby żaden nie odwrócił się od swojej złości; toteż wszyscy stali się dla mnie jak Sodoma, a jego mieszkańcy jak Gomora. (15) Dlatego tak mówi Pan Zastępów o prorokach: Oto Ja nakarmię ich piołunem i napoję ich trucizną, gdyż od proroków Jeruzalemu wyszła bezbożność na cały kraj” (Jeremiasza 23:14-15).
Wody, rzeki oznaczają narody:
„To, co jako słowo Pana doszło proroka Jeremiasza o Filistynach, zanim faraon zdobył Gazę. (2) Tak mówi Pan: Oto podnoszą się wody z północy i stają się strumieniem, który wzbiera; zalewają ziemię i wszystko, co ją napełnia, miasta ich mieszkańców. Krzyczą ludzie i zawodzą wszyscy mieszkańcy ziemi” (Jeremiasza 47:1-2).
W symbolu „trzeciej trąby” przedstawiono trzeci ważny czynnik, jaki przyczynił się do upadku Zachodniej części Imperium Rzymskiego.
„Gwiazda” oznacza w języku prorockim anioła (posłańca) Bożego, albo – jak tutaj – demonicznego. Jego pojawienie się przynosi światu nieszczęście, „płonąca pochodnia”, to pożoga wojenna, ogarniająca wszystko wokół, niosąca gorycz, ból, śmierć i zniszczenie.
Wydarzenia „trzeciej trąby” wypełniły się w krwawych najazdach Hunnów, którzy pod wodzą okrutnego Attyli, jak potop zalali kraje środkowej i zachodniej Europy, koncentrując swe działania głównie właśnie nad rzekami Europy…
„Wkrótce po objęciu rządów przez Attylę, Teodozjusz pod grozą wojny musiał się zobowiązać do płacenia daniny w podwójnej wysokości. Mimo zawartego układu rzucił Attyla w roku 441 swe hordy na naddunajskie prowincje. Attyla powtórzył swój najazd znów w 447 roku. Wojska rzymskie zostały rozbite, a Hunnowie rozlali się po naddunajskich prowincjach i zagrozili samej stolicy. Z trudnością udało się skłonić Attylę do zawarcia pokoju, w którym zażądał dodatkowo opróżnienia przez ludność pasa ziemi wzdłuż prawego brzegu Dunaju szerokości 5 dni marszu, aby odgrodzić cesarstwo. Upokarzająca ta dla cesarstwa zależność od mongolskiego barbarzyńcy trwała, aż do śmierci Teodozjusza (450)” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 229).
Podobnie opisano zbliżone wydarzenia w przeszłości:
„Pan sprowadzi na nich wody Rzeki, potężne i wielkie, króla asyryjskiego i całą jego potęgę. I wystąpi ze wszystkich swoich koryt, i wyleje ze wszystkich swoich brzegów” (Izajasza 8:7).
Hunnowie byli dzikim plemieniem mongolskim, niesłychanie drapieżnym i krwiożerczym. W roku 375 wdarli się do Europy ze środkowej Azji i w niszczycielskim pochodzie przeszli przez kraje słowiańskie od Wołgi po Karpaty, i osiedlili się na równinie węgierskiej.
Stali się szczególnie niebezpieczni dla Imperium Rzymu z chwilą, gdy w roku 433 na ich czele stanął straszliwy Attyla, który urządzał łupieżcze wyprawy na zachodnie i wschodnie prowincje Cesarstwa.
Trzy razy pod rząd pobił on wojska rzymskie, spustoszył obszary od Hellespontu po Termopile, zagrażając nawet Konstantynopolowi. Spustoszył ponad siedemdziesiąt miast, łupiąc i mordując ich mieszkańców.
Attyla był rozkochany w wojnie, pożarach, mordach i wszelakich okrucieństwach. Przechwalał się, że jest „Biczem Bożym”, a w miejscu „gdzie jego koń stąpnie nogą, tam ani trawa już więcej nie porośnie”!
Historyk Gibbon, pisze, że Attyla nazwał sam siebie również „synem Marsa”, po tym jak jego koń skaleczył się o wystający z ziemi miecz, który on wykopał twierdząc, że ten „miecz spadł z Marsa.” Czy to nie koresponduje w cudowny sposób z proroctwem:
„I zatrąbił trzeci anioł; i spadła z nieba wielka gwiazda” – Naprawdę Wielki jest nasz Ojciec Wszechmogący w swej mądrości!
Około roku 450 Attyla poprowadził na Cesarstwo swoje hordy w liczbie 700.000 wojowników.
W szeregach najeźdźców oprócz Hunnów były także inne narody i plemiona z obszarów, jakie znalazły się pod ich panowaniem. Na czele tej armii Attyla ruszył z Węgier na zachód, a po sforsowaniu Renu podążał w głąb Francji docierając aż do Orleanu. Trasa tego pochodu prowadziła przez obszary, w których biorą początek liczne rzeki – jedne płynące na północ, inne na południe.
Wszędzie gdzie się pojawił, pozostawiał tylko ziemię i niebo – ślady jego marszu znaczyły pożogi, mordy i okrucieństwa. Była to właśnie owa gorycz piołunu, od której ginęli mieszkańcy tych obszarów.
W 451 roku na polach Katalonii drogę najeźdźcom zagrodziły legiony rzymskie dowodzone przez Aecjusza oraz Wizygoci pod dowództwem Teodoryka, a także inne, liczne plemiona germańskie. Wywiązała się zacięta, trwająca pełne trzy doby walka. Według wielu kronikarzy podobnej bitwy nie było w historii ani przedtem ani potem. Były to śmiertelne zapasy między kulturą europejską a azjatyckim barbarzyństwem. Poległo od 160 do 300 tysięcy ludzi. Sama bitwa nie została rozstrzygnięta, gdyż żadna ze stron nie została całkowicie pokonana.
W wyniku tej bitwy Hunnowie wycofali się na Węgry, jednak już w następnym roku Attyla podjął wielką wyprawę na Italię, zdobył Akwileję, Padwę, Konkordię i kilka innych. Dotarł też pod Rzym, jednak odstąpił od zdobycia miasta na pokorną prośbę papieża Leona I, od którego przyjął sowity okup.
„W roku 452 wpadł niespodziewanie do Italii. Hunnowie rozpuścili szeroko zagony na równinie nadpadańskiej, zamierzając skierować się na Rzym. Aecjusz był tak najazdem zaskoczony, że myślał o ucieczce z Italii wraz z cesarzem… Kiedy w obozie nad rzeką Mincio zjawiło się poselstwo rzymskie z papieżem Leonem I na czele, przyjął Attyla ofiarowane warunki i wycofał się z Italii” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 231).
O straszliwej bitwie w Katalonii historyk Gibbon pisał:
„Na katalońskiej równinie bitwa była tak okropna i krwawa, że potok obok płynący był przepełniony krwią, którą pili wojownicy dla wielkiego pragnienia…” (Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego, tom VI, strona 269).
Ówcześni ponownie zrozumieli, że Attyla jest kolejnym narzędziem Bożym dla ukarania odstępstwa oficjalnego kościoła:
„Cesarstwo umierało bez nadziei na przetrwanie, ustępując miejsca kolejnym barbarzyńskim władcom. Ale czy rzeczywiście ci prymitywni ludzie, upojeni krwią i szałem, niszczący dla samej przyjemności niszczenia, rabujący z przyzwyczajenia i zabijający dla samej rozkoszy zabijania, mogli budzić tylko odrazę i rozpacz? Czy byli oni tylko wcielonymi diabłami?”
W „De Gebumatione Dei”, napisanym u schyłku pierwszej połowy V wieku mówił niejaki ksiądz Sawiusz (390?-484?):
„[…] Dziwimy się, że nasze mienie wpada w ręce wojowników, którzy brzydzą się naszymi ułomnościami […] Jedyną przyczyną naszej klęski jest zepsucie naszych obyczajów. […] Barbarzyńcy bez wątpienia byli narzędziem Boga. Czyż Attyla nie ogłosił się Biczem Bożym? A czyż Bóg wielu barbarzyńców, ochrzczonych przez ariańskich księży, nie był Bogiem wszystkich chrześcijan? Czyż ci barbarzyńcy, którzy niszczyli rzymską cywilizację znając jedynie jej wady i ułomności, nie byli zdolni, patrząc przez pryzmat chrześcijaństwa, ocenić jej dobrodziejstw?”.
Podobne pytania stawiali sobie w tym okresie papieże, a wraz z nimi biskupi. Augustyn, wyciągając moralne nauki z wydarzeń, które tak boleśnie przeżywał, pisał do swych diecezjan:
„[…]Ileż my wycierpimy! Często zalewamy się łzami i nie możemy się pocieszyć…”
A Hieronim dodaje:
„Gdybym miał sto języków i żelazny głos, jeszcze nie mógłbym opowiedzieć plag, które nas dosięgły!” (Jacques Marcier, „Dwadzieścia wieków historii Watykanu”, strona 68).
Attyla zgotował Rzymowi straszliwe klęski nad rzekami: Marną, Rodanem i Padem. Rzeki te spłynęły krwią.
Attyla z bogatym łupem powrócił nad Dunaj, a gdy zmarł, jego ciało pogrzebano pod łożyskiem tej rzeki (skierowując jej bieg na ten czas w inne koryto). Wody Dunaju do dziś płyną nad jego grobem.
Po śmierci Attyli, która nastąpiła w roku 453, Hunnowie odeszli z powrotem na wschód i wkrótce zaginął po nich wszelki ślad.
3 TRĄBA (HUNNOWIE Z ATTYLĄ 450-453)

Czwarta trąba.
„I zatrąbił czwarty anioł; i ugodzona została jedna trzecia słońca, i jedna trzecia księżyca, i jedna trzecia gwiazd, tak, iż jedna trzecia ich część zaćmiła się i dzień przez jedną trzecią część swoją nie jaśniał; podobnie i noc” (8:12).
Oczywiście nie chodzi tu, jak już zresztą wcześniej dowodziłem, o literalne zaćmienie słońca, czy księżyca.
Symbolika ciał niebieskich znana jest Biblii.
Pierwszą próbę wyjaśnienia znajdujemy już w 1 Mojżesza 37:9-10, gdzie „słońce” symbolizowało ojca (Jakuba) – patriarchę, „księżyc”– jego żonę, a „gwiazdy” – braci Józefa.
Słońce, księżyc i gwiazdy wyobrażają władców i rządy.
W okresie „czwartej trąby” zniszczenie dotyka 1/3 „słońca”, „księżyca” i „gwiazd”.
Podobnych symboli użyto w Starym Testamencie, odnosząc je do upadku właśnie ziemskiej potęgi:
„Uderzają na miasto, szturmem zdobywają mur, wpadają do domów i wdzierają się oknami jak złodzieje. (10) Drży przed nimi ziemia, trzęsie się niebo, słońce i księżyc są zaćmione, a gwiazdy tracą swój blask. (11) I Pan wydaje swój donośny głos przed swoim wojskiem, gdyż bardzo liczne są jego zastępy i potężny jest wykonawca jego rozkazu. Tak! Wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa? (12) Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu” (Joela 2:9-12).
W okresie pierwszych trzech „trąb” została zniszczona „trzecia część ziemi”, „morza”, „źródeł”, „drzew” i „trawy”.
W ten sposób opisano najazdy na Imperium Rzymu – Wizygotów, Wandalów i Hunnów. Te, następujące kolejno ciosy, doprowadziły Rzym pogański do katastrofalnego stanu, zapowiadającego upadek jego Zachodniej części, co ostatecznie miało się dokonać w roku 476.
„Czwarta trąba” przedstawia najazdy germańskiego plemienia Herulów, dowodzonych przez Odoakera, który w roku 476 zlikwidował władzę i godność cesarską, usuwając ostatniego cezara, młodego, gdyż zaledwie szesnastoletniego, Romulusa Augustulusa, koronowanego rok wcześniej przez rzymskiego patrycjusza (własnego ojca), Orestesa.
Usunięcie cezara, zlikwidowanie urzędów i zajęcie Zachodniej części Imperium wraz z Rzymem, jest równoznaczne z zaćmieniem 1/3 „słońca”, księżyca” i „gwiazd”, które przez kilka stuleci świeciło na politycznym niebie Zachodniej Europy, stanowiącej 1/3 całego obszaru Imperium Rzymu.
Gdy zważyć, jaką rolę odgrywali i jaką godność i władzę posiadali za czasów dawnej Republiki Rzymskiej konsulowie i senat, a potem – po upadku Republiki – rzymscy cesarze, przed którymi drżały i chyliły pokornie do ziemi swe czoła poselstwa i władcy licznych krajówi narodów, prosząc o wysłuchanie, pomoc, ochronę i względy, to skasowanie tych trzech urzędów i godności oraz zajęcie 1/3 pierwotnego obszaru Imperium Rzymu, trafnie zostało przyrównane do zaćmienia 1/3 słońca, księżyca i gwiazd.
„Data 476 roku, kiedy Odoaker ogłoszony został królem, a cesarz Romulus złożony z tronu, uchodzi pospolicie za kres historii rzymskiego cesarstwa i dziejów starożytnych w ogóle. Ma to o tyle rację, że istotnie zostało wówczas zlikwidowane zachodnio-rzymskie cesarstwo, a na gruzach jego poczęły swój rozwój nowe organizacje państwowe” (Dzieje Rzymskie, część 3, Ludwik Piotrowicz, strona 239).
Tylko 1/3, gdyż na arenie pozostało jeszcze Imperium Centralno-Wschodnie, zgodnie z ówczesnym podziałem Imperium, gdzie można było rozróżnić:
1. Zachodnią część, z Rzymem, jako jego centrum.
2. Wschodnią część, jako rdzeń greckiego świata, obejmujący bałkański półwysep i Azję Mniejszą, z Konstantynopolem, jako jego centrum.
3. Orientalna część, obejmująca Syrię, Palestynę i Egipt, z Aleksandrią, jako jego centrum.
Konstantynopol nie został zdobyty, jak i Wschodnia część Imperium nie została została jeszcze tknięta.
4 TRĄBA (HERULOWIE Z ODOAKEREM 476)

Sytuacja po czterech trąbach – ROK 476.

Paweł Krause
