Mitraizm był religią w Imperium Rzymskim w I-V wieku po Chrystusie.
Był bardzo popularny wśród rzymian, szczególnie wśród żołnierzy rzymskich, a także był religią kilku rzymskich władców. Mitraizm był de-facto oficjalną religią dopóki Konstantyn i jego następcy zamienili go na „chrześcijaństwo”, a raczej odstępczy KATOLICYZM z fałszywym bożkiem nazywanym: „Trójcą” na czele.

Jak ma się do tego mitraizm?
„Początkowo Mitra wraz z Waruną i Arjamanem stanowił trójcę bóstw nieba” (M. Jakimowicz-Shah, A. Jakimowicz, Mitologia indyjska, s. 24).

Zaś jedną z kluczowych właściwości mitraizmu był posiłek ofiarny, który zawierał jedzenie ciała i picie krwi byka. Wierzono, że Mitra, bóg mitraizmu był „obecny” w ciele i krwi byka, a podczas konsumowania, gwarantował zbawienie tym, którzy uczestniczyli w posiłku ofiarnym (theophagy – jedzenie bogów).

Mitraizm miał również siedem SAKRAMENTÓW” (Corax, Nymphus, Miles, Leo, Perses, Heliodromus, Pater).

Jako bóstwo solarne (słońce, jako uosobienie wszystkich innych bóstw), Mitra odbierał cześć w niedzielę, dzień słońca (Dies solis), stąd w językach europejskich niedziela to: „Sonntag” i „Sunday”, czyli „dzień słońca”.

Największe święto obchodzone było w dzień jego narodzin – 25 grudnia, jako Sol Invictus (słońce niezwyciężone), które przypada na dzień przesilenia zimowego.

Jest to zbyt wiele podobieństw pomiędzy mitraizmem, a rzymskim katolicyzmem, aby je ignorować.
Konstantyn i jego następcy znaleźli zastępstwo na posiłek ofiarny mitraizmu w „Ostatniej Wieczerzy”, a raczej katolickiej „Komunii”.
Niestety, niektórzy z pierwszych chrześcijan zaczęli łączyć mistycyzm z Ostatnią Wieczerzą, odrzucając biblijny koncept prostej i uwielbiającej pamiątki odkupieńczej śmierci Chrystusa i przelania Jego krwi. Romanizacja Ostatniej Wieczerzy doprowadziła do ofiarnego spożywania „Chrystusa”, znanego teraz pod nazwą „Eucharystii”, w trakcie mszy katolickiej.

Chociaż w czasach apostolskich obrządek Pamiątki Wieczerzy Pańskiej był bardzo prosty i zrozumiały, mimo to z upływem czasu pojęcie „pamiątki” w katolickim świecie, nabrało zupełnie nowego znaczenia.

– W roku 394 wprowadza się codzienną celebrację.

– W 787 roku na Soborze Nicejskim dochodzi do oficjalnego wysuwania twierdzeń, że chleb i wino używane do Wieczerzy Pańskiej ulega przeistoczeniu. Jako dowód, można przywołać na pamięć dzieło mnicha Benedyktyńskiego z Korbei, o nazwisku Paschazjusz Rabbertus (790-865), który w roku 831 roku, wydał dzieło dedykowane Karolowi Łysemu pt. „O ciele i krwi Pańskiej” (pokłosie krążących nauk na forum kościelnym), w którym głosił otwarcie naukę o przeistoczeniu, a które wywołało spór o „eucharystię”, tak iż katolicki historyk napisał:
„Stał się więc on właściwym twórcą katolickiej nauki o najświętszym sakramencie” (ks. Józef Umiński: Historia Kościoła, s.332).

– Dopiero IV sobór laterański w 1215 roku, ustanowił spowiedź uszną oraz zdefiniował zasadę transsubstancjacji, czyli przeistoczenia wina i chleba w krew i ciało Chrystusa, które następnie ofiarowane są za grzechy.

– Podczas Soboru w Konstancji w roku 1415 dochodzi do kolejnego posunięcia, pozbawia się wiernych prawa do korzystania z kielicha.

– Sobór Trydencki z 1551 roku, ostatecznie formułuje doktrynę Eucharystii, a w 1562 roku doktrynę mszy. Oto niektóre postanowienia tego soboru:
„Jeśli ktoś twierdzi, że ofiara Mszy św. jest tylko ofiarą pochwalną i dziękczynną, albo jedynie prostym wspomnieniem ofiary dokonanej na krzyżu, ale nie ofiarą przebłagalną (…) i że nie powinna być ofiarowana za żywych i umarłych, za grzechy, kary, zadośćuczynienia i inne potrzeby — niech będzie wyklęty (Wiara wyzwolona z więzów, David Goodimg).

Choć ofiara „mszy świętej” jest kluczową ceremonią kościoła rzymskiego, została ostatecznie sformułowana dopiero 15 wieków po Chrystusie – czy sam ten fakt nie powinien dawać do myślenia?

Według katechizmu katolickiego, w czasie mszy „ofiaruje się prawdziwe ciało i krew Chrystusa, a nie ich symbol”.

Według podręcznika dla duchownych katolickich, autorstwa kardynała Alfonsa de Ligurio:
„Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom Hoc est corpus meum (To jest ciało moje) — zstępuje na ołtarz, przychodzi, gdzie go zawołają, ilekroć go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce, jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym, jako pokarm”.

Czy to nie jest kpina i bluźnierstwo z Wszechmogącego Boga?

W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem i panem swego Stwórcy, gdyż wypowiadając słowa konsekracji, jakby STWARZAŁ Jehoszua w sakramencie, dając mu w nim życie, a także ofiaruje Go – morduje, jako ofiarę wiecznemu Ojcu…
Wystarczy, że kapłan powie, „Hoc est corpus meum” i oto chleb przestaje być chlebem, ale staje się ciałem Chrystusa. Dlatego też tak zwany św. Bernard ze Sienny mówi:
„Moc kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle samo mocy, ile stworzenie świata”.

Dogmat głosi, że „msza święta jest prawdziwą i dosłowną ofiarą składaną Bogu oraz, że ofiara mszy św. jest w swej istocie równa ofierze krzyżowej” (Mała dogmatyka dla świeckich, L.Rudloff, str.154).

No dobrze zatem teraz spójrzmy, co Słowo Boże mówi o ofierze Jehoszua Chrystusa:
„Takiego to przystało nam mieć arcykapłana, świętego, niewinnego, nieskalanego, odłączonego od grzeszników i wywyższonego nad niebiosa; (27) który nie musi codziennie, jak inni arcykapłani, składać ofiar najpierw za własne grzechy, następnie za grzechy ludu; uczynił to, bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie (Hebrajczyków 7:26).

UCZYNIŁ TO RAZ NA ZAWSZE!

„Albowiem Chrystus nie wszedł do świątyni zbudowanej rękami, która jest odbiciem prawdziwej, ale do samego nieba, aby się wstawiać teraz za nami przed obliczem Boga; (25) i nie, dlatego, żeby wielekroć ofiarować samego siebie, podobnie jak arcykapłan wchodzi do świątyni, co roku z cudzą krwią, (26) gdyż w takim razie musiałby cierpieć wiele razy od początku świata; ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie. (27) A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, (28) tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują” (Hebrajczyków 9:24-28).

ODDAŁ SWE ŻYCIE JEDEN RAZ, NIE PO TO, ABY POWTARZAĆ SWOJE CIERPIENIA WIELOKROTNIE!

Kto pragnie, aby cierpiał i cierpiał, umierał i umierał – kto?

Bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia (Hebrajczyków 9:22).

Jak to się ma do bezkrwawego opłatka?

Przemyślmy sobie ostatnie słowa Chrystusa: „WYKONAŁO SIĘ”!
W oryginale NT w tym miejscu mamy greckie słowo „teleo”, które oznacza dokładnie: „Zapłacone w całości”.

Mój Pan – SYN Boga Jedynego – już nie umiera, nie cierpi, ale żyje i panuje, jako Król królów, siedząc po prawicy Swojego i mojego Boga, Ojca – „zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje” (Rzymian 6:9).

„Mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze. (11) A każdy kapłan sprawuje codziennie swoją służbę i składa wiele razy te same ofiary, które nie mogą w ogóle zgładzić grzechów; (12) lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej, (13) oczekując teraz, aż nieprzyjaciele jego położeni będą jako podnóżek stóp jego. (14) Albowiem jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni. (18) Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam nie ma już ofiary za grzech (Hebrajczyków 10:10-14, 18).

CHRYSTUS ZŁOŻYŁ JEDNĄ OFIARĘ, RAZ NA ZAWSZE I NIE ZACHODZI POTRZEBA JEJ POWTARZANIA!
Tak więc, ofiara powtarzalnej mszy jest nie tylko zbędna i bluźniercza, ale kwestionuje doskonałość i wystarczalność ofiary Chrystusa! Ponadto poniża Go i ośmiesza:
„Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych – którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami ducha Świętego, (5) i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego – (6) gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko (Hebrajczyków 6:4-6).

LUDZIE PRZEBUDŹCIE SIĘ I PRZESTAŃCIE GRZESZYĆ W TAK OKRUTNY SPOSÓB!

W „komunii świętej” kościoła rzymsko-katolickiego nie może wziąć udziału nikt, kto nie wierzy w obecność literalnego ciała Chrystusa w hostii, czy w dosłowną obecność Jego krwi w winie. Aby uniknąć nieporozumienia, kapłan podający opłatek oświadcza: „Ciało Chrystusa”, z czym przyjmujący musi się zgodzić odpowiadając „Amen”, czyli „Tak jest”.

Ponadto opłatkowi należy się według dogmatyki kościoła rzymskiego taka sama chwała, ten sam kult i nabożeństwo (łac. latria), jaką otrzymuje sam Bóg. Parafianie* okazują tę cześć opłatkowi w tabernakulum żegnając się, gdy przechodzą obok kościoła, wchodząc do jego wnętrza, czy też na widok hostii obnoszonej w procesji.

* PARAFIANIN, oznacza człowieka bez ogłady, wykształcenia, zacofanego, ograniczonego prostaka (m. in. „Słownik języka polskiego” wydany w 1979 roku przez PWN. „Słownik Wyrazów Obcych” wydany w 1993 roku przez PWN. „Słownik Poprawnej Polszczyzny” wydany w 1980 roku przez PWN).

Czy tego pragnie Bóg?

Przecież ofiara już się dokonała, raz na zawsze i skutecznie oczyszcza każdego, kto wierzy w Ojca oraz w Syna, który przyszedł „w ciele(„sarks” – wyłącznie jedna ludzka natura) i oddał za niego życie. Pozostaje, zatem wyznawać swoje grzechy Bogu, prosząc Go o odpuszczenie:
„Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. (9) Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (1 Jana 1:7, 9).

Jakie ofiary Mu się podobają?
Dzieci Boże składają ofiary Bogu w postaci: WIARY czynnej w miłości i osobistych MODLITW:
 „Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń” (Ozeasza 6:6).

„Albowiem ofiar nie żądasz, A całopalenia, choćbym ci je dał, nie zechcesz przyjąć. (19) Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże” (Psalm 51:18-19).

„Niech wznosi się ku tobie modlitwa moja jak kadzidło, A podniesienie rąk moich jak ofiara wieczorna!” (Psalm 141:2).

„I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa” (1 Piotra 2:5).

„Przez niego, więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię. (16) A nie zapominajcie dobroczynności i pomocy wzajemnej; takie, bowiem ofiary podobają się Bogu (Hebrajczyków 13:15-16).

„Racz przyjąć, Panie, dobrowolne ofiary ust moich i naucz mnie sądów twoich!” (Psalm 119:8).

Kapłaństwo starotestamentowe, które głównie polegało na składaniu ofiar za grzechy ludzi, zostało wypełnione przez Chrystusa, który ofiarował samego siebie (Mateusza 20:28).
A zatem to On, jak już się dowiedzieliśmy, „sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki” (Hebrajczyków 7:24).

Stąd też kapłaństwo katolickie, posiadające rzekomo władzę rozkazywania samemu Bogu (za którego uważają Chrystusa w demonicznej trójcy), jest kolejnym dowodem wypaczenia i zafałszowania nauki Pisma.
Warto także zauważyć, że każdy rzymskokatolicki kapłan to, jak uczy Kościół rzymski – „Alter Christus”, czyli drugi (inny) Chrystus, co w skali świata daje nam armię „innych Chrystusów”. Czy już sam ten fakt nie powinien dać wiele do myślenia? Wszak Jehoszua powiedział:
„Baczcie, żeby was, kto nie zwiódł. Albowiem wielu przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Jam jest Chrystus i wielu zwiodą (Mateusza 24:4–5).

Zważywszy, że Kościół rzymski ma najwięcej wiernych i jest jedynym (poza świadkami Jehowy, którzy nazywają swoich przywódców „Pomazańcami” – gr. Chrystusami), który nazywa swoich kapłanów „Alter Christus”, że uzurpuje sobie moc i władzę większą od samego Jehoszua Chrystusa, któremu rozkazuje zstąpić na ołtarze, zamienić się w kawałek chleba i być dotykanym przez tego „wszechwładnego kapłana”, a potem zostać spożytym przez każdego, komu tylko poda ów opłatek (często największym obłudnikom i oszustom), nie można mieć żadnych wątpliwości, że wszystko to nie ma nic wspólnego z pierwotnym chrześcijaństwem apostolskim.
Ponadto wszyscy apostołowie byli osobiście wybrani przez Syna Bożego bez jakiejkolwiek wzmianki o następcach.

Również twierdzenie kościoła katolickiego o tym, że Chrystus ustanowił kapłanami dwunastu apostołów, nie znajduje potwierdzenia w Biblii. W Nowym Testamencie na ten temat nie ma nawet jednej wzmianki. Apostoł Paweł, co prawda wymienił apostołów, proroków, ewangelistów, pasterzy, nauczycieli, biskupów (starszych) i diakonów, ale ani jednym słowem nie wspomniał o kapłanach (Efezjan 4:11, 1 Koryntian 12:28, 1 Tymoteusza 3:1–19).
Nowy Testament nie mówi NIC o jakiejś hierarchicznej organizacji kapłańskiej – podziale na kler i laików, a jedynie o powszechnym kapłaństwie wszystkich wierzących:
„I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa. (9) Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości” (1 Piotra 2:5, 9).

„Uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i Ojca swojego, niech będzie chwała i moc na wieki wieków. Amen” (Objawienie 1:6).

„I zaśpiewali nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, (10) i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi” (Objawienie 5:9-10).

Jak to się dzieje, że ludzie ochoczo karmią się JADEM KŁAMSTW, a na dodatek wierzą, że są KANIBALAMI?
Czy dlatego, że faktycznie gorąco pragną być „parafianami”?

Jak udaje się „fałszywemu prorokowi” z Watykanu zwodzić aż taką masę ludzi?
Odpowiedzi udziela Pismo, wskazując na stan serc ludzi, którzy po prostu nie kochają Boga i pragną trwać w ciemności, kłamstwie, tak im dobrze (por. Jana 3:17-12, 2 Tesaloniczan 2:9-12, Rzymian 1:18).
Jednym z czynników, sprzyjającym ogłupianiu mas, jest wyrywanie przez teologów kościoła katolickiego, fragmentów Biblii z ich kontekstu i przeinaczaniu słów Pisma, którego szeregowi wyznawcy praktycznie nie znają, a co gorsza nie chcą poznać…
Dla przykładu w celu poparcia własnego dogmatu powołują się na ten tekst:
„Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie” (Jana 6:53).

Co tak naprawdę to oznacza? Jehoszua wyjaśnia dalej:
„Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem (Jana 6:63).

Tak, więc, jeśli „ciało na nic się nie przyda”, dlaczego mielibyśmy spożywać ciało Chrystusa w celu posiadania życia wiecznego?
Zatem nie ma to sensu, prawda?
Poza tym wówczas jeszcze obowiązywał Izraelitów nakaz Boga:
„Każdy, kto będzie spożywał jakąkolwiek krew, będzie wytracony spośród swego ludu” (3 Mojżesza 7:27).

Pan mówi, że słowa, które On wypowiada „są duchem”, czyli że nie jest to nauczanie literalne-dosłowne, ale duchowe. Język ten doskonale łączy się ze stwierdzeniem apostoła Pawła: „Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje, jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza (Rzymian 12:1).

W nauce Starego Testamentu, chleb był również symbolem Słowa Bożego, a „karmienie się nim” znaczyło poznawanie i przestrzeganie nauki i praw Bożych, spójrzmy:
„Upokarzał cię i morzył cię głodem, ale też karmił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani nie znali twoi ojcowie, aby dać ci poznać, iż człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć będzie wszystkim, co wychodzi z ust Pana (5 Mojżesza 8:3).

Właśnie do powyższego fragmentu nawiązywał Chrystus, kiedy rozmawiał z żydami:
„Rzekli, więc do niego: Cóż mamy czynić, aby wykonywać dzieła Boże? Odpowiedział Jezus i rzekł im: (29) To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał. (32) Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. (33) Albowiem chleb Boży to ten, który z nieba zstępuje i daje światu żywot. (34) Wtedy rzekli do niego: Panie! Dawaj nam zawsze tego chleba! (35) Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie. (36) Lecz powiedziałem wam: Nie wierzycie, chociaż widzieliście mnie” (Jana 6:28-36).

Innymi słowy Chrystus mówi do zebranego tłumu, że jest On posłanym przez Boga Mesjaszem – Słowem Prawdy, które jest ponad „Torą”, ponad Prawem przekazanym przez Mojżesza.„Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali; (50) tu natomiast jest chleb, który zstępuje z nieba, aby nie umarł ten, kto go spożywa” (Jana 6:49-50).

„Wszak i Mojżesz był wierny jako sługa w całym domu jego, aby świadczyć o tym, co miało być powiedziane, (6) lecz Chrystus jako syn był ponad domem jego; a domem jego my jesteśmy, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność i chwalebną nadzieję. (7) Dlatego, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, (8) nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, w dniu kuszenia na pustyni, (9) gdzie kusili mnie ojcowie wasi i wystawiali na próbę, chociaż oglądali dzieła moje przez czterdzieści lat” (Hebrajczyków 3:5-9).

Pan Jehoszua nie rozkazuje ludziom, aby dosłownie jedli Jego ciało i pili Jego krew, On przekazuje im FUNDAMENT chrześcijańskiej WIARY:
„To jest dzieło Boże: wierzyć w tego, którego On posłał” (Jana 6:29, por. 1 Jana 5:5-13).

Ten fragment mówi o przychodzeniu w wierze do Syna Bożego, po „chleb życia”, czyli po słowa, które wypowiedział, przykazania, które nam dał od Ojca, o przyjęcie Jego i Jego słów z wiarą! Nabranie wiary i myśli Chrystusowej! 

To nie przeistoczenie sprowadza Chrystusa do naszych serc, ale żywa wiara!
O to właśnie modlił się apostoł Paweł, „żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach naszych” (Efezjan 3:17).

Zbór Chrystusowy ma „zwiastować” śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, potwierdzać świadectwo Boga, o tym, że Jehoszua jest JEGO JEDNORODZONYM SYNEM, a nie bogiem w trójcy, dla którego należy ponawiać, wciąż na nowo ofiarę!
Z kolei duchowa obecność Chrystusa, wśród Jego wyznawców, jest zagwarantowana Jego obietnicą, niezależnie od obrządku Wieczerzy Pańskiej.
„A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mateusza 28:20).

Prawdziwi poganie spożywali (spożywają) prawdziwe ciała ich (ludzkich, zwierzęcych) ofiar i piją ich krew, natomiast katolicy się od nich nie różnią, gdyż jedzą opłatek i patrzą jak „szaman” pije wino – wyobrażając sobie, że to prawdziwe ciało i krew – OHYDA!!!

I wielki sukces szatana, który wprowadził ten pogański, okultystyczny rytuał, którym się karmi, ubliżając Bogu i Jego Synowi – symbolicznie mordując i mordując Go na nowo…

Oto kolejne wersety, które wypaczają katoliccy „kapłani”:
„A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. (27) Potem wziął kielich i podziękował, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; (28) albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mateusza 26:26-29).

Kiedy Jehoszua wziął w ręce chleb i wino, mówiąc, że to Jego ciało i krew, nie mówił w dosłownym sensie, jak twierdzi kościół rzymski, gdyż stał wówczas między uczniami cały i żywy, spożywając wino i chleb!!!
Czy to nie oczywiste?
Ponadto apostołowie nie spożywaliby wówczas niczego z krwią (byli hebrajczykami), ponieważ nadal jeszcze stosowali się do Bożych nakazów (cieni przyszłości) przekazanych im przez Mojżesza:
„Wystrzegaj się tylko, aby nie spożywać krwi…” (5 Mojżeszowa 12:23, por. 3 Mojżesza 7:27).

Dlatego słowa Jehoszua: „To jest ciało moje (…) to jest krew moja”, mają znaczenie czysto symboliczne. Pan wielokrotnie używał przenośni. Oto one:

„Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba” (Jana 6:41).

„Ja jestem światłością świata” (Jana 8:12).

„Ja jestem drzwiami dla owiec” (Jana 10:7).

„Ja jestem drogą” (Jana 14:6).

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym” (Jana 15:1).

„Jam jest (…) gwiazda jasna poranna” (Objawienie 22:6).

Czy ktoś dosłownie traktuje słowa Chrystusa, gdy mówi, że jest „chlebem”, „światłością”, „bramą” „drzwiami”, „krzewem”, lub „gwiazdą”?

Pan Jehoszua ustanowił upamiętniający symbol.
Wino i niekwaszony chleb symbolizowały Jego bezgrzeszne ciało i niewinnie przelaną krew.
W takim samym sensie, w jakim Chrystus zwany jest w Ewangeliach „chlebem” i „winem”, w takim nazwał siebie także „drzwiami” (Jana 10:7), „skałą” (1 Koryntian 10:4), czy „krzewem winnym” (Jana 15:1).
W podobnym sensie Nowy Testament nazywa lud Boży: „Ciałem Chrystusa” (Efezjan 2:22).

Nikt rozumny (przy zdrowych zmysłach) nie bierze tych zwrotów literalnie-dosłownie.

Jeżeli tego nadal nie pojmujesz, niestety oznacza to, że jesteś upity winem katolickiego Babilonu i myślisz na sposób wyłącznie „cielesny”, jak zresztą cały świat, który idzie szeroką drogą na zagładę wieczną.
„Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. (14) Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać” (1 Koryntian 2:13-14).

Wieczerza Pańska miała być obrzędem pamiątkowym, nie zaś ofiarniczym, jakim uczynił go kościół rzymski.
Jehoszua powiedział: „Czyńcie to na moją pamiątkę (Łukasza 22:19).

Chleb i wino reprezentowały Jego przebite ciało i przelaną krew. O tym też mówił wyraźnie apostoł Paweł:
„Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, (24) a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. (25) Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. (26) Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie” (1 Koryntian 11:23-26).

ILEKROĆ TEN CHLEB JECIE, A NIE ILEKROĆ MNIE LUB MOJE CIAŁO JECIE!!!
CZYŃCIE TO NA PAMIĄTKĘ, A NIE NA OFIARĘ!!!

Spożywanie ich np. dnia 14 Nisan, czyli w rocznicę dnia, w którym ustanowił tą „pamiątkę” (oczywiście w Biblii nie ma nakazu mówiącego, że tylko w ten dzień, dlatego jest to kwestia indywidualna i nieograniczona tylko do tego dnia, gdyż w Piśmie widać, naśladowcy Pana z I wieku, spotykali się często, na „łamaniu chleba” – Dzieje 2:42), ma upamiętniać największy uczynek miłości w dziejach świata, a nie powtarzać podczas każdego nabożeństwa.

Natomiast chlebem naszego codziennego życia powinno być Słowo Boże, wiara i nauka Jehoszua.

Skoro Zbawiciel spłacił cały nasz dług, nie ma sensu go nadal spłacać, i to w jakiejkolwiek formie. Na pewno z wdzięcznością powinniśmy wspominać spłatę długu, ale nie ma potrzeby składać kolejnych ofiar za nasze grzechy. Tę złożył Jehoszua i nie można nic do tego dodać!
Okażmy wdzięczność, upamiętniając to wydarzenie, podczas łamania chleba i spożywania czerwonego wina.

Z powodu ustalenia Nowego Przymierza tak ważne jest dla nas owo wydarzenie!
Ten, kto spożywa chleb, publicznie (przed świadkami ludzkimi oraz niebiańskimi) dowodzi swej wiary w to, że i jego grzechy wziął na siebie Jehoszua i zgładził je poprzez ofiarę Swego ciała, a ten, kto podczas Wieczerzy pije wino, dowodzi swej wiary w to, że i jego oczyściła krew Jehoszua Chrystusa i stał się uczestnikiem Nowego Przymierza.
Tak postępując, każdy wierny po prostu potwierdza swoją osobistą wiarę w odkupienie i zbawienie, w moc jednej jedynej ofiary przelanej krwi – Syna Człowieczego, złożonej raz na zawsze. Literalne spożywanie chleba i wina, to symbol upamiętniający te jedyne i nie powtarzalne dzieło!

Podstawa to uwierzenie w Syna Bożego, a nie bożka trójcy, słuchanie i wykonywanie wszystkiego, co przykazał Chrystus w imieniu Ojca, wierzenie Mu niczym małe dziecię!
Podstawa to nabranie WIARY na wzór wiary Chrystusa – wiary, która zbawia:
„A sprawiedliwy z wiary żyć będzie. (18) Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę” (Rzymian 1:17-18).

„Abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek” (Galicjan 2:16).

Dogmat o transsubstancjacji (przemienienia), według którego konieczne jest ciągłe ofiarowanie prawdziwego ciała i krwi Chrystusa ma czysto pogańskie korzenie i dewastujące skutki. Ośmiesza Syna Bożego, ubliża Mu, a także podważa i zaprzecza temu, co uczynił dla nas Jehoszua Chrystus, który „złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga” (Hebrajczyków 10:12).

JEDNA RAZ NA ZAWSZE – WYSTARCZAJĄCA OFIARA złożona przez Chrystusa, Jego śmierć i zmartwychwstanie, to FUNDAMENTALNA PRAWDA EWANGELII:
„A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, (2) i przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba, że nadaremnie uwierzyliście. (3) Najpierw, bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism (4) i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism” (1 Koryntian 15:1-4).

Jeżeli przychodzi ktoś i głosi, że trzeba ponawiać tą ofiarę, to głosi INNĄ EWANGELIĘ, przed którą ostrzegał apostoł Paweł:
„Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, (7) chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. (8) Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! (Galicjan 1:6-8).

Przeklęty, diabelski kościół katolicki…

Drogi czytelniku, życzę Tobie, abyś się wyzwolił z niewoli kłamstw, dogmatów i podstępnych oszustw (por. 2 Tesaloniczan 2), aby i do Ciebie już więcej nie odnosiły się poniższe słowa:
„A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną, (4) w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga” (2 Koryntian 4:3).

Abyś usłyszał wołanie Boga:
„I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające, (5)  gdyż aż do nieba dosięgły grzechy jego i wspomniał Bóg na jego nieprawości. (10) Biada, biada tobie, miasto wielkie, Babilonie, miasto potężne, gdyż w jednej godzinie nastał twój sąd. (16) Biada, biada, miasto wielkie, przyodziane w bisior i w purpurę, i w szkarłat, przyozdobione w złoto i drogie kamienie, i perły; (23) …gdyż czarami twymi dały się zwieść wszystkie narody. (24)  W nim też znaleziono krew proroków i świętych, i wszystkich, którzy zostali pomordowani na ziemi (historia papiestwa całkowicie potwierdza te słowa) (Objawienie 18).

Komu wierzymy bardziej: Bogu, który przemawia do nas z kart Pisma Świętego, czy kościołowi katolickiemu, którego doktryna powstawała na przestrzeni długich wieków?

Podsumujmy podstawowe fakty dotyczące mszy:

  1. Katolicka msza, jako dogmat wiary, po wielu sporach i walkach wewnętrznych teologów i duchowieństwa tego wyznania – trwających pomiędzy VIII, a XIII wiekiem po Chrystusie – została uznana za dogmat i stała się codzienną praktyką dopiero po soborze laterańskim IV, czyli po roku 1215.
  2. Słowo Boże stanowczo zaprzecza twierdzeniom Kościoła rzymskokatolickiego, jakoby msza była powtarzaniem złożonej na Golgocie Ofiary Jehoszua Chrystusa! Ofiara Golgoty jest wystarczająca dla zgładzenia grzechów i nie trzeba jej powtarzać, natomiast ten, kto uważa, że należy ją powtarzać, ten wbrew Słowu, uznaje ją za niedoskonałą i niewystarczającą dla zbawienia (por. Hebrajczyków 10:11-18)!
  3. Tym samym pomysł, aby mszę uznać za ofiarę, do tego równą Ofierze Chrystusa, jest po prostu bluźnierstwem!
  4. Również bluźnierstwem jest twierdzenie, że celebrujący mszę katoliccy księża w momencie podniesienia dokonują transsubstancjacji – czyli przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa – które następnie są przechowywane w ołtarzowym tabernaculum,  a w czasie nabożeństwa w formie komunijnego opłatka podawane do zjedzenia parafianom!
  5. Kontynuacją tego bluźnierstwa – choć zarazem totalnym absurdem – jest pogląd, że ksiądz odprawiający mszę, jest „twórcą Boga”, gdyż „ma władzę sprowadzenia Boga chwały na ziemię” i – dodajmy – zamykania go w monstrancji przechowywanej w tabernaculum (por. Dzieje 7:48-51, 17:24.25)!

Każdy musi podjąć osobistą decyzję, z której rozliczy się przed Synem Bożym:
„Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym” (Jana 12:48).

Czy ty także pragniesz podlegać „straszliwej władzy” kapłanów katolickich?
Oto słowa zmarłego kardynała Stefana Wyszyńskiego, który w przemówieniu podczas święceń kapłańskich powiedział:
„Otrzymaliście w tej chwili straszliwą (!) władzę. To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim – nad samym Bogiem! Jesteście przecież „spirituales imperatores”, a jako tacy, macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od was chciał! Będziecie Mu rozkazywać, gdy na wasze słowa, zstępować będzie na ołtarze – Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy…
Kto na Was patrzy, widzi w Was Boga. Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego, ale Bożego. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem (Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2, IX-X 1960 r.).

P.s.
Słowo ANTYCHRYST (grecki: „Antichristo), poza swoim najważniejszym i podstawowym znaczeniem: Ten jest antychrystem, kto podaje w wątpliwość Ojca i Syna (jak to czynią wyznawcy troistego bożka)(1 Jana 2:22, 4:3, 2 Jana 1:7), znaczy także „TEN, KTÓRY STAWIA SIĘ W MIEJSCE CHRYSTUSA”!

Takie znaczenie ma również oficjalny papieski tytuł „Vicarius Filii Dei”.
Ujawnia to strategię szatana, która polega na stawianiu siebie w miejscu Chrystusa, aby skuteczniej walczyć przeciwko Niemu.

BLUŹNIĄ BOGU I ZWODZĄ LUDZI!

Wyświęcają fałszywych kapłanów do służby dla „tych, którzy nie są bogami!” (2 Królewska 13:9), czyli dla demonów i ich pana – szatana grającego rolę „Ducha Świętego” w fałszywej trójcy. Ponadto uzurpują sobie moc i władzę należące wyłącznie do Boga.
„Najwyższą mocą kapłańskiej pozycji jest moc poświęcenia. Nie ma większego aktu ponad poświęcenie ciała Chrystusa. Jest to najważniejsza faza świętej służby, moc kapłana nieprzewyższana przez biskupów, arcybiskupów, kardynałów czy Papieża. W rzeczywistości jest równa mocy Jezusa Chrystusa. Taka jest rola księdza, aby przemawiać głosem oraz autorytetem samego Boga.
Kiedy kapłan ogłasza wzniosłe słowa poświęcenia, sięga on do nieba, przynosi Chrystusa na ziemię wprost z Jego tronu oraz umieszcza Go na ołtarzu aby Go ofiarować ponownie jako Ofiarę za grzechy ludzkie.
Ta moc przewyższa moc króli, monarchów; jest większa od mocy świętych i aniołów, większa od mocy Serafinów i Cherubinów. Rzeczywiście, moc ta jest większa od mocy Marii Dziewicy: na krótką chwilę Błogosławiona Dziewica była ludzkim istnieniem, przez które Chrystus się nam ujawnił, w każdym pojedynczym przypadku kapłan przynosi Chrystusa z Nieba na ziemię, oraz prezentuje Go jako wieczną Ofiarę za grzechy człowieka – nie jedynie raz, ale tysiące razy!
Kiedy kapłan mówi, Chrystus wieczny i wszechmocny Bóg schyla Swoją głowę w pokornym posłuszeństwie do kapłańskiego nakazu
(Katolicki teolog, Ojciec John’a O’Brian, z jego książki, „Wiara dla milionów”).

To jest właśnie serce i dusza OKULTYZMU i MAGII.
To jest jawna służba w pałacach szatana…

Należy wybrać, z kim chcesz mieć społeczność – czy z „nimi”, demonami i ich „opłatkiem”, czy z Jedynym Bogiem Ojcem oraz Jego Synem – Jedynym Najwyższym Kapłanem, Jehoszua Chrystusem, „który sprawuje kapłaństwo nieprzechodnie, ponieważ trwa na wieki”, Który mówi: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14:6), Który sam nas zapewnia: „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce” (Jana 10:11).

Zastanów się dobrze, kim czynisz swego pasterza…

Paweł Krause